Sony kontra Cinram - finał sprawy

Amerykański sąd apelacyjny orzekł, że firma, której skradziono partię kart pamięci do Sony PlayStation, będzie musiała pokryć straty poprzez wypłacenie ich równowartości w cenach sprzedaży, a nie produkcji.

Przypomnijmy: całe zdarzenie miało miejsce 8 września 2004 roku. Wtedy to firmie Cinram, zajmującej się logistyką i pracującej dla Sony, została skradziona partia 17 000 kart pamięci przeznaczonych do konsoli Sony PlayStation. Karty te, na które zamówienie opiewało na 187 989 funtów i które zostało już zapłacone, miały być dostarczone do sklepów Game, jednego z największych detalicznych sprzedawców gier w Wielkiej Brytanii. Właśnie o taką kwotę Sony pozwało firmę Cinram, która jednak twierdziła, że powinna oddać jedynie kwotę będącą kosztem wytworzenia tych kart, czyli 56 246 funtów.

W sądzie najwyższym Sony wykazało, że utracone w ten sposób zamówienie nie zostało zastąpione żadnym innym. Cinram złożyło apelację argumentując, że Sony powinno wykazać, że zamówienie od Game zostało bezpowrotnie utracone. Jeśli tak by się nie stało - Cinram zapłaci tylko i wyłącznie cenę wytworzenia spornych kart.

Niestety, w świetle dowodów przedstawionych przez Sony, firmie Cinram nie udało się przekonać sędziego do swoich racji. Stwierdził on, że z powodu kradzieży kart Sony nie było w stanie zarobić tyle, ile zamierzało. Co prawda firma Game mogła natychmiast ponowić zamówienie, jednak poza niewielkim zamówieniem na 1700 kart złożonym 15. września - nie zrobiła tego. Być może było to spowodowane tym, że na tamtą chwilę Sony nie posiadało w magazynach wystarczającej ilości kart, aby tak duże zamówienie mogło być zrealizowane "od ręki".


Zobacz również