Star Trek Elite Force 2

Uratuj Voyagera, Enterprise'a i świat.

Uratuj Voyagera, Enterprise'a i świat.

Star Trek: Elite Force 2 to klasyczny shooter FPP. Gra jest kontynuacją Star Trek Voyager: Elite Force. Osadzenie fabuły w realiach popularnego uniwersum było raczej ryzykowne. Powód, dla którego autorzy mogli nie czuć się zbyt pewnie, jest prosty. Uniwersum Star Treka znajduje się w kręgu speców od marketingu od bardzo dawna, a znaczy to, że temat jest wyeksploatowany niemal do granic możliwości. Oprócz tego Trekkies potrafią być prawdziwymi fanatykami, a wiadomo jaką siłę przebicia ma opinia tłumu fanów. Dotychczasowe gry, których miejscem akcji był świat znany z filmów i seriali, w zdecydowanej większości nie były produktami udanymi. Jak wyszło tym razem?

Złe miłego początki

Star Trek: Elite Force 2
Scenariusz jest kontynuacją opowieści z części pierwszej. Zaczynasz w sferze Borga. Pierwszym zadaniem jest sabotowanie urządzeń odpowiedzialnych za podtrzymywanie pola siłowego więżącego Voyagera wewnątrz wrogiej konstrukcji. Od samego początku zaczynają się nieprzewidziane kłopoty. Proces teleportacji na wrogie terytorium zakończył się tylko częściowym sukcesem. Członkowie Hazard Teamu, jednostki specjalnej, którą dowodzisz, są rozproszeni i trzeba rozpocząć poszukiwania zaginionych towarzyszy.

Po wyrwaniu się z objęć Borga i krótkiej służbie w Gwiezdnej Akademii w charakterze instruktora, trafiasz na Enterprise. Duma Gwiezdnej Floty jest statkiem kosmicznym wykorzystywanym do badania najdalszych zakątków odległych galaktyk. Zaokrętowany na nim przemierzysz spore połacie galaktyki. Okazuje się, że trzeba ruszać na pomoc załodze innego statku. To, co z początku wyglądało na zwykłą akcję ratowniczą, z czasem zamieni się w całkiem zawikłaną i tajemniczą intrygę. Otóż znani ci zapewne Romulanie postanawiają trochę namieszać. Jedna z ekstremistycznych frakcji tej rasy zapragnęła zasmakować potęgi i władzy. Jak w wielu przypadkach, fanatyzm zastępuje rozum i agresorzy popełniają błędy. Pomyłki te umożliwiają pokrzyżowanie ich szalonych planów. W intrygę jest zaangażowanych kilka innych stron, w tym dwie z ras spotykasz po raz pierwszy. Elite Force 2 kończy się pojedynkiem z istotą, przy której całe armie wydają się tylko sparingpartnerami.

Naprzód marsz

W drodze do celu musisz przemierzyć 11 misji. Liczba nie jest oszołamiająca, ale nie jest źle. Każda z misji składa się z kilku poziomów. Gra nie ogranicza się wyłącznie do wyrzynania napastników lub, jak kto woli, przeszkadzających w uratowaniu świata niczego nieświadomych statystów. Brnąc przez wnętrza budowli i jaskiń umieszczonych na planetach o różnych klimatach, czasami będziesz musiał ruszyć głową. Oprócz tradycyjnych dla shooterów elementów zręcznościowych, w Elite Force 2 znajdziesz między innymi tricoder puzzle.

Czym jest tricoder wie każdy, kto chociaż raz oglądał Star Treka. Dzięki temu wielofunkcyjnemu urządzeniu będziesz mógł wykryć niestabilność strukturalną obiektów, zlokalizować źródła trujących gazów albo dezaktywować systemy obronne przeciwników i pootwierać zamknięte na głucho drzwi. Właśnie aby zobrazować poziom trudności zabezpieczeń, autorzy umieścili w grze wymienione wcześniej trikoderowe zagadki. Dzielą się one na dwa rodzaje. Pierwszy, i zarazem łatwiejszy, polega na połączeniu ze sobą dwóch lub więcej źródeł energii. Przewody musisz ustawić tak, żeby prąd nie przepływał przez czerwone punkty. Drugie i trudniejsze zadanie zmusza cię do dopasowania trzech wskaźników do fali emitowanych przez urządzenie, które właśnie próbujesz "zhakować". W późniejszych etapach gry tego typu zagadki potrafią być naprawdę trudne, a ich rozwiązanie zabiera trochę cennego czasu.

Strona zręcznościowa Elite

Force 2 także jest zróżnicowana. Przykładowo, w jednym z etapów musisz obronić Enterprise przed atakiem z zewnątrz. W tym celu zasiadasz za sterami wielkiej mocy kosmicznego działa i odpierasz ataki statków kosmicznych. W trakcie gry można znaleźć ukryte obiekty. Zebranie odpowiedniej ich liczby przez całą rozgrywkę umożliwia po jej zakończeniu pobawienie się na kilku ukrytych mapach. Nieste-ty, dodatkowe poziomy nie są zbyt dobre i zdecydowanie odstają jakością od tych z właściwej gry.

Stary i dobry

Nie bójmy się tego powiedzieć. Engine napędzający Elite Force 2 nie jest już nowością. Jednak wykorzystany po raz pierwszy w Quake 3: Arena silnik w tym przypadku całkowicie wystarcza. Mocnozmodyfikowany gwarantuje ładne widoki i jednocześnie nie ma jakichś kosmicznych wymagań. Co można za jego pomocą stworzyć, miałeś okazję zobaczyć w wielu innych grach, w tym najbardziej znanej Medal of Honor. Niestety, engine ten nie obsługuje najnowszych efektów graficznych i tym samym takich w Elite Force 2 nie obejrzysz. Fakt ten wpłynął ostatecznie na ocenę wrażeń wizualnych. Muzyka i dźwięk stoją na dobrym poziomie. Głosy niektórych postaci podkładają aktorzy znani z ekranów kin bądź telewizorów.

W domowym zaciszu i przez sieć

W tryb wieloosobowy można grać zarówno na jednym komputerze, jak i przez sieć. Dostępne są trzy tradycyjne sposoby rozgrywki oraz jeden nowy. Oprócz deathmatchu (tutaj holomatch), team deathmatchu (team holomatch) i klasycznego capture the flag możesz zagrać jeszcze w diffusion mode. Bawiąc się w ten ostatni, jako członek jednej z drużyn, będziesz musiał podłożyć bombę w bazie przeciwnika i jednocześnie uniemożliwić przeciwnikowi zrobienie tego samego w swojej bazie.

Fakty

  • 2 nowe rasy

  • 11 dużych misji

  • 2 tricoderowe zagadki

  • 5 członków załogi

Opór jest bezcelowy

Wreszcie coś dobrego na fabule Star Treka. Jeżeli nie lubisz tego uniwersum, potraktuj tę grę jak zwykłego shootera. Może trochę innego niż główny nurt tego gatunku, ale te różnice tylko czynią grę ciekawszą. Jeżeli chodzi o fabułę to, mimo że to Star Trek, jest ona ciekawa i potrafi wciągnąć. Ogólnie rzecz biorąc, Star Trek: Elite Force 2 jest grą nadspodziewanie dobrą. Polecam ją fanom szybkiej akcji. Trekkies, jej polecać nie muszę. Sami się nią zainteresują. Nie mają wyjścia, opór jest bezcelowy.

Marcin Pietrak


Zobacz również