Smartfony z dużymi ekranami - hit czy niewypał?

Smartfony zaprezentowane na zakończonych właśnie targach IFA pozwalają użytkownikowi na niespotykaną do tej pory skalę wyboru pomiędzy wielkościami ich ekranów, których przekątna w skrajnych przypadkach może przekraczać 5 cali. Czy jednak tak duży ekran niesie ze sobą same korzyści? Niekoniecznie. Przynajmniej zdaniem analityków.

Samsungu Galaxy Note One

Samsungu Galaxy Note One

Polecamy:

Zobacz też:

Jeden z największych trendów, które uwidoczniły się na targach IFA (Berlin, 2-7 września) dotyczy smartfonów (i nie tylko), które oferują duże ekrany o przekątnej pomiędzy 4,5 a 5,5 cala. Mowa tutaj m.in. o wersji LTE Samsunga Galaxy S II, bazującym na Windows Phone smartfonie HTC Titan oraz Samsungu Galaxy Note.

Do tej pory konsumenci unikali produktów wyposażonych w ekrany o podobnej wielkości, czego przykładem jest tablet Dell Streak. Producenci tacy jak Samsung i HTC mają jednak nadzieję, że większe ekrany pozwolą im z sukcesem wyróżnić swoje produkty na tym bardzo konkurencyjnym rynku.

Największym zwolennikiem wprowadzenia tej wielkości wyświetlaczy wydaje się Samsung. Prezentując 5,3-calowy Galaxy Note firma dała również jasno do zrozumienia, że chce stworzyć nową kategorię produktów mieszczących się pomiędzy smartfonami a tabletami.

Negatywne strony dużych wyświetlaczy

Wśród analityków pojawiają się jednak opinie, że raczej nie będzie zapotrzebowania na tego typu urządzenia.

"Ludzie są w większości zadowoleni z telefonów oferującej rozsądnej wielkości wyświetlacz o przekątnej od 3,5 do 4 cali" - tłumaczy Bob O'Donnell z firmy analitycznej IDC.

Analitycy podkreślają, że wprowadzenie na rynek smartfonów z większymi ekranami może mieć wiele konsekwencji dla ich użytkownika. Przede wszystkim chodzi tutaj o długość czasu pracy na baterii, która przecież nierozerwalnie powiązana jest z ekranem: im jest on większy tym większe zużycie energii. Z kolei montowanie bardziej pojemnych akumulatorów negatywnie wpłynęłaby na bardzo ważny "mobilny parametr", czyli wagę urządzenia.

Ponadto większe ekrany są bardziej podatne na uszkodzenia. Duże znaczenie dla wielu osób z pewnością ma również fakt, że tak dużego smartfona nie będzie łatwo zmieścić w kieszeni.

Pozytywne strony dużych wyświetlaczy

Z drugiej jednak strony są również pozytywy takiego rozwiązania. Mowa tutaj przede wszystkim o wygodniejszym oglądaniu filmów, surfowaniu po Internecie oraz czytaniu e-booków. Ponadto znacznie łatwiej jest korzystać z wirtualnej klawiatury, który to element dla niektórych osób stanowi barierę skutecznie odstraszającą je przez zakupem smartfona.

"Projektując nowe smartfony producenci są wspierani przez rozwiązania sprzętowe pozwalające na tworzenie urządzeń, w których ekrany praktycznie sięgają od krawędzi do krawędzi obudowy. Np. HTC Titan, który dysponuje 4,7-calowym wyświetlaczem utrzymuje swoją integralność jako telefon, aczkolwiek jest również bardzo dobrze dostosowany do "tabletowych" funkcji takich jak surfowanie po Internecie oraz oglądanie filmów" - powiedział Ben Wood z CCS Insight.

Warto tutaj jednak zaznaczyć, że o ile możliwość wbudowania w urządzenie wyświetlacza sięgającego od krawędzi do krawędzi obudowy pozwoli producentom na zmniejszenie ich wymiarów, o tyle walory użytkowe takiego rozwiązania mogą zostać zmniejszone. Podczas korzystania z takiego smartfona, trzymająca je osoba może bowiem palcami zasłaniać nieco ekran.

Kolejny pozytyw jest taki, że duży wyświetlacz może oznaczać konkurencyjność dla tabletów podobnych do Dell Streak. O co chodzi? O wagę. Np. HTC Titan waży 160 gramów, czyli jest aż o 60 gramów lżejszy od 5-calowego sprzętu amerykańskiej firmy.

Duże wyświetlacze zacierają różnicę pomiędzy tabletami i smartfonami

Większość tabletów naśladując wzorzec, którym jest iPad, korzysta z 10-calowych wyświetlaczy. Na rynku pojawiły się jednak również tablety oferujące 7-calowe ekrany, a nawet 5-calowe jak Dell Streak.

Jak słusznie zauważa firma CCS Insight, wraz z wprowadzeniem na rynek smartfonów z dużymi ekranami różnica pomiędzy nimi a tabletami ulegnie więc znacznemu zmniejszeniu, czego ewidentnym potwierdzeniem jest wspomniany wcześniej Galaxy Note.

Czy można się więc pokusić o zdefiniowanie smartfona i tabletu tak, aby je jednoznacznie rozróżnić? Mam pewną propozycję. Co myślicie o tym, żeby smartfonem nazywać urządzenie, które bez kłopotu można schować w kieszeni i prowadzić rozmowy w tradycyjny sposób, czyli przykładając go do ucha? Jeżeli przyjąć takie rozwiązanie, Galaxy Note byłby zdecydowanie tabletem, który oferuje jednak również funkcjonalność telefonu.

Ponadto warto zauważyć, że tego typu smartfony to raczej "męska rzecz". Przecież drobne dłonie kobiece mogą mieć szczególnie duży problem z utrzymaniem przy uchu takiego kolosa jak np. Galaxy Note.

Jaki więc powinien być największy wyświetlacz do smartfonów?

Analitycy są tutaj zgodni. Ich zdaniem bowiem, wielkość ekranu smartfona nie powinna być większa niż 4,5-4,7 cala. Czy jednak mają rację? Wystarczy trochę poczekać, bo przecież i tak zweryfikuje to rynek.

A Wy co sądzicie na ten temat? Bylibyście zainteresowani zakupem urządzenia, które zbliżając się do tabletu traci jednak nieco na swojej "smartfonowej" użyteczności?


Zobacz również