Samonaprawiający się komputer - w sam raz na misję na Marsa

Naukowcy z Uniwersytetu w Arizonie pracują nad komputerem, który potrafiłby sam się przeprogramowywać. Jego docelowymi odbiorcami są agencje kosmiczne, w szczególności NASA - urządzenie pracowałoby na stacjach orbitalnych, w wahadłowcach i rakietach.

W promach kosmicznych od szybkości wykonywania operacji ważniejsza jest bezawaryjność. Nikomu nie pomoże najpotężniejsza na świecie maszyna, jeśli zawiedzie po wyjęciu (uszkodzeniu) jednego z procesorów. Dlatego w ramach projektu SCARS (Scalable Self-Configurable Architecture for Reusable Space Systems) na Uniwersytecie w Arizonie testowane są nowe, prototypowe odmiany komputerów.

Składają się one z programowalnych bramek FPGA, których konfigurację można zmieniać w zależności od potrzeb. Oznacza to, że oprogramowanie (firmware) jest w stanie przejąć na siebie część zadań sprzętu, by zrekompensować straty wynikłe z ewentualnej awarii.

Dwa razy dwa, czyli trzy... przecinek... dziewięć-dziewięć-dziewięć-...

Aktualnie testowana konfiguracja składa się z pięciu połączonych bezprzewodowo jednostek, mogących być np. oddzielnymi lądownikami lub sondami. W pierwszym kroku badana jest możliwość ominięcia błędów na poziomie sprzętowo-programowym. Dopiero w drugim mają być uruchamiane zapasowe obwody - dziś jest to pierwsza (i ostateczna) droga ratunku.

Jeżeli problem będzie wyjątkowo skomplikowany, inne moduły mogą przejąć część zadań obliczeniowych uszkodzonego elementu. Mówiąc innymi słowy: lądownik mógłby pomóc innemu lądownikowi, głównemu pojazdowi kosmicznemu, a nawet satelicie.

W wypadku uszkodzenia dwóch jednostek, pozostałe trzy podzieliłyby się ich zadaniami - oczywiście wszystko bez udziału człowieka.

Warto zajrzeć: "Researchers Create Self-Healing Computer Systems for Spacecraft" (w języku angielskim)


Zobacz również