Shift 2 Unleashed, czyli fury spuszczone ze smyczy

Poważniejsza strona marki Need for Speed została wytoczona na tor. Miał być większy realizm, lepsze doznania i większa prędkość. Zobaczmy więc co kryje się pod maską.

Czekaliśmy z niecierpliwością na Shift 2 od miesięcy. Graliśmy w pierwszą część i byliśmy bardzo ciekawi, w jaki sposób gra wyewoluuje zanim jej następna odsłona ujrzy światło dzienne. Teraz dostaliśmy możliwość pogrania w nią trochę dłużej. Wrażenie jest bardzo pozytywne, jednak produkcja ta z pewnością nie jest pozbawiona kilku znaczących błędów.

Zanim jednak do nich przejdziemy przyjrzyjmy się grze nieco ogólniej. Zrozumienie faktu, że będzie trzeba stawić czoła gigantom gatunku takim jak Gran Turismo czy Forza, może stać się dla wydawcy twardym orzechem do zgryzienia. EA musiało znaleźć szczelinę, w którą Shift 2 by się wpasował. I udało się - Shift 2 jest symulatorem wyścigów, nie symulatorem jazdy samochodem. Przyznaję, że może to brzmieć jak kompletna głupota, jednak Shift 2 taki właśnie jest. Zamiast próby oddania prawdziwej fizyki jazdy, Shift 2 dostarcza ekscytujących i bardzo realistycznych doznań rajdowych.

Strona wizualna dostarcza nam uczucia ekscytacji i sporej adrenaliny. Obraz rozmywa się przy dużej prędkości. Dodatkowym atutem jest także specjalna kamera "z kasku". Pierwsze wrażenie takiego zabiegu to zdecydowanie zwiększona dynamika jazdy, jak również lepsze odczuwanie szybkości. W Shift 2 zastosowano także masę innych trików, które mocno podkreślają prędkość (m.in. "nerwowe" podskoki samochodu) co daje graczowi naprawdę oryginalne odczucia płynące z gry.

Rezultat końcowy jest... ekscytujący. Bardzo często czujesz adrenalinę, bo wygrana jest naprawdę blisko a stawka wysoka. Podczas, gdy w grach takich jak GT możesz uderzyć w inne samochody i nic Ci się nie stanie, to w Shift 2 takie zachowanie nie przejdzie.

Uderzasz w coś i się rozbijasz. Potem nie uda Ci się już odzyskać straconej pozycji. Tego typu zabieg zwiększa stres jak również zmusza Cię do prowadzenia samochodu "tak jak trzeba". Jest trochę prawdy w tym, że podczas gdy model prowadzenia samochodu jest mniej realistyczny niż ten znany nam z Gran Turismo, to sam wyścig zapewnia dużo bardziej realne odczucia.

Im więcej gram w Shift 2, tym bardziej jasnym się staje, że seria oddala się od formy Szybkich i Wściekłych, a zbliża się do bardziej poważnego produktu. Jednak czasem znajduje się elementy, które wydają się być trochę nie na miejscu. Jak na przykład tandetne scenki wideo, których nie można przyspieszyć czy uciążliwy głos amerykańskiego luzaka, który sypie tekstami pokroju "dude" albo "bro".

Jestem przekonany, że jest sporo fanów Shifta którym to odpowiada. Jeżeli jesteś jednym z nich, po prostu zignoruj moją opinię. Dla mnie osobiście, jest to trochę tak jakby gra próbowała dorosnąć do miana poważnego tytułu, a zarazem nie mogła wyrwać się ze swoich "korzeni", stworzonych przez kilka poprzednich odsłon. Naprawdę chciałbym dostać w swoje ręce produkcję, która byłaby tytułem w pełni poważnie traktującym wyścigi, bez całej tej charakterystycznej tandety. Myślę, że Shift 2 zdecydowanie zasłużył na takie podejście, szczególnie że większość elementów jest naprawdę niesamowita.


Zobacz również