Sieciowisko

Niespodziewane pojawienie się przeglądarki Chrome było sporym zaskoczeniem, ale produkt Google spotkał się z życzliwym zainteresowaniem internautów. O tym i innych wydarzeniach piszemy w naszym przeglądzie.

Niespodziewane pojawienie się przeglądarki Chrome było sporym zaskoczeniem, ale produkt Google spotkał się z życzliwym zainteresowaniem internautów. O tym i innych wydarzeniach piszemy w naszym przeglądzie.

Letnia ofensywa Google’a

Koniec lata zaznaczył się kilkoma ciekawymi prapremierami Google’a. Firma z Mountain View prowadzi strategię nieustannego poszerzania swojej oferty, dzięki której mniejsze czy większe poprawki, udoskonalenia czy wręcz nowości pojawiają się co kilka tygodni.

Największą sensacją było oczywiście wprowadzenie bardzo wczesnej jeszcze wersji testowej beta przeglądarki Chrome. Autorzy nie odkrywali koła na nowo, lecz oparli ją na silniku renderującym WebKit (znanym z Safari, ale na starszej wersji), jednak wprowadzili samodzielnie istotną nowość – własny interpreter języka JavaScript. Ma on kluczowe znaczenie dla uruchamiania aplikacji sieciowych – jak zauważyli niektórzy komentatorzy, Chrome jest przeglądarką mającą za zadanie przede wszystkim obsługę aplikacji, choć oczywiście możemy ją z powodzeniem wykorzystywać do przeglądania stron internetowych.

Minimalistyczny interfejs Chrome nie stresuje mniej doświadczonego użytkownika.

Minimalistyczny interfejs Chrome nie stresuje mniej doświadczonego użytkownika.

Nietrudno się domyślić, że skoro Google jest obecnie dostawcą najchętniej wykorzystywanych usług – jak choćby Gmail, Czytnik Google, Kalendarz i wiele innych – szczególnie dobrze sprawdza się ona właśnie w ich obsłudze. Szybkość programu jest zdumiewająca, choć to dopiero wczesna beta oznaczona jako 0.2. Przeglądarka ma dość oszczędny interfejs, nieprzeładowany funkcjami i narzędziami, jak typowe przeglądarki, ale jest za to nieźle dopracowana od strony ergonomii. Można się domyślać, że ze względu na szybkość pracy z usługami sieciowymi może się ona stać jednym z ważniejszych graczy na tym rynku, ale w tej chwili trudno wysuwać jakiekolwiek proroctwa co do jej przyszłego udziału – na pewno producenci zasiedziałych na rynku przeglądarek powinni uważnie śledzić konkurenta.

Istotną nowością jest wersja 3 beta organizatora zdjęć Picasa, który został jeszcze silniej zintegrowany z usługami sieciowymi. Między innymi wprowadzono funkcję synchronizacji albumów gromadzonych online i offline – teraz przesyłanie fotografii działa w obie strony i jednym kliknięciem można uaktualnić zawartość albumu. Inną ciekawą nowością jest narzędzie Movie Maker do generowania pokazów fotografii, które po opatrzeniu efektami przejść i dźwiękiem możemy przesłać do YouTube. W sieciowej usłudze Picasa Web Albums (na razie w wersji anglojęzycznej) jest nowa funkcja rozpoznawania twarzy na fotografiach umieszczonych w albumach – po jej uruchomieniu system wybiera twarze ze zdjęć i gromadzi je jako fragmenty fotografii na specjalnej liście, pozwalając je opisać imieniem i nazwiskiem oraz adresem e-mail. Potem znajdziesz je w sekcji People In my Photos.

MovieMaker to jedna z najciekawszych nowości w najnowszej odsłonie Picasa Web Albums.

MovieMaker to jedna z najciekawszych nowości w najnowszej odsłonie Picasa Web Albums.

2 września odbyło się w Warszawie spotkanie z Samem Schillace, dyrektorem odpowiedzialnym za inżynierię Google Apps – amerykański gość z naciskiem podkreślał dwie fundamentalne cechy długofalowej strategii Google: silną integrację usług i nacisk na staranny dobór udostępnianych narzędzi, które powinny być precyzyjnie dobrane do potrzeb przeciętnego użytkownika i nie „zastraszać” mnogością niepotrzebnych czy rzadko używanych funkcji. Jak się wydaje, zdecydowana większość oferty firmy spełnia ten postulat, a innowacyjność programistów firmy ciągle nas zaskakuje.


Zobacz również