Soldiers of Anarchy

Świat po zagładzie biologiczno-nuklearnej nie należy do bezpiecznych. Rację ma tylko silniejszy... lub lepiej uzbrojony.

Świat po zagładzie biologiczno-nuklearnej nie należy do bezpiecznych. Rację ma tylko silniejszy... lub lepiej uzbrojony.

Czy wiesz, jak się czuje człowiek, który spędził dziesięć lat w bunkrze? Odcięty od świata, od informacji, od wszelkich zdobyczy technologicznych? Żyjesz nadzieją, że będziesz mógł wyjść w końcu na powierzchnię, odetchnąć świeżym, niefiltrowanym powietrzem, spotkać innych ocalałych z zagłady... Tacy na pewno muszą gdzieś żyć. W końcu na tyle miliardów ludzkich istnień ktoś oprócz ciebie musiał przeżyć.

Czas Apokalipsy

SGDS, czyli Spontaniczny Syndrom Degeneracji Genomu, pojawił się 10 listopada 2004 roku. Choroba nie powstała sama z siebie. Zabijała zbyt skutecznie i rozprzestrzeniała się w niezrozumiały sposób. Pierwsze przypadki pojawiły się w Tokio, a następne w największych miastach, takich jak Londyn, Paryż, Moskwa, Berlin czy Los Angeles. Najgorsze było to, że nikt nie znał sposobu na leczenie tej tajemniczej zarazy. Chorzy na SGDS umierali zazwyczaj po dwóch tygodniach od zarażenia. W momencie śmierci mało przypominali ludzi. Byli bezwładnymi workami kości i mięsa.

W twojej bazie możesz wyekwipować oddział. W tym celu odwiedzasz skład broni, pokój taktyczny, laboratorium, garaż, hangar i inne ciekawe miejsca.

W twojej bazie możesz wyekwipować oddział. W tym celu odwiedzasz skład broni, pokój taktyczny, laboratorium, garaż, hangar i inne ciekawe miejsca.

Dla dobra ludzkości miasta, w których żyli zakażeni, zostały objęte kwarantanną. Jak mówi stare przedwojenne powiedzenie: Chciano dobrze, a wyszło jak zawsze. Doszło do zamieszek, zaczęli ginąć ludzie. Nikt nie wierzył, że wojskowa ochrona stref kwarantanny będzie skuteczna. I nie była. W końcu władze Francji zdecydowały się na szaleńczą decyzję. Na Paryż spadły dwie bomby nuklearne, które miały w jakimś stopniu powstrzymać wirusa. Bez skutku...

Rząd Stanów Zjednoczonych naliczył ponad miliard ofiar tej okropnej choroby. Cały świat zaczął popadać w anarchię i wszystko wskazywało na to, że właśnie tak miał wyglądać dzień Sądu Ostatecznego. Nie wszyscy ulegli panice. Niektórzy, jak bohaterowie tej gry, postanowili zamknąć się w wojskowym bunkrze, w jednostce, w której służyli w ramach programu międzynarodowej wymiany wiedzy dotyczącej broni chemicznej i biologicznej. W sumie było sześć osób. Czterech Rosjan, Amerykanin i Niemiec. Zabarykadowali się i czekali. Dokładnie już nie wiadomo na co - na śmierć czy ocalenie. Przez pewien czas odbierali jeszcze jakieś sygnały radiowe z różnych miejsc, jednak i one z czasem zaczęły zanikać. Po dziesięciu latach podjęli decyzję, że najwyższy czas opuścić śmierdzący bunkier i sprawdzić, czy na powierzchni da się żyć. Byli na tyle zdeterminowani, że nie zależało im na zdrowiu. Lepsza w końcu śmierć na powierzchni niż wegetacja w bunkrze...

Zawiodłem się

Uwielbiam takie gry jak Jagged Alliance i myślałem, że Soldiers of Anarchy dadzą mi tyle samo przyjemności, co prowadzenie grupki nieustraszonych (bo dobrze opłacanych) najemników. Zawiodłem się. Pomimo świetnej grafiki, możliwości dewastowania prawie całego otoczenia oraz dużego wyboru uzbrojenia, denerwuje mnie manipulowanie kamerą oraz sterowanie postaciami. Kolejnym wkurzającym elementem jest poziom trudności, który jest - mówiąc delikatnie - trochę za wysoki. Komputer zawsze ma przewagę, bo do obsługi swoich jednostek nie używa myszy.

Moim zdaniem twórcy powinni zastosować znany z Fallout Tactics podział na grę w czasie rzeczywistym i na tury w czasie walki. Soldiers of Anarchy zyskałyby na atrakcyjności, a człowieka krew by nie zalewała przy każdej potyczce.

Paweł Kozierkiewicz

Z podręcznika anarchisty

Krótka przestroga dla wszystkich, którzy chcieliby dowiedzieć się z instrukcji czegoś o występującym w grze uzbrojeniu. Autorzy w kilku miejscach, powiedzmy sobie, rozminęli się trochę z prawdą. W samej rozgrywce to oczywiście nie przeszkadza, ale dla maniaków zamieszczamy małe sprostowanie:

T-80 Autorzy zrobili z tego (całkiem dobrego) czołgu fortecę na gąsienicach. Działo 125 mm, dwa karabiny maszynowe i miotacz płomieni. Bez przesady. Nie dość, że ten niewielki pojazd nie ma tyle miejsca, aby pomieścić to wszystko, to nie wiem jak trzyosobowa załoga miałaby sobie dać radę z jednoczesną obsługą takiej liczby broni i wszystkich systemów. Prawda jest następująca - niektóre wersje T-80 miały montowany miotacz ognia, ale było to zamiast, a nie obok jednego z CKM-ów.

T-55 Tu twórców ostro poniosła fantazja! "Potężnie opancerzony czołg o dużej sile ognia". Być może. Ale to było w latach sześćdziesiątych! Teraz jest to mocno przestarzały wóz o pancerzu, który nie stanowi poważniejszej przeszkody dla przeciwnika. I jeszcze jedno. Nigdy nie miał montowanego działa 125 mm, tylko 100 mm. A to jest poważna różnica. Co najwyżej spotykało się egzemplarze przerobione na NATO-wskie "stopiątki".

M1A1 Popularny Abrams też został potraktowany po macoszemu. Zamiast działa 120 mm (standartowy kaliber NATO), twórcy gry postanowili przezbroić go w rosyjską armatę 125 mm.

BMP "Rakietnica 73 mm". Jaka znowu rakietnica! Zwykłe działo! Wyrzutnię pocisków rakietowych BMP owszem ma, ale montowaną obok rzeczonego działa!

MP-5 Absolutnie bezbłędny opis jednego z najlepszych pistoletów maszynowych świata. Tylko dlaczego ilustrowany zdjęciem karabinu szturmowego HK G-41 (pociesza fakt, że obydwa wynalazki pochodzą z tej samej firmy).

SWD Dragunow W instrukcji czytamy: Zaprojektowano go 100 lat temu. Czyżby te spluwy pojawiły się w czasie I wojny, a nie w latach sześćdziesiątych? I jeszcze jedno. Karabin wykorzystuje amunicję 7,62 mm, a nie 5,65 mm.

Jeszcze jedna kosmetyczna uwaga. W latach sześćdziesiątych nie było już czegoś takiego jak Armia Czerwona. W roku 1947 osobistym rozkazem towarzysza Stalina zmieniła nazwę na Armia Radziecka.


Zobacz również