Sieci delikatnie wiązane

Gospodarka krajów skandynawskich osiąga znakomitą pozycję na świecie głównie dzięki wysokim nakładom przemysłu na badania i dzięki sprawnej komercjalizacji ich wyników. Współpraca środowisk akademickich i biznesowych rozwija się, ale są także bariery.

Długoletnie tradycje inwestowania w rozwój wysokich technologii mają zwłaszcza Finlandia i Szwecja, które zajmują czołową pozycję na świecie pod względem udziału wydatków na prace badawczo-rozwojowe w dochodzie narodowym. Większość środków pochodzi z funduszy prywatnych, np. w Finlandii jest to ok. 70%. Najnowszy dodatek do czołowego czasopisma naukowego Nature poświęcony został zagadnieniom rozwoju współpracy skandynawskiego sektora high-tech z sektorem publicznym i z zagranicą.

Kraje nordyckie są słabo zaludnione i szczególnie dotkliwie odczuwają niedobór wysoko kwalifikowanych kadr. Tamtejsi naukowcy dawno już odkryli, że intensywna współpraca częściowo kompensuje tę niedogodność więc rutynowo rozwijają różne jej formy na zasadzie inicjatyw oddolnych - inaczej, niż w pozostałych krajach europejskich, gdzie współpracę trzeba wymuszać działaniami odgórnymi.

Podróże naukowe i staże są także sposobem na lepsze wykorzystanie kosztownego wyposażenia laboratoriów, a współpraca w sieciach złożonych z kilku instytucji zapobiega nadmiernemu rozproszeniu funduszy na mało istotne tematy (co jest m. in. bolączką polskiej nauki). Doświadczenia skandynawskie pokazują, że sieci współpracy nie mogą być rozległe, ponieważ sama komunikacja w sieci jest bardzo czasochłonna.

Typowym zabiegiem służącym optymalnemu lokowaniu nakładów na badania jest integracja tematów w wielkie programy naukowe. Jednakże jest to delikatne zagadnienie, gdyż integracja wymaga narzucania zespołom wspólnych ram, a tymczasem prawdziwą siłą sieci naukowej jest różnorodność punktów widzenia.

Niedobór kadr specjalistycznych do niedawna był szczególnie dotkliwy w Danii, której firmy i uczelnie nie mogły pozwolić sobie na zatrudnianie przybyszy z zagranicy. Przeszkodą był szczególnie wysoki podatek od dochodów osobistych, którego stopa sięga tam 63%. Obecnie bariera ta została usunięta przy pomocy szczególnych przepisów o zatrudnianiu cudzoziemskich naukowców. Jednak nawet bez barier administracyjnych skandynawskie firmy biotechnologiczne obawiają się najbliższej przyszłości, bo nakłady na tę dziedzinę rosną w tempie 25-30% rocznie, a liczba absolwentów nauk przyrodniczych i ścisłych jest stale zbyt niska.

Inwestorzy prywatni łożą coraz więcej na wdrożenia wyników badań genetycznych i biotechnologii, w parkach technologicznych i zagłębiach innowacyjnych powstają setki nowych przedsiębiorstw, a firmy zatrudniają naukowców. Jednakże i tutaj występuje delikatna kwestia - konflikt pomiędzy badaniami podstawowymi i stosowanymi. Firmy zakładane przez naukowców przy uczelniach z reguły nie wychodzą poza stadium start-up i są silnie związane z badaniami podstawowymi, finansowanymi głównie z funduszy publicznych. Natomiast przedsiębiorstwa zakładane przez biznesmenów są atrakcyjnym miejscem pracy dla badaczy, ale zbyt często niebezpiecznym. Koncentracja na badaniach stosowanych grozi dewaluacją wysokich kwalifikacji i utratą niezależności niezbędnej uczonemu, co w razie upadku firmy może oznaczać niemożność powrotu do środowiska akademickiego. Toteż najnowszym trendem w biznesie jest uruchamianie również badań podstawowych, a sprzyja temu polityka rządów, które w takich przypadkach dodają nieco funduszy publicznych na ich finansowanie.


Zobacz również