Sieciowe fascynacje w fabryce snów

Komputer był obecny w filmie praktycznie od momentu, kiedy po raz pierwszy pojawił się na rynku. Maszyny liczące, komputery, a wreszcie Sieć od dawna działają na wyobraźnię twórców filmowych. I nic w tym dziwnego. Sieć fascynuje. Sieć wciąga. Sieć żyje własnym życiem 24 godziny na dobę. Natychmiastowy dostęp do informacji z najodleglejszych zakątków globu, miliony ludzi jednocześnie poszukujące wiadomości i rozrywki - wszystko w zasięgu kliknięcia myszą. To może oszałamiać! Okazuje się, że ?sieciomanii? ulegli nawet filmowcy z Fabryki Snów.

Komputer był obecny w filmie praktycznie od momentu, kiedy po raz pierwszy pojawił się na rynku. Maszyny liczące, komputery, a wreszcie Sieć od dawna działają na wyobraźnię twórców filmowych. I nic w tym dziwnego. Sieć fascynuje. Sieć wciąga. Sieć żyje własnym życiem 24 godziny na dobę. Natychmiastowy dostęp do informacji z najodleglejszych zakątków globu, miliony ludzi jednocześnie poszukujące wiadomości i rozrywki - wszystko w zasięgu kliknięcia myszą. To może oszałamiać! Okazuje się, że "sieciomanii" ulegli nawet filmowcy z Fabryki Snów.

Globalna sieć komputerowa, jak większość ludzkich wynalazków, może wystąpić na szerokim ekranie w dwóch rolach. Internet, jak każdy dobry aktor, równie dobrze sprawdza się w zarówno w roli negatywnej, jak i pozytywnej.

Hollywood zawsze interesował się nowinkami technicznymi. Jak mało która branża - świat filmowy błyskawicznie zasymilował się z Internetem. Wraz z rozwojem WWW, większymi możliwościami graficznymi oraz upowszechnieniem się internetowych technologii audio-wideo zmienił się obraz Sieci. Twórcy filmowi, którzy działają na wyobraźnię widzów głównie poprzez obraz i dźwięk, wreszcie mogli zaprząc cyberprzestrzeń do realizacji własnych celów. Od kilku lat Internet stał się także nieodłączną częścią produkowanych filmów. Jeśli nie jako wątek główny, to zawsze w tle przewinie się laptop lub komputer podłączony do Sieci i przesyłający istotne dane. Hollywoodzkie studia prawie bezboleśnie przystosowały się do nowych czasów i wykorzystały rozwój techniki komputerowej do własnych celów. A cele te są, jak zwykle, dwuznaczne. Ze smutkiem muszę odnotować, że w większości filmów Internet gra rolę negatywną. Jest medium, służącym do załatwiania tzw. brudnych interesów.

CZARNA PAJĘCZYNA

Sieć, jako bohater negatywny, występuje w kinie od bardzo dawna. Zresztą trudno się dziwić. Samo słowo "sieć" nie ma zbyt pozytywnego wydźwięku. Określenia "złowić w sieć" czy "w pajęczynie intryg" tylko potwierdzają tę tezę. Pierwszym, przełomowym filmem, ukazującym zagrożenie, jakie niesie ze sobą rozwój Sieci, były "Gry wojenne" z 1983 roku. Matthew Broderick gra w tym filmie nastolatka, który za pomocą domowego komputera i łączy telekomunikacyjnych włamuje się do systemu obronnego Stanów Zjednoczonych. W filmie komputer - a właściwie sieć komputerowa - jest przedstawiony w roli półboga, który dysponuje własną inteligencją i omal nie doprowadza do wybuchu III wojny światowej. W ostatniej chwili niebezpieczeństwo konfliktu zostaje wprawdzie zażegnane, lecz superkomputer na długo zapadł w pamięci widzów jako "czarny charakter". Nie zapominajmy jednak, że "Gry wojenne" miały wydźwięk pacyfistyczny, autorom scenariusza chodziło o zaprzestanie wyścigu zbrojeń.

Kolejnym tytułem, jeszcze ściślej związanym z Siecią, jest "Johnny Mnemonic" z Keanu Reevesem w roli głównej. Ten cyberpunkowy film science fiction został nakręcony na kanwie powieści jednego z największych, żyjących futurystów - Williama Gibsona. Przedstawiony tutaj świat przyszłości w znacznej mierze opiera się na globalnej Sieci, w której swe filie mają praktycznie wszystkie, liczące się instytucje i organizacje: banki, kościoły, korporacje itd. Każdy obywatel korzysta z Sieci, bo bez jej znajomości, bez dostępu do niej jest w tym świecie nikim. W "Johnnym Mnemonicu" Keanu Reeves gra kowboja konsoli (hakera), który we własnym mózgu przenosi tajne informacje (ma chirurgicznie wszczepiony implant, służący do przechowywania dużej ilości danych). Ponieważ przez oficjalne kanały dystrybucji można przesyłać jedynie autoryzowane przesyłki, wszelka "kontrabanda" musi być przekazywana poza cyberprzestrzenią. Świat przedstawiony w filmie jest mroczny, przeludniony, podporządkowany wszechobecnej Sieci, w której ludzie spędzają większość czasu. Nie mniej pesymistyczną fabułą może się poszczycić "Wirtualny terror" z 1996 roku. Główny bohater filmu odnajduje dziecko - ofiarę tajemniczych eksperymentów. Ciało malca ma bezpośrednie podłączenie do Sieci, a zatem jest to pierwsze filmowe dziecko-mutant związane z Internetem. Nie muszę dodawać, że nic dobrego z tego nie wynika.

Internet obecny jest nie tylko w filmach fabularnych. W klasyku japońskiego anime ("Ghost in the Shell") jedną z głównych postaci jest superprogram komputerowy - Puppet Master. Swobodnie przemierza nawet najbardziej niedostępne rejony globalnej Sieci, poszukując prawdziwego ciała. Główny temat muzyczny filmu wykonuje nie kto inny, jak zespół U2 coraz bardziej zainteresowany przejawami elektronicznej kultury.

Warto pamiętać o tym, że w wielu filmach Sieć występuje jedynie epizodycznie - jako ważny wątek poboczny. W "Zabójcach" zlecenia na morderstwa Sylvester Stallone odbiera za pośrednictwem poczty elektronicznej. Wszelki kontakt z Wielkim Złym utrzymuje za pomocą Internetu - a miliardy bitów informacji praktycznie gwarantują mu anonimowość. Laptop i modem to akcesoria, które Hollywood często promuje, jako współczesne narzędzie zbrodni. Czy jest to standard" Prawie, ale nie zawsze. Istnieje na szczęście...

...BIAŁA PAJĘCZYNA...

czyli Internet w służbie ogólnie pojętego dobra. Niestety "dobre" oblicze Sieci nie jest przedstawiane w tak spektakularny sposób, jak ma to miejsce w przypadku Czarnej Pajęczyny. Rehabilitacja Internetu często polega na starej, zasadzie - "Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie". Nasz zły haker pada po prostu ofiarą własnej działalności. Ten sam Internet, który wykorzystywano do uruchamiania systemów nuklearnych, w rękach Jamesa Bonda zmienia się w narzędzie do walki z międzynarodowym zagrożeniem. A Święty" On również używa Sieci do szlachetnych celów. Czyli to nie Sieć jest zła, lecz ludzie, którzy z niej korzystają. A ci są naprawdę różni...

Film "Poziom piąty" (1996 r.) przedstawia francuską programistkę Laurę, która tworzy grę komputerową, opartą na wydarzeniach rozgrywających się podczas bitwy o Okinawę. Laura buszuje po Internecie w poszukiwaniu uczestników II wojny światowej i japońskich ekspertów wojskowych. Jej podróże w Sieci są tylko pretekstem, podstawą do rozmyślań nad własnym życiem oraz rozwojem ludzkości w kontekście przemijającego czasu.

Główny bohater "Teorii spisku" Jerry Fletcher (Mel Gibson) swoje dziwaczne przemyślenia publikuje właśnie w Internecie. Sieć występuje tu jako jedyne miejsce, umożliwiające absolutnie wolny przekaz myśli. Chociaż wątek ten pojawia się tylko fragmentarycznie, to jednak pozostaje w pamięci nawet po wyjściu z kina.

Na długo zapadają w pamięci także perypetie hakerki Angeli Bennet (Sandra Bullock) z filmu "System". Bohaterka otrzymuje program zapewniający dostęp do tajnych, rządowych serwerów, a ludziom z rządowych agencji chodzi tylko o jedno - program nie może wpaść w niepowołane ręce. Wymazując z Sieci wszelkie informacje na temat Angeli, sprawiają, że przestaje ona istnieć dla świata. Staje się osobą bez przeszłości, bez nazwiska i - co chyba najbardziej boli ;-) - bez karty kredytowej...

INTERNETOWE INSPIRACJE

Hollywood i Internet powoli łączą swe siły. Studia filmowe tworzą strony WWW reklamujące najnowsze przeboje szerokiego ekranu. Filmowcy coraz silniej czerpią z Sieci inspiracje do najnowszych superprodukcji.

Sieć coraz częściej inspiruje filmowych twórców. Listy dyskusyjne są pełne plotek, tematów, którymi żyje internetowa społeczność. Wśród milionów obywateli Sieci znajdziemy także filmowych twórców poszukujących interesujących wątków wśród przemieszczających się gigabitów danych.

Jednym z najbardziej znanych reżyserów, którzy przyznają się do sieciowych inspiracji, jest Barry Levinson ("Rain Man", "Good Morning Vietnam", "Kula"). Często można go "spotkać" na listach dyskusyjnych sieci America Online. Rozmowy z napotkanymi tam ludźmi (z całego niemal świata) reżyser traktuje jako doskonałe źródło inspiracji.

Dotychczas każdy nowy film poznawaliśmy, oglądając 30-sekundowy zwiastun (reklamę telewizyjną). "Bardzo trudno jest sprzedać film w 30 sekund" - mówi Barry Levinson, a doskonałe rozwiązanie tego problemu widzi właśnie w Sieci. Dzięki stosowanej od niedawna zasadzie, że specjalnie dla każdego nowego filmu tworzona jest strona WWW - te 30 sekund możemy prawie dowolnie przedłużać. To właśnie za pomocą Internetu poznamy najdrobniejsze szczegóły, dotyczące interesującej nas produkcji. Ostatnio B. Levinson uruchomił własną witrynę, na której spotyka się ze swoimi widzami.

Innym znanym reżyserem i weteranem Internetu jest Steve Oedekerk. Twórca "Ace"a Ventury" ma własną, oficjalną stronę filmową, dla której przygotował nawet autorski program "The O Channel". Steve Oedekerk przyznaje się do długotrwałego "przebywania" w Sieci i częstego czerpania z niej inspiracji. Reżyser prowadzi także w telewizji NBC program pod znamiennym tytułem "steve.oedekerk.com".

Niemal codziennie w otchłaniach Sieci zanurza się Allison Anders ("Cztery pokoje"). Aktywnie korzysta z list dyskusyjnych, zbierając za ich pomocą uwagi na temat swoich filmów, a pocztą elektroniczną koresponduje z innymi reżyserami. Nic więc dziwnego, że w jej najnowszym filmie ("Things behind the Sun") Sieć zajmuje eksponowane miejsce.

Na własnej stronie WWW Kevin Smiths ("Sprzedawcy", "W pogoni za Amy") informuje o swych nowych projektach. Kiedy "W pogoni za Amy" pojawiło się na ekranach kin, odwiedzał stronę dwa razy dziennie, by przeczytać komentarze nadesłane przez widzów. W efekcie doskonale poznał gusta swojej widowni, a także dowiedział się, z którymi postaciami z jego filmów publiczność najbardziej się zżyła.

Żaden z tych "usieciowionych" reżyserów nie obawia się sytuacji, w której Internet stanie się konkurencją dla kina. Wręcz przeciwnie - mariaż Internetu z filmem uważają za małżeństwo niemal doskonałe. Dopiero globalna Sieć pozwoliła zaprezentować szerszej publiczności ich własne poglądy. Nie mniej ważna jest inspiracja, jaką reżyserzy czerpią z cyberprzestrzeni. Steve Oedekerk uważa nawet, że Sieć stanie się w przyszłości nową inkarnacją telewizji i... prawdopodobnie ma rację. Jednak jak na razie, magii grupowego przeżywania emocji, dostępnej jedynie w kinie, nic nie jest w stanie zastąpić.

Trudno jednoznacznie stwierdzić, jakie sieciowe wątki będą eksponowane w kolejnych filmowych produkcjach. Dość złowieszczo brzmi roboczy tytuł scenariusza nowego thrillera opowiadającego o III wojnie światowej - "ww3.com". Realne oblicze Pajęczyny ma jednak kolor bardziej zbliżony do białego. Za pomocą Sieci nie została (jeszcze) wywołana żadna katastrofa, mimo iż filmowcy przewidywali ją już od bardzo dawna. Globalna Wioska wciąż postrzegana jest pozytywnie. Każdy chce zostać jej mieszkańcem i właśnie za pomocą Sieci każdy może nim być. Czyżby w życiu, jak w filmie, wszystko znów kończyło się happy endem?

Witryny:

Gry wojenne -http://wwwpublic.rz.uniduesseldorf.de/~ritterd/wargames/warmain.htm

Johny Mnemonic - http://www.spe.sony.com/Pictures/SonyMovies/06jonmnu.html

Zabójcy - http://movieweb.com/movie/assassins/index.html

James Bond - http://www.mgmua.com/bond/index.html

System - http://www.spe.sony.com/Pictures/SonyMovies/17net.html

Barry Levinson - http://www.levinson.com

System - http://movieweb.com/movie/assassins/index.html

Teoria Spisku - http://www.conspiracytheory.com/

Allison Anders - http://home.earthlink.net/~kristinm/aahome.html

Kevin Smiths - http://www2.liglobal.com/kevinsmith

The O Channel Steve"a Oedekerka - http://steve.oedekerk.com


Zobacz również