Sonda Mars Global Surveyor uśmiercona przez błąd w oprogramowaniu

Zgodnie z wczesnymi ustaleniami NASA, to błąd ludzki (bug w oprogramowaniu) spowodował, iż sonda Mars Global Surveyor, która zamilkła 2 listopada 2006 roku, już nigdy się nie odezwała. Co gorsza, jej aktualny stan jest nieznany.

Mars Global Surveyor miał przygotować NASA do załogowych misji na Marsa. Sonda fotografowała powierzchnię planety z niespotykaną wcześniej rozdzielczością. To dzięki niej udało się rozwiązać m.in. zagadkę twarzy na Marsie.

"Twarz" na Marsie sfotografowana przez sondę Viking 25 lipca 1976 roku (źródło: NASA)

"Twarz" na Marsie sfotografowana przez sondę Viking 25 lipca 1976 roku (źródło: NASA)

Drugiego listopada zeszłego roku sonda urwała na chwilę kontakt z Ziemią po przejściu w "tryb bezpieczny", w trakcie którego miała odpowiednio ustawić baterie słoneczne i pozwolić na schłodzenie się akumulatorów.

"Na chwilę" trwa do dziś

John McNamee, szef działu badawczego Układu Słonecznego w NASA JPL, mówi, iż problem spowodował program, który załadowano do sondy w czerwcu 2006 roku. Miał on poprawić wydajność procesorów sterujących lotem sondy, a tymczasem doprowadził do nadmiernego obciążenia CPU, przegrzania się baterii (przez skierowanie jej promienników w stronę Słońca) i przejścia urządzenia w "tryb bezpieczny", z którego już nigdy nie udało się sondzie wyjść.

Zdjęcie "twarzy" w wysokiej rozdzielczości wykonane 8 kwietnia 2001 roku przez sondę MGS (źródło: NASA)

Zdjęcie "twarzy" w wysokiej rozdzielczości wykonane 8 kwietnia 2001 roku przez sondę MGS (źródło: NASA)

Na razie nie wiadomo, dlaczego błędu nie udało się wychwycić przed wysłaniem oprogramowania do sondy.

W trakcie dziesięcioletniej misji sonda przesłała nam 240 tysięcy zdjęć powierzchni Czerwonej Planety w wysokiej rozdzielczości. Znalazły się wśród nich takie, które pozwoliły na udowodnienie istnienia na Marsie burz pyłowych i wody w stanie ciekłym.


Zobacz również