Seagate nie podskoczy STEC?

Prezes firmy STEC nie boi się Seagate i asów patentowych korporacji, które miałyby zablokować produkcję dysków SSD. Ma zamiar walczyć nie tylko o prawo do produkcji pamięci Flash, ale również o unieważnienie części patentów Seagate.

Jak donosiliśmy w materiale "o asach patentowych Seagate", prezes korporacji ma swój sposób na SSD. Trochę żartem, a trochę serio stwierdził, że urządzenia tego rodzaju łamią przynajmniej niektóre patenty należące do Seagate i korporacja nie zawaha się o nich przypomnieć w odpowiedniej chwili. Nie zawahała się...

Ale japoński STEC ani myśli się poddawać. Mannouch Moshayedi, prezes firmy, w długim oświadczeniu prasowym oznajmił, że próba oddania sprawy do sądu jest bezpodstawna, a on sam planuje doprowadzić do unieważnienia niektórych patentów Seagate.

Jak przypomina, STEC był jedną z pierwszych firm konstruujących dyski SSD "na długo przed tym" nim Seagate zdobyło jakiekolwiek patenty w tej dziedzinie. Co więcej, spośród 6 patentów, które Seagate uważa za kluczowe - i które posłużą jako dowody w procesie - niektóre ponoć należały do STEC ponad dekadę wcześniej.

Gdyby Seagate udało się doprowadzić do procesu, który, co gorsza, ciągnąłby się latami, ceny urządzeń SSD prawdopodobnie poszłyby do góry. W takiej sytuacji jedynym ratunkiem mogłyby być dla nas pamięci Racetrack stworzone przez IBM.


Zobacz również