Smartfon Galaxy S III stanął w płomieniach. Samsung...zachował się przyzwoicie

Samsung poinformował o rozpoczęciu dochodzenia, które ma na celu ustalenie przyczyn zapalenia się smartfona Galaxy S III. "Biały płomień, iskry i huk" - opisuje to niebezpieczne zdarzenie właściciel urządzenia.

Pewien mieszkaniec Dublina opisał na jednym z forów niebezpieczne zdarzenie, do którego doszło, gdy prowadził samochód. Otóż w pewnym momencie ze smartfona Samsung Galaxy S III, który umieszczony był w uchwycie samochodowym, wydobył się "biały płomień, iskry i huk".

Po zatrzymaniu samochodu i przyjrzeniu się urządzeniu okazało się, że jego dolna część była w pewnym miejscu mocno zwęglona. Co interesujące, smartfon nadal pracował, chociaż nie chciał złapać sygnału.

Mężczyzna udał się z nadpalonym smartfonem do sieci Carphone Warehouse, której pracownik niestety odmówił mu wymiany urządzenia twierdząc, że musi je najpierw przesłać do badania.

Tutaj jednak bardzo przytomnie do akcji wkroczyła firma Samsung, która, gdy dowiedziała się o zdarzeniu, skontaktowała się z natychmiast z poszkodowanym i wręczyła mu nowego Galaxy S III. Co więcej, otrzymał on również zapewnienie, że zostały do niego wysłane w ramach przeprosin jakieś darmowe gadżety.

Obecnie na blogu Samsunga pojawiła się następująca informacja:

"W Internecie pojawił się post przedstawiający zdjęcia smartfona GALAXY S III, który miał uszkodzenia w dolnej części związane z wydzielaniem się nadmiernego ciepła. Samsung jest świadom tego problemu i rozpocznie badanie, jak tylko otrzyma ten specyficzny produkt. Po zakończeniu dochodzenia będziemy w stanie przedstawić więcej szczegółów na temat zaistniałej sytuacji. Jesteśmy zobowiązani do zapewnienia naszym klientom najbezpieczniejszych jak to tylko możliwe produktów i podchodzimy do tego bardzo poważnie."

To nie pierwszy raz

Warto przypomnieć, że to nie pierwsze takie zdarzenie w historii. Obok Samsunga z tego typu problemami borykała się wcześniej również np. firma Apple.

Aktualizacja: 13 lipca 2012 06:57

No cóż. Po raz kolejny okazało się, że głupich nie sieją - sami się rodzą.

Zatrudniony przez Samsunga zespół ekspertów od wybuchów doszedł do wniosku, że uszkodzenia, których doznał smartfon mogły zaistnieć tylko wówczas, gdyby został on umieszczony w domowej mikrofalówce.

Po tym oświadczeniu poszkodowany przyznał się, że gdy jego Galaxy S III został przez przypadek zamoczony jego pomysłowy przyjaciel wpadł właśnie na taki pomysł.

Ciekawe, czy mężczyzna odda nowy smartfon, który otrzymał w zamian oraz gadżety, które zostały do niego wysłane.

Samsung zatrudnił zespół ekspertów od wybuchów elektroniki, aby zbadać sprawę samozapłonu swojego topowego modelu. Analitycy zepsuli jeszcze kilka Samsungów Galaxy S III i doszli do wniosku, że przyczyną zniszczeń była woda oraz pochodząca z zewnątrz energia — na przykład domowa mikrofalówka.

Okazało się, że przyczyną zniszczenia był czynnik ludzki, a dokładniej jedna z częściej spotykanych cech naszego gatunku — zwykła głupota ;).

Telefon został zamoczony, co przez przypadek może się zdarzyć każdemu. Jednak, aby pomóc właścicielowi najnowszego cuda z linii Galaxy, jego przyjaciel postanowił telefon wysuszyć. A przecież wszyscy wiedzą, że urządzenia elektroniczne najlepiej się suszy... w mikrofalówce. Telefon zapalił się więc nie w samochodzie, a w czyjejś kuchni.


Zobacz również