Skok na sklep

Najwięcej kradzieży nęka sklepy brytyjskie, na drugim miejscu jest Grecja, a na trzecim Francja. W Europie w szybkim tempie przybywa sklepowych złodziei.

Wielka Brytania jest już drugi rok z rzędu zwycięzcą rankingu podsumowującego kradzieże sklepowe, ogłoszonego przez Centre for Retail Research i opublikowanego przez The Economist.

Nie dość, że brytyjscy złodzieje kradną więcej niż ich kontynentalni koledzy, to jeszcze pracownicy wyspiarskich sklepów łatwiej dają się oszukiwać. Dzięki temu brytyjscy sprzedawcy mają najwyższe w Europie straty z powodu kradzieży. Zjawisko narasta dość gwałtownie w całej Europie. W Danii od ubiegłego roku straty właścicieli sklepów z powodu kradzieży wzrosły aż o 9%, we Włoszech o 8,5%, a we Francji o niemal 5%.

Sklepowe kradzieże kosztują europejską gospodarkę zaskakująco dużo – ok. 30 mld euro rocznie (29 mld USD) – jest to więcej niż straty wynikające z kradzieży samochodów czy włamań do mieszkań. W USA przeprowadzono tego typu badanie jedynie na próbie 30 największych sieci handlowych – w 2001 r. przez złodziei straciły one łącznie 5 mld USD. Jak widać skala problemu jest za Oceanem podobna.

Jedynie część strat w europejskich sklepach powodowana jest kradzieżami dokonywanymi przez klientów (najczęściej przywłaszczają sobie artykuły gospodarstwa domowego, elektryczne gadżety i witaminy). Niemal 8 mld euro rocznie sklepy tracą przez nieuczciwość swoich własnych pracowników, a 2 mld euro kradną tym czasie dostawcy.


Zobacz również