Sieciowe marzenia

Tradycyjne koncerny medialne szybkim krokiem zmierzają w kierunku internetu - pisze The Economist.

W USA marzec jest ulubionym miesiącem milionów fanów koszykówki, którzy całymi dniami śledzą turniejowe rozgrywki, aż do narodowych mistrzostw rozgrywanych 3 kwietnia. Sieć telewizyjna CBS transmituje mecze od 1982 roku, a w tym roku zdecydowała się na eksperyment. Pokazuje gry nie tylko w telewizji, ale również na żywo w internecie, za darmo, za to w towarzystwie reklam.

Decyzja CBS jest jednym z licznych tego typu działań podjętych niedawno przez tradycyjne koncerny medialne, po to aby zwiększyć strumień przychodów z "nowych mediów". Firmy muzyczne przez jakiś czas sprzedawały swoje produkty on-line. Wydawcy gazet i czasopism usiłują przyciągnąć czytelników do internetu. Ale teraz również największe światowe firmy przemysłu rozrywkowego ruszyły z dystrybucją swoich zasobów wideo dla internautów, niekiedy również dla użytkowników telefonów komórkowych.

Tradycyjne firmy medialne połykają firmy internetowe tak szybko jak mogą. Większość z nich jest dochodowa (ale tylko na granicy opłacalności), w przeciwieństwie do dotcomów sprzed kilu lat. 6 marca br. NBC Universal, własność General Electric, zapłacił 600 mln USD za iVillage, stronę internetową dla kobiet, która w 2005 roku osiągnęła zyski 9,5 mln USD. W ubiegłym roku News Corporation Ruperta Murdocha wydała ponad miliard USD na zakup prawie nieopłacalnych firm internetowych.

Wygląda na to, że tradycyjne koncerny medialne nie mają wyboru i muszą eksperymentować. Są w dojrzałej fazie biznesowej, wiele z nich czuje się zagrożonych internetem i innymi technologiami. Inwestorzy sprzedali swoje udziały. Według Murdocha, zmieniająca się technologia oznacza, że "moc opuszcza starą elitę w naszej branży - wydawców, prezesów i właścicieli". Firmy "starych mediów" muszą przekonać udziałowców, że epoka cyfrowa przynosi im zarówno możliwości jak zagrożenia.

Wiele dużych firm medialnych niedawno stworzyło oddziały cyfrowe. Z wyjątkiem Time Warner, który w 2000 r. połączył się z koncernem internetowym AOL, większość z nich odpowiada jedynie za bardzo niewielki odsetek przychodów firmy matki. Jednak szybko się rozwijają. Jessica Reif Cohen, analityk w Merrill Lynch, uważa że zyski z reklam on-line i płatnych treści będą stanowić nawet 8-9% wszystkich zarobków Disney'a, Viacom i News Corporation w ciągu 3-5 lat i znacznie więcej dla Time Warner, dzięki AOL. Najbardziej oczywistą możliwością jest umieszczenie już posiadanych treści na nowych platformach. Koncerny mogą bezpośrednio pobierać opłaty od odbiorców i jednocześnie sprzedawać reklamy.

Na razie jedynie niewielka część produkcji koncernów jest dostępna w internecie, ale z każdym tygodniem w sieci jest coraz więcej tego typu ofert. Na przykład Disney udostępnia swoje przebojowe seriale na iTunes Apple, można je ściągać na iPody po 1,99 USD za odcinek. MTV Networks zapowiada, że na różnych platformach w niedalekiej przyszłości będą dostępne niemal wszystkie zasoby stacji. A ponieważ pracownicy biur będą mieli w godzinach pracy dostęp do tego typu serwisów, dzień stanie się najlepszym czasem nadawania.

Przeniesienie się do internetu zajmie jeszcze sporo czasu, ponieważ towarzyszą mu liczne obawy - na przykład o straty spowodowane piractwem, czy lęk, że zmniejszy się liczba telewidzów na rzecz internautów, a to telewidzowie stanowią największy magnes dla reklamodawców. Żaden z koncernów nie chce także zagrażać ogromnej dochodowości sprzedaży płyt DVD. Hollywood niechętnie udostępnia swoje filmy w Internecie i nigdy nie robi tego przed ich premierą na DVD. Jednak Amazon rozmawia już z trzema producentami filmowymi o umożliwieniu odbiorcom ściągania filmów z internetu równolegle z ich premierami na DVD.

Każdy z koncern ma swoją własną strategię internetową. Viacom i News Corporation chcą zbudować lub kupić zupełnie nowe firmy i jednocześnie rozszerzyć działalność swojej marki na internet. Disney i Time Warner chcą nadawać swoje programy on-line.

Na podstawie: The Economist "Net dreams".


Zobacz również