Showmax: konkurent Netflixa wchodzi do Polski, w tle skandale z Kaczyńskim i Dodą

Kolejny duży gracz SVOD zaczyna działalność w naszym kraju. Tak jak Netflix, HBO GO i Amazon Prime Video, Showmax zaoferuje legalne wideo, a opłata będzie abonamentowa.

Głośno ostatnio w Polsce o Showmax, ale ludzie nie rozmawiają na razie o ofercie. A o czym?

Vega, Doda i Pitbull

Skandal numer 1: specjalnie dla Showmax nowy film nakręcił Patryk Vega, reżyser który w ostatnich latach odpowiadał za serię „Pitbull”.

„Czerwony punkt” będzie najprawdopodobniej krótkim metrażem, premiera już 15 lutego. Reklamy filmu są wszędzie, od PCWorld.pl po ekrany w metrze.

Zobacz również:

Główną rolę w „Czerwonym punkcie” gra Evan McGregor (Obi Wan Kenobi w pierwszych epizodach „Gwiezdnych wojen”), a obok niego gwiazdy „Pitbulla”: Tomasz Oświeciński i Piotr Stramowski.

Jeszcze na etapie kręcenia filmem zajęła prokuratora, gdyż jeden z operatorów został… postrzelony.

Gdzie tu skandal? Otóż dokładnie w tym samym czasie, gdy w internecie zaczęły krążyć zwiastuny „Czerwonego punktu”, piosenkarka Doda ogłosiła na swoim Facebooku, że nowego „Pitbulla” nie wyreżyseruje Vega, a ona w tym filmie wystąpi.

Zaczęła się niemała przepychanka między Vegą a producentem i właścicielem marki „Pitbull”, Emilem Stępniem. Jeden zarzucał drugiemu napisanie słabego scenariusza. W odpowiedzi usłyszał, że próbowano mu narzucać, kto wystąpi w filmie, a on się na to nie godził.

W dyskusję włączyli się nawet aktorzy z „Pitbulla” (i „Czerwonego punktu” jednocześnie). Cały czas myślałem, że to po prostu sprytna reklama ShowMax, a chłopaki za miesiąc się pogodzą. Ale od momentu, w którym pan Stępień ogłosił, że Vegę zastąpi Pasikowski (reżyser m.in. „Psów”)... sam już nie wiem.

Ach tak. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że pani Doda jest dziewczyną pana Stępnia.

„Ucho prezesa”: Kaczyński kontra opozycja

Skandal numer 2. W roli głównej: serial internetowy Roberta Górskiego, w którym kabareciarz wciela się w postać Jarosława Kaczyńskiego. Popularny, szeroko komentowany w mediach. Nawet sam prezes wypowiadał się o nim w (mniej więcej) ciepłych słowach.

Co chwila pojawiały się w sieci kolejne domysły na temat tego, gdzie zostaną wyemitowane kolejne odcinki.

Najwięcej kontrowersji narosło wokół rzekomej współpracy z TVP. Mówiono, że już właściwie jest na 99% nawiązana. Potem, że nie, bo próbowano robić na twórców jakieś naciski i ingerować w treść.

Czytałem nawet newsy o tym, że TVP wyemituje serial tworzony przez twórców "Ucha prezesa", ale skupiony na opozycji.

I nagle… BUM! Do mediów trafia (nieoficjalna) informacja, że nowe odcinki „Ucha Prezesa” pojawią się w usłudze ShowMax.

ShowMax: lepsze wejście niż Netflix

Po co opisuję te wszystkie wydarzenia? Nie, nie chcę zrobić z PCWorld.pl serwisu plotkarskiego. Po prostu świadczy to o tym, że ShowMax wchodzi na rynek z przytupem.

Netflix czy Amazon, gdy debiutowały w Polsce, nie zatrudniały najpopularniejszych krajowych reżyserów i aktorów. Nie miały w ofercie serialu internetowego, który jest aktualnie na topie. Weszły po cichu, pisały o nich głównie serwisy o serialach i technologiach.

ShowMax kombinuje inaczej. Polskim oddziałem zarządza Maciej Sojka, który ostatnio pracował w Google, a wcześniej był prezesem platformy satelitarnej N. I raczej wie, że na rynku SVOD zrobiło się ostatnio ciasno.

Dla mnie oczywiście najważniejsza jest oferta, a ją dopiero poznamy. Podobno najniższy abonament to koszt 19,90 zł.

Ciekawe, jaki katalog filmów i seriali dostaniemy. Może jednak jest szansa na wszystkie części "Pitbulla"?


Zobacz również