Siri ma konkurencję. Japończycy stworzyli wirtualną asystentkę, która będzie cię podrywać

Kościół w kwietniu opublikował zaktualizowaną listę grzechów, uwzględniającą korzystanie z nowych technologii. Znalazło się tam miejsce na hejtowanie w sieci czy sprzedawanie cnoty przez internet. Mam wrażenie, że w przyszłym roku na tej liście pojawi się dużo nowych pozycji.

Siri, która uwodzi

W japońskim AppStore pojawiła Ai Furuse, wirtualna asystentka, której działanie oparte jest na sztucznej inteligencji. Napisałem „asystentka”? Miałem na myśli: „przyjaciółka”. A może raczej „bezcielesna kochanka”? Ai Furuse flirtuje. Dokładnie tak: uwodzi użytkownika (czyli ciebie).

Powstanie Ai Furse jakoś bardzo mnie nie zaskakuje. W Japonii od dawna popularne są symulatory randek na konsole, to po prostu ich nowa mutacja. Czy problem niepotrafiących nawiązać kontaktu, bojących się prawdziwych kobiet japońskich chłopaków i młodych mężczyzn jest prawdziwy, czy dotyczy garstki osób, ale jest mocno podkręcany przez media? Trudno mi powiedzieć, bo nie mam twardych danych, na których mógłbym się oprzeć. Ale skoro kolejne symulatory randek powstają, to ktoś na pewno z nich korzysta.

Projekt flirtującej sztucznej inteligencji wydaje się jednak ciekawy. Nieśmiałym chłopcom może pomóc w oswajaniu się z kobietami, może posłużyć ćwiczeniom. Ciekawe, jak funkcjonuje AI. Czy tak jak profesjonalistki, które opanowały do perfekcji sztukę uwodzenia mężczyzn i sprawiania, by czuli się komfortowo? A może rozkochanie jej w sobie będzie wyzwaniem? Czy da się ustawić „poziom trudności”?

Ona: system operacyjny, który czuje

Oczywiście trudno nie skojarzyć Ai Furuse z rewelacyjnym filmem „Ona” Spike’a Jonze. Do dziś uważam go za absolutnie najlepszą komedię romantyczną, jaką widziałem. Tam system operacyjny z superseksownym głosem Scarlett Johansson (przy okazji: obecnie można ją oglądać na ekranach kin w „Ghost in the Shell”) nie tylko flirtował, ale wręcz wszedł w związek z głównym bohaterem.

Film postawił kilka pytań, które wydają się mieć sens także w przypadku Ai Furuse, nawet jeśli jest to sztuczna inteligencja dużo mniej zaawansowana niż „Ona”. Na przykład: jak poradzić sobie z faktem, że twoja dziewczyna nie ma ciała? Czy w związku z tym jest zazdrosna o dotyk?

Tinder zmienia świat

Nie spodziewajmy się jednak, że zaraz wszyscy mężczyźni będą mieć wirtualne dziewczyny. To ciekawostka, takie współczesne Tamagotchi. Jeśli nowe technologie będą miały w najbliższych pięciu latach realny wpływ na tę sferę naszego życia, to prędzej przez Tindera i podobne aplikacje. Dzisiejsze, przeprowadzone przez IRCenter i dotyczące Polski badania mówią na przykład, że 42 proc. użytkowników aplikacji jest już w związku. Z czego 22 proc. w małżeńskim.

Ja widzę wśród znajomych inny trend: fakt, że tak łatwo umówić się przez Tindera na randkę, sprawia że wiele osób ma problem z angażowaniem się w relacje. Bo „może ten następny będzie bliższy ideału”.


Zobacz również