Shogo - Mobile Armor Division

Opinie odnośnie czegoś kryjącego się w terminie manga lub anime można podzielić na dwie skrajności: uwielbienie lub obrzydzenie. Być może jest również spora liczba osobników, którzy patrzą na to zjawisko neutralnie. No cóż wprawdzie do fanatyków mangi nie należę, ale nie będę ukrywał, że wolę grafikę wywodzącą się z kraju kwitnącej wiśni, niż podarowaną przez kraj ”wujka Sama”.

Opinie odnośnie czegoś kryjącego się w terminie manga lub anime można podzielić na dwie skrajności: uwielbienie lub obrzydzenie. Być może jest również spora liczba osobników, którzy patrzą na to zjawisko neutralnie. No cóż wprawdzie do fanatyków mangi nie należę, ale nie będę ukrywał, że wolę grafikę wywodzącą się z kraju kwitnącej wiśni, niż podarowaną przez kraj ”wujka Sama”. Tym razem chociaż gra pochodzi z USA, a dokładnie ze stajni Monolith, to swą grafiką przypomina japońskie filmy anime.

Sanjuro Makabe i jego brat Toshiro razem z przyjaciółmi z akademii wojskowej UCA, stali się członkami elitarnej grupy wojskowej Shogo - Mobile Armor Division. Sanjuro był szczęśliwy, jednak do czasu... Podczas ataku na siedzibę powstańców, na planecie Avernus, doszło do tragedii. W walce z Upadłymi (nazwa grupy powstańczej) zginął Toshiro, Kura (dziewczyna Sanjuro) i Baku (jego kumpel). Obwiniany za straty Sanjuro został odsunięty od czynnej służby w wojsku. Jego absencja nie trwała jednak długo, pojawił się bowiem nowy lider klanu Upadłych, anioł zagłady nazywający siebie - Gabrielem. Szerząc zniszczenie i pożogę zaczął zagrażać egzystencji Croańczyków. Z głównego dowództwa nadszedł rozkaz wykonania egzekucji. Celem był oczywiście Gabriel, a katem Sanjuro. Sprwa nie jest jednak taka prosta ponieważ fabuła gry pełna jest nieoczekiwanych zwrotów akcji. Co tak naprawdę stoi za akcjami Upadłych? Co ukrywa przed Croańczykami UCA? Jaką rolę odgrywa tu Shogo - MAD? Na te wszystkie pytania znajdziesz odpowiedź po ukończeniu gry. Aha!.. Jest to jedynie mały kawałek historii o UCA, rewolucji Croańskiej i klanie Upadłych (bardziej ciekawskich odsyłam na stronę <a href=”http://www.shogo-mad.com”> www.shogo-mad.com</a>

Na początek może coś o samej rozgrywce. W Shogo - MAD jako Sanjuro wykonujemy szereg ułożonych liniowo misji. Jest to jedyna większa wada tej (i niestety nie tylko tej) gry FPP. Nasze zadania wykonujemy zarówno przy pomocy wybranego przez nas Mecha jak i samym bohaterem. W grze możemy niszczyć prawie wszystko: latarnie, mosty, stalowe konstrukcje, drzewa i samochody. Poza tym grając jako Sanjuro przestają być dla nas przeszkodą barierki, okna, szklane drzwi i ściany. Podczas rozgrywki często towarzyszy nam kilku pomocników. Jeśli pozwolimy im na zbyt dużą brawurę to pozostanie po nich tylko ”marmolada”, co diametralnie podniesie stopień trudności i skróci nasze szansę na pomyślne ukończenie misji. Przeciwników w Shogo - MAD są rzesze. Aby pomyślnie ukończyć swe zadanie będziesz musiał pokonać całe zastępy komandosów i piechurów, dział stacjonarnych, przeróżnych czołgów, artylerii i wrogich robotów. Do ich eksterminacji mamy doskonale zaprojektowany i zróżnicowany arsenał broni. Od dwóch pistoletów Kawamori A74, poprzez karabin ręczny z tłumikiem, shotgun Vollmer GA-14, śmiercionośną Aegis AT-S4, granatnik, aż po rakietnicę. W mechu zaś mamy broń energetyczną i soniczną, rusznicę oraz niszczycielskie miotacze.

Graficznie gra prezentuję się wspaniale. Shogo - MAD jako pierwsza wykorzystuje nowy, wciąż udoskonalany ”silnik” opracowany przez MonoLith. Engine ten potrafi wygenerować świetnej jakości obraz i wspaniałe efekty świetlne m. in. dynamiczne światła i cienie. Autorzy gry przywiązali dużą wagę do dopracowania szczegółów. Odjazdowe efekty działania broni, efektowne i realistyczne wybuchy to elementy, w których Shogo przebija Quake'a 2 i Unreala.

Od strony dźwiękowej gra prezentuję się również świetnie, chociaż utwór towarzyszący intro może podziałać na niektórych gorzej, niż czerwona płachta na byka. Na szczęście Shogo wypełnione jest efektownymi dźwiękami: krzykami, odgłosami konania, tłuczonych szyb, strzałów i huków eksplozji. Dopasowana muzyka pozwala graczowi jeszcze lepiej wczuć się w przygodę. Engine wykorzystuję technologię IMA, stworzoną przez ludzi z Microsoftu (a jednak umieją coś zrobić porządnie), która pozwala na wybieranie utworów z ścieżki dźwiękowej w zależności od tego co się dzieje na ekranie. Wszystko to składa się na bardzo klimatyczną gierkę. Niestety wymaga ona niezłego (przynajmniej jak dla mnie) sprzętu. Aby w pełni doświadczyć piękna świata w Shogo - MAD, trzeba mieć min. P200, 64 MB RAM i Voodoo 2, choć do dobrej zabawy wystarczy P133, 32 MB RAM i Voodoo 1 nie radzę uruchamiać na gorszym sprzęcie.

Uff! Co mogę powiedzieć na koniec. Ciekawostką jest, że ostatnimi czasy można zaobserwować elementy ”japonizacji”. W przeciwieństwie np. do FF7 Shogo jest grą stworzoną przez team z Ameryki (ok. ”amerykanizacji”:-). Bardzo ciekawym zabiegiem jaki zastosowali programiści z Monolith było wprowadzenie do gry mecha, na brawa zasługuje także fabuła wymyślona z iście japońską dokładnością. Wśród wielu gier FPP wydanych na gwiazdkę zdecydowanie Shogo plasuje się w ścisłej czołówce tuż obok takich tytułów jak Blood 2 czy Sin. Po prostu grać! grać! i jeszcze raz grać!


Zobacz również