StarCraft

No i znowu stoję przed wielkim problemem. Starcraft jest już tak głośną grą i wywołuje tak różne emecje, że na pewno swoim tekstem nie zadowolę wszystkich. Najchetniej postawiłbym ocenę i zakończył pracę, ale z drugiej strony przecież to Starcraft...

No i znowu stoję przed wielkim problemem. Starcraft jest już tak głośną grą i wywołuje tak różne emecje, że na pewno swoim tekstem nie zadowolę wszystkich. Najchetniej postawiłbym ocenę i zakończył pracę, ale z drugiej strony przecież to Starcraft... Wszyscy niecierpliwi, którzy najpierw oglądają stopkę pod tekstem wiedzą już, że zdecydowałem się na śmiały krok uznania StarCrafta za grę wzorcową i przyznałem jej maksymalną ocenę czyli 5. Często zdarza się, że czytając recenzję gry mamy wrażenie, że nie ma ona żadnych błędów po czym w podsumowaniu okazuje się że gra dostała zaledwie 60% noty. Przeważnie ocena ta jest odzwierciedleniem tak zwanej grywalności - niedefiowalnego pojęcia będącej indywidualną sprawą u każdej osoby. Po prostu grze brak jako takich wad, ale nie przyciąga ona jak magnes. Zupełnie inaczej jest ze StarCraftem, który moim skromnym zdaniem leży bardzo blisko ideału.

Wiemy już, że grze nie brakuje czegoś co nazywają: grywalnością, "miodem" lub z angielska "gameplay", ale co z resztą? Reszta również jest wspaniała, ale może po kolei... Fabuła z którą się zetknąłem w StarCrafcie to naprawdę dobrze przemyślana całość dodająca grze jakiegoś wyrafinowania i smaczku. Jeżeli zdecydujesz się rozpocząć przygodę wcielając się w Terran, będziesz stopniowo poznawał rozwój konfliktu między ludźmi a Zergami - dziwnymi jaszczurko-podobnymi obcymi. W kolejnych kampaniach możesz wcielić się jedną z raz kosmitów: Zergów lub tajemniczych Protossów. Fabuła nie sprowadza się tylko do Briefingu (odprawy przed misją) oraz filmików (które także są super, ale o tym za moment). Często bowiem w trakcie samej misji sytuacja się zmienia, zaplanowana akcja nie może się odbyć i musimy podjąć zupełnie nowe zadania. Kilka postaci pojawiających się przed, a także w trakcie misji wspaniale kształtują fabułę gry.

Przejdźmy, krok dalej i zajmijmy się grafiką. Szczerze mówiąc dopiero kiedy opadły pierwsze emocje zauważyłem jej perfekcję. Na pozór nic szczególnego - brak trójwymiarowego terenu, rozmytych przez akcelerator tekstur, a jednak nic bym w niej nie zmienił. Urozmaicona przestrzeń, kilka rodzajów krajobrazu i mnóstwo ciekawych obiektów to podstawowe atuty krajobrazu. Równie wspaniale prezentują się budowle i jednostki, które mimo stosunkowo niewielkich rozmiarów posiadają wiele szczegółów i co tu dużo pisać są pięknym "mięskiem armatnim". Ogień wygląda jak ogień, krew (której nie jest za dużo) oraz eksplozje także są dopracowane w każdym szczególe. Bardzo ciekawe są także filmiki między misjami (a także na zakończenie kampanii). Wyróżnia je perfekcja wykonania pod względem graficznym oraz tak potrzebna odrobina humoru. Krok i jesteśmy przy dźwięku. Hmm...jeżeli pamiętacie Warcrafta i jego sequel to znacie również klimat efektów dźwiękowych w StarCrafcie. Po zaznaczeniu jednostka odzywa się (lub w przypadku Zergów wydaje dziwne dźwięki) sobie tylko charakterystycznym tonem, zaniepokojona irytuje się lub reaguje w inny sposób. Efekty takie jak eksplozje, strzały czy odgłosy pracy "robotników" są po prostu bardzo realistyczne. Nieco słabiej niż w Warcrafcie zaakcentowano odgłosy dobiegające z poszczególnych budynków (pamiętacie te śpiewy mnichów?). Muzyka natomiast pasuje do całości. Są to raczej spokojne utwory charakterystyczne dla poszczególnych ras (jedna u Terran bardzo przypomina mi melodię z wioski w Dablo) i mimo, że nie są nagrane standardzie CD-Audio są niezłej jakości i nie spowalniają gry.

Skok pierwszy, drugi i trzeci czyli trzy gry w jednej. Jak już wspominałem StarCraft oferuję rozgrywkę za pośrednictwem jednej z trzech cywilizacji: Terran, Protosów i Zergów. Dość świeżym pomysłem było wprowadzenie trzeciej strony (ciekawe dlaczego prawie zawsze oferowano nam duet), ale ciekawszy jest fakt, że każda rasa ma swoją bardzo daleko idącą charakterystykę. Ich odrębność jest tak wielka, że niektórzy gracze (szczególnie ci z Battle.Netu) całkowicie skupili się na jednej ze stron zapominając o pozostałych. Zabieg taki próbowali już wprowadzić autorzy gry Conquest Eart, ale gra nie zyskała wielkiego uznania graczy. Tutaj strony, posiadają charakterystyczne umiejętności i cechy, które przyciągają graczy o kreślonych upodobaniach. Inaczej niż np. Warcrafcie nie polega to na bezpośrednich odpowiednikach jednostek, czarów i umiejętności, ale na ogólnej koncepcji każdej rasy.

Krótki postój przy mapach i edytorze misji. Jak zapewne wiecie każda kampania zawiera po 10 misji. Czy mało to czy dużo? Dla mnie to ilość w sam raz nadaje się do zapoznania z rasą, a także ilość która sprzyja spójnej fabule. Wszyscy bardziej wymagający mogą pobawić się załączonym edytorem. Trochę niezręcznie użyłem tu zwrotu "pobawić" bo "StarCraft Campaign Editor" to bardzo zaawansowane narzędzie. Nie tylko umożliwia tworzenie bardzo ciekawych map, ale całych kampanii. Można oczywiście zagrać w którąś z sześćdziesięciu dodatkowych map przygotowanych nam przez autorów, ale to nie to samo co własna robota (poza tym większość z nich najlepiej spisuje się w trybie multiplayer).W chwili obecnej na pewno wiele ciekawych misji można również znaleźć w zakątkach Internetu.

Marsz po chwałę, multiplayer i Battle.net. Poprzedzające zdanie napisałem bez większych obaw, ponieważ widziałem StarCrafta w akcji na Battle.Necie i sądzę... nie - jestem penien, że jest na tym polu bezkonkurencyjna. W chwili gdy piszę ten tekst dopiero rozwija się cała "Infrastruktura": klany, strony fanowskie i inne przesięwzięcia związane ze StarCraftem, ale myślę że jego popularność zbliży się do popularności Diablo. Muliplayer to czynnik, który ostatecznie przekonał mnie do ocenienia StarCrafta na 5. Jestem pewien, że StarCraft nie jest grą bez wad, ale w tej chwili jej atuty przysłoniły mi wzrok i nie mogę postawić innej oceny. Jedynym problemem jaki przysporzył mi StarCraft są wysokie rachunki za telefon spowodowane częstymi wizytami na Battle.Necie, ale cóż przeważnie za przyjemności trzeba płacić wysoką cenę...


Zobacz również