Sieciowy pedofil inny, niż się wydaje

Zagrożenie ze strony pedofili to powód, dla którego olbrzymia część społeczeństwa jest gotowa zgodzić się na poddanie Internetu pewnej kontroli. Bardzo często problem ten dotyczy wielkich serwisów społecznościowych, które są często używane przez osoby skazywane ze przestępstwa seksualne. Najnowsze badania wskazują jednak, że obawy przed seksualnymi napastnikami grasującymi w Sieci są mocno przesadzone.

Naukowcy z należącego do University of New Hampshire Centrum Badawczego Przestępstw Przeciwko Dzieciom sprawdzili dane z telefonicznych ankiet przeprowadzonych z 3000 osób w wieku 10-17 lat. Wywiady po raz pierwszy były prowadzone w 2000 roku i powtórzono je w roku 2005. Skorzystano też z informacji uzyskanych od ponad 600 osób zawodowo zajmujących się egzekwowaniem prawa. Ponadto zgromadzono dane z kiku innych podobnych badań.

Przeprowadzona analiza dała zaskakujące wyniki. Zwykle bowiem przedstawia się internetowego pedofila jako dorosłą osobę, która oszukuje dzieci wykorzystując ich naiwność. Tymczasem okazało się, że jedynie w 5% wypadków udawali oni nieletnich. Co więcej, aż 75% młodych osób, które dały się namówić na spotkanie w "realu", spotykało się z tą samą osobą więcej niż jeden raz.

Janis Wolak, jedna z autorów badań, mówi, że stereotyp jest taki, iż dorośli pedofile szukają bardzo małych dzieci, udają ich rówieśników i używają przemocy. Szczególnie często ma to mieć miejsce na serwisach społecznościowych. Tymczasem "większość przypadków dotyczy dziewczynek w wieku 13-15 lat, które rozmawiają z dorosłymi, a ci jasno komunikują, że chodzi im o seks".

Wolak przestrzega, że obecny stereotyp sieciowego pedofila - osoby ukrywającej się i skłonnej do przemocy - może spowodować, iż zarówno nieletni jak i ich rodzice nie zauważą rzeczywistego zagrożenia.


Zobacz również