Spamer: "Prawo antyspamerskie łamie konstytucję"

Sprawa Jeremiego Jaynesa, jednego z największych spamerów naszych czasów, właśnie jest rozpatrywana przed Sądem Najwyższym. Jego adwokat przyjął dość oryginalną linię obrony utrzymując, że prawo zakazujące rozsyłania spamu kłóci się z uprawnieniami wynikającymi z konstytucji.

W 2003 roku Jaynes został pochwycony, osądzony i skazany na 9 lat więzienia. W trakcie kolejnych odwołań jego sprawa przesuwała się do sądów coraz wyższych instancji, aż w końcu wylądowała w Sądzie Najwyższym.

Thomas Wolf, adwokat Jaynesa, wcale nie twierdzi, że sprawa spamu nie może zostać uregulowana. Utrzymuje natomiast, że prawo w Virginii (tj. w stanie, w którym sądzono spamera na początku) nawołuje do karania wysyłki e-maili, które nie służą do zarabiania pieniędzy.

Wolf próbuje udowodnić, że Jaynes został osądzony na podstawie przepisów, które mogą zostać wykorzystane do karania za poglądy polityczne lub przekonania religijne. W ten sposób ciężar sprawy przesunął się ze spamera, na zgodność stanowego prawa z Pierwszą Poprawką do konstytucji. Gdyby adwokat zdołał przyciągnąć uwagę sądu, Jaynes mógłby w dalszym ciągu cieszyć się wolnością - w tej chwili bowiem zwolniono go za kaucją w wysokości 1 miliona dolarów.

Prokurator stara się jednak wykazać błędy w rozumowaniu adwokata. Jego zdaniem prawo wcale nie ogranicza wolności wypowiedzi, zakazuje natomiast wypowiadania się za wszelką cenę, kosztem innych ludzi.


Zobacz również