Showmax dla PCWorld.pl: „Czeka nas odpływ Polaków od pirackich serwisów”

Na nasze pytania o rynek SVOD w Polsce odpowiada Grzegorz Esz, dyrektor marketingu Showmax CEE.

"Ksiądz"

Bartłomiej Kossakowski, PCWorld.pl: Co robicie, by ludzie przesiedli się z pirackich serwisów streamingowych i torrentów na Showmax?

Grzegorz Esz, Showmax: Pierwsza rzecz, którą zrobiliśmy, to zaczęliśmy kupować takie treści, które są popularne na pirackich serwisach.

Robiliście research na pirackich serwisach?

Tak, dokładnie, robiliśmy research, sprawdzaliśmy co ludzie oglądają. Dobrym przykładem jest Stargate. Istnieje duża grupa jego wiernych fanów. Lubią ten serial i nie mieli gdzie go obejrzeć. A jak człowiek nie ma wyboru, to pójdzie właśnie na torrenty albo nielegalne serwisy streamingowe. Pomysłem Showmax jest właśnie zaproponowanie użytkownikom ciekawej oferty w optymalnej cenie.

Stargate

Stargate

Właściciele serwisów czy studia filmowe reagują na nielegalne umieszczane treści w sieci. A co z użytkownikami? Często nie wiedzą nawet, że serwis jest piracki.

Zgadza się, dla klienta to jest bardzo trudne zrozumieć co jest legalne, a co nielegalne. Zwłaszcza, że bardzo często klient nawet płaci za treści w pirackim serwisie streamingowym.

Edukujecie ludzi w kwestii tego, co właściwie jest legalne, a co nie? Będziecie piętnować w jakiś sposób te serwisy?

Piętnowanie, czy to użytkowników, czy serwisów, nie jest dobre. Bo po takim działaniu klient i tak zostaje bez rozwiązania. Trzeba jednocześnie: kupować popularny content, proponować go w optymalnej cenie, no i wysyłać klientowi komunikat, na przykład: „proszę, masz tu 12 miesięcy Showmax za darmo jeśli jesteś w Play, po co wchodzić na piracki serwis, gdzie wideo jest w złej jakości i bez napisów”.

I wiemy, że to działa. Bo monitorujemy też ruch na portalach streamingowych i widzimy, że spada.

To jest praca długofalowa. Pokazuje to Netflix w Stanach Zjednoczonych: procent ludzi, którzy piracili, znacząco spada. Dużo czasu zajęło im zbudowanie oferty i nauczenie ludzi, jak korzystać z serwisu. Ale jestem przekonany, że Polskę też to czeka, odpływ ludzi od serwisów pirackich.

Powiedziałeś sporo o treściach. A rozwiązania techniczne, funkcjonalności?

Jakość i optymalna cena. Wróćmy do przykładu Stargate: kupiliśmy absolutnie wszystko związane z tą marką, zebraliśmy wszystkie sezony w jednym miejscu, zapewniliśmy profesjonalne tłumaczenia.

Tłumaczenia są robione na wasze zlecenie?

Tak, bardzo często wszystko jest na nowo przez nas tłumaczone.

Trzeba pamiętać o szczegółach: synchronizacja napisów odpowiedniej jakości, dźwięk nie może się rozjeżdżać, wideo musi być o odpowiedniej kompresji. Bardzo na to wszystko zwracamy uwagę i klienci później widzą, że owszem, można coś obejrzeć w pirackich wersjach, ale nie zawsze jest to dobrej jakości.

Bardziej konkurujecie z pirackimi serwisami streamingowymi czy torrentami?

Z badań widzimy, że jeśli chodzi o piractwo, streaming stał się o wiele bardziej popularny niż torrenty. Bo ściąganie plików na torrentach jest skomplikowane. Trzeba umieć ten software sobie zainstalować, później trzeba umieć te pliki odnaleźć, a potem jeszcze tak trzeba to odtworzyć, żeby działało. Jest duża bariera techniczna. Teraz, z bardziej powszechnym internetem i łatwością użytkowania, piracką banderę przejęły nielegalne serwisy streamingowe.

Produkowane przez was treści bywają piracone?

Mogę dać taki przykład: Wojtek Smarzowski zrobił dla Showmax „Księdza”, taką etiudę filmową. To krótki, dziewiętnastominutowy film.

Nie wierzę, że trafił na torrenty.

Trafił na YouTube’a! Ktoś wrzucił to na YouTube’a. Pierwszego dnia film obejrzało tam kilkanaście tysięcy osób. A mogli obejrzeć na naszej platformie, nic nie płacąc.

Z naszej strony było to pewne niedopatrzenie, ale był to też dobry test. Niezależnie od tego, jak łatwy jest dostęp, zawsze znajdą się tacy, co będą chcieli wrzucić te treści do sieci.

Właściciele praw do filmów mają z tym niemało pracy.

Nie wszyscy to robią. Zwłaszcza dotyczy to starych filmów. Można obejrzeć mnóstwo polskich seriali na YouTube i to nie jest tak, że YouTube jest firmą, która nie chce współpracować.

Ciekawe czy ten uwolniony na YouTube „Ksiądz” nie zadziałał trochę jak „Ucho Prezesa”, czyli nie był przy okazji po prostu dobrą reklamą dla Showmax.

Nie rozrywam sobie szat, że tak się zdarzyło. Bo to faktycznie też pokazało, że ludzie chcą oglądać takie treści.

To, co mnie natomiast zmartwiło, to że bardzo duża część filmów Smarzowskiego jest nielegalnie na YouTubie. I wracamy do tego, o czym mówiłem na początku: trzeba ten content kupić, a później trzeba notyfikować. A wielu producentów nie ma takiego know-how, technicznie i prawnie nie są do tego gotowi. I nielegalny content fruwa sobie po sieci.


Zobacz również