Sieciowid kontra NEToskop czyli wojna pod choinkę

  • MSZ,

17 grudnia oficjalnie ruszyły dwa systemy przeszukiwania Internetu - Sieciowid i NEToskop. Pierwszy został uruchomiony przez firmę Polska On Line, drugi - przez polski oddział koncernu Vogel, wydawcę ''Chipa''.

17 grudnia oficjalnie ruszyły dwa systemy przeszukiwania Internetu - Sieciowid i NEToskop. Pierwszy został uruchomiony przez firmę Polska On Line, drugi - przez polski oddział koncernu Vogel, wydawcę ''Chipa''.

Zawodnicy

Sieciowid działa pod adresem http://sieciowid.pol.pl. Jest to jego główna strona, którą nie dzieli się jedynie z wolnym jeszcze miejscem na reklamę.

W chwili gdy to piszę, w bazie danych Sieciowida znajduje się prawie 100 tysięcy polskich strony WWW. Do ich przeszukiwania służy system Harvest. Może on szukać według kilku słów kluczowych jednocześnie, uwzględniając przy tym błędy, co pozwala znaleźć strony osób słabszych z ortografii lub zawierające słowa podobne do żądanych.

NEToskop jest częścią strony WWW miesięcznika "Chip" i można go znaleźć pod adresem http://www.chip.pl. W odróżnieniu od konkurenta, został on potraktowany jako jedenz elementów "Chipa" i nie ma własnej strony.

System oparty jest na oprogramowaniu wyszukującym autorstwa Jacka Surażskiego. W chwili pisania tego artykułu zawierał dane o około 130 tysiącach polskich stron WWW. Podobnie jak konkurencyjny Sieciowid, pozwala na "fuzzy search", czyli wyszukiwanie przybliżone.

Oba systemy wyszukiwania mają więc zbliżone możliwości, choć NEToskop posiada bazę danych większą o prawie 1/3.

Za kulisami historii

Wydawać by się mogło, że ewentualne spory między udostępniającymi Sieciowida i NEToskopa firmami ograniczą się do tematów typu "a my mamy większy indeks - a my lepsze strony w indeksie". Tymczasem już na drugi dzień po premierze, Marek Car (szef Polski OnLine) oraz p. Michał Rolski (współautor NEToskopu) rozpoczęli publiczny spór na temat kto kogo "wyrolował". Był on o tyle ciekawy, że ujawnił historię obu serwisów...

Otóż wszystko zaczęło się jeszcze w marcu '96. Wtedy to Jacek Suraższki wpadł na pomysł stworzenia polskiego systemu przeszukiwania WWW. Pierwsza wersja oprogramowania działała już w lipcu. Wtedy demonstrowano go m.in. M. Carowi, jednak system miał stanąć we wrocławskim oddziale "Optimusa", ale ten wycofał się z tego projektu.

Autorzy dogadali się wówczas z Polską OnLine - tam też przeniesiono prototyp systemu pod roboczą (wówczas) nazwą "Sieciowid". Oprogramowanie sobie działało i zbierało dziarsko dane o polskich stronach WWW. Natomiast panowie Car, Surażski i Rolski rozpoczęli dogadywanie się, kto, komu, ile i na jakich warunkach ma zapłacić.

Polska OnLine zwlekała, czekając na finalną wersję oprogramowania, podczas gdy autorzy zwlekali, czekając na... podpisanie konkretnej umowy z Polskę OnLine. Obie strony obawiały się posunąć dalej bezgwarancji z drugiej strony. Cierpliwość autorów okazała się być mniejsza.

Wycofali się 17. października i przenieśli system do polskiego oddziału Vogel Publishing - kapitalista niemiecki okazał się być szybszy od polskiego. Tego samego dnia Polska On Line zarejestrowała nazwę "Sieciowid" - o co mają pewne pretensje p. Rolski i Surażski, jej pomysłodawcy. Musieli też wymyślić nową nazwę - NEToskop (co w grece antycznej oznaczałoby... "sieciowida").

Natomiast Polska On Line, mając ładną nazwę oraz, jak się zdaje, plany związane z udostępnieniem serwisu poszukiwawczego pośpiesznie takowy uruchomiła, bazując na systemie Harvest 1.4. Premiery wypadły jednocześnie, jednak NEToskop dysponował już na starcie większą bazą, zbieraną w trakcie wszystkich poprzedzających otwarcie perypetii.

Obie strony tego konfliktu - jak to wynika z ich publicznych wypowiedzi - czują się oszukane. Marek Car z POL - przez to, że obecny NEToskop zebrał część indeksu na sprzęcie jego firmy. Autorzy NEToskopu natomiast mają pretensje o zmarnowany czas i nazwę "Sieciowid".

Do tego dochodzi drugi spór między tymi samymi osobami. Dotyczy on tytułu "pierwszego polskiego systemu przeszukiwania stron WWW". Autorzy NEToskopu roszczą sobie do niego prawa, opierając się na dacie rozpoczęcia prac i fakcie, że ich system poprawnie obsługuje "polskie litery". Przeciwnik neguje tytuł, powołując się na jednoczesną premierę.

Ciosy spoza ringu

To jednak nie wszystko. W krótkim czasie posypały się zarzuty od innych osób. Jak się okazało, zarówno Sieciowid jak i NEToskop nie reagują na nieformalny (ale uznawany przez wszystkie światowe systemy) sposób oznaczania stron, które mają być nie włączane do indeksów.

Drugi zarzut dotyczył jedynie Sieciowida, a konkretnie wyświetlania polskich liter w postaci... kodów ósemkowych.

Trzeci, najpoważniejszy, zarzut dotyczył również tylko Sieciowida. Poszło o warunki licencyjne Harvesta, a konkretnie brak odpowiednio wyraźnych informacji o jego używaniu przez Sieciowida. Ta sprawanie jest dla mnie do końca jasna, bowiem sformułowanie licencji jest nieco mętne - z jednej strony wymaga ona informowania o stosowaniu systemu, z drugiej jedynie mocno sugeruje formę.

Na zakończenie

Mamy więc dwa w jednym - nowe usługi w polskim Internecie oraz nie-tak-znowu-mały skandalik. Tak to już jest, kiedy zetkną się ze sobą ludzie ambitni.Tym z Czytelników, którzy chcieliby zapoznać się ze sporem dokładniej, polecam archiwa listy dyskusyjnej DZIENNIKARZ, gdzie odbywała się wymiana poglądów na ten temat.


Zobacz również