Słowo do słowa

Użyteczne informacje często musimy czerpać z obcojęzycznych źródeł. Choć polscy producenci oferują sporo słowników, nierzadko przydają się też programy z Internetu.

Użyteczne informacje często musimy czerpać z obcojęzycznych źródeł. Choć polscy producenci oferują sporo słowników, nierzadko przydają się też programy z Internetu.

Narzędzia słownikowe można do naszych celów podzielić na trzy grupy. Pierwszą i najważniejszą stanowią, oczywiście, komercyjne słowniki takich firm, jak LexLand, Techland, Young Digital Poland czy Kompas. Przegląd propozycji przedstawiliśmy w ubiegłym roku na łamach PC Word Komputera.

Druga grupa to słowniki dostępne online w Internecie, jak polskie Leksyka.pl, Ling.pl, Dictionary.pl, Onet.pl czy e-DICT, a także liczne serwisy słownikowe na zagranicznych serwerach. Są to narzędzia dostępne bezpłatnie lub w uproszczonej wersji bezpłatnej i rozbudowanej komercyjnej (Leksyka.pl). Krótki przegląd tych narzędzi przedstawiliśmy w numerze 7/2004 naszego miesięcznika. Pewną ich odmianą są interfejsy słownikowe instalowane w komputerze użytkownika, korzystające z baz danych na serwerach i wymagające oczywiście połączenia z Siecią - są np. nierzadko elementem wtyczek do przeglądarek internetowych.

Trzecią grupę tworzą freeware'owe i shareware'owe słowniki dostępne w Internecie, pracujące offline, a więc z gotowymi bazami, które można pobrać na dysk. Właśnie one są przedmiotem niniejszego artykułu. Choć nie dorównują w żadnej mierze profesjonalnym słownikom polskich producentów, przynajmniej jeśli chodzi o potrzeby użytkowników, mogą się przydać w rozmaitych specyficznych sytuacjach - niejeden internauta doceni niedostępny przecież na rynku słownik francusko-niemiecki lub japońsko-angielski czy synonimów hiszpańskich. Spotyka się niekiedy zaskakujące i przydatne kombinacje języków, które z oczywistych powodów nie są uwzględniane przez polskie firmy.

Wybrane cechy programów słownikowych

Obsługa wielu słowników

Babylon Translator to rekordzista, jeśli chodzi o liczbę i jakość dostępnych w nim słowników.

Babylon Translator to rekordzista, jeśli chodzi o liczbę i jakość dostępnych w nim słowników.

Programy słownikowe obsługują jeden lub wiele słowników. Nieliczne zawierają "zaszyty" na stałe słownik jakiegoś języka. Typowym przykładem jest klasyczny już WordWeb, który zawiera ogromny słownik języka angielskiego, czy polskie AJT i EasyRider (komercyjnym odpowiednikiem takiego podejścia są m.in. słowniki Techlandu czy Young Digital Poland). Większość programów może obsługiwać wiele słowników - najbardziej znanym przykładem jest Babylon Translator, w którego witrynie znajduje się ok. 1700 rozmaitych słowników (tak również podchodzi do sprawy polska firma LexLand, która oferuje interfejs SystemTL+).

Za co płacimy

Producenci stosują rozmaite podejście, jeśli chodzi o płatności. Jedni tworzą darmowy interfejs, a użytkownik płaci za słowniki, inni postępują dokładnie odwrotnie, każąc sobie płacić za interfejs, a udostępniają słowniki bezpłatnie. Przykładem pierwszego podejścia m.in. iFinger, zaś drugiego - Babylon Translator (z pewnymi wyjątkami, bo są też słowniki komercyjne) i Pardon. Nietrudno zauważyć, że to drugie podejście jest korzystniejsze dla użytkowników, gdyż płacą tylko raz, za sam program. Pomijamy tu, oczywiście, rozwiązania całkowicie bezpłatne.

Kto tworzy słowniki

iFinger jest jedyną aplikacją niewymagającą klikania niezrozumiałego wyrazu - szkoda, że ma tylko jeden bezpłatny słownik.

iFinger jest jedyną aplikacją niewymagającą klikania niezrozumiałego wyrazu - szkoda, że ma tylko jeden bezpłatny słownik.

Najlepszym rozwiązaniem jest udostępnienie narzędzi produkcyjnych, gdyż dzięki temu wokół twórcy programu słownikowego błyskawicznie powstaje wspólnota zainteresowanych osób, które zabierają się za opracowanie swoich słowników. Przydatność rezultatów bywa różna, co widać wyraźnie na przykładzie Babylon Translatora, gdzie obok rewelacyjnych baz słownikowych jest też mnóstwo takich, które można uznać jedynie za niezdarne wprawki ich autorów. Sprytnym posunięciem popisała się niedawno firma SoftBear, wprowadzając moduł do tworzenia słowników zgodny z formatem GLS Babylon Buildera, dzięki czemu można wykorzystać wieloletni dorobek "babilońskiej" wspólnoty autorów - oczywiście oni sami muszą się na to zdecydować.

Inni producenci nie dopuszczają do żadnych "ekscesów" i oferują jedynie słowniki z oficjalnym stemplem, co z jednej strony mocno ogranicza ich zakres, ale z drugiej daje gwarancję wyższej jakości - ciekawe, nawiasem mówiąc, czy LexLand zdecyduje się kiedyś na wprowadzenie narzędzi produkcyjnych do SystemTL+, oddzielając wyraźnie prace komercyjne od amatorskich.

Obsługa dokumentów

TheDict4Me i jego rozbudowany opis leksykalny docenią wszyscy studenci językoznawstwa.

TheDict4Me i jego rozbudowany opis leksykalny docenią wszyscy studenci językoznawstwa.

Słownik jest w pełni użyteczny, gdy może bezpośrednio współpracować z typowymi dokumentami, w lokalnym komputerze lub w Internecie. Wyszukiwanie haseł poprzez ich wpisywanie w interfejsie słownika jest niewygodne i czasochłonne. Program powinien w związku z tym zawierać specjalny skrót angażujący klawiaturę i/lub mysz, a przynajmniej reagować na skopiowanie wyrazu do Schowka. Typowe rozwiązania obejmują zwykle kombinację kliknięcia i naciśnięcia klawisza, przy czym przydatna jest możliwość wybierania skrótu, gdyż niekiedy może on kolidować ze skrótami innych programów.

Minimalny zakres obsługiwanych dokumentów powinien obejmować pliki w formatach Word i PDF, a także strony WWW w przeglądarce, program pocztowy i edytor plików tekstowych, bo te dokumenty czytelnicy czytają lub tworzą najczęściej. Niektóre słowniki wyświetlają tłumaczenie w głównym interfejsie programu, ale stosowana jest też technika wyświetlania dymku z definicją hasła, wyskakującego wprost z czytanego dokumentu. Współpraca z dokumentami, a zwłaszcza z edytorami, zakłada także możliwość skopiowania definicji do Schowka i przeniesienia jej później do dokumentu.

Wielojęzyczność

Gros treści w Internecie zapisane jest za pomocą alfabetów opartych na łacińskim, ale przecież potrzeby użytkowników są bardzo zróżnicowane, a zatem dobrze skonstruowany program słownikowy powinien bez problemu wyświetlać nie tylko języki europejskie (z czcionką o dowolnym skrypcie), ale i rosyjski, japoński, chiński, hebrajski czy arabski, których rola sukcesywnie rośnie, a które dla wielu osób mają podstawowe znaczenie.


Zobacz również