Starcie na górnej półce

Przetestowaliśmy i porównaliśmy aparaty: Sony DSC-P1 oraz Olympus C-3030 Zoom. Zestawiliśmy ze sobą akurat te dwa modele z powodu identycznych pod względem rozdzielczości elementów CCD oraz zbliżonych możliwości optycznych - w obu przypadkach wbudowano trzykrotny zoom.

Przetestowaliśmy i porównaliśmy aparaty: Sony DSC-P1 oraz Olympus C-3030 Zoom. Zestawiliśmy ze sobą akurat te dwa modele z powodu identycznych pod względem rozdzielczości elementów CCD oraz zbliżonych możliwości optycznych - w obu przypadkach wbudowano trzykrotny zoom.

Bohaterowie niniejszego pojedynku rejestrują zdjęcia o maksymalnej wielkości 2048x1536 pikseli. Z tego względu można je zaliczyć do grupy najbardziej zaawansowanych urządzeń amatorskich. Pochodzące z nich fotografie mogą być z powodzeniem wykorzystane do druku w magazynach lub małych folderach reklamowych.

Z lewej aparat Olympus C-3030, z prawej Sony DCS-P1

Z lewej aparat Olympus C-3030, z prawej Sony DCS-P1

Obudowy aparatów znacząco się różnią. Sony DCS-P1 jest niewielką cyfrówką z charakterystycznym, dla ostatnich modeli tego producenta, obiektywem. Jest on wbudowany w lewym rogu obudowy, co niestety utrudnia wygodne uchwycenie aparatu lewą dłonią. Olympus C-3030 jest wyraźnie większy. Został wyposażony w wygodną rękojeść ułatwiającą fotografowanie. Sony DCS-P1 ma samozamykającą się osłonkę obiektywu, co stanowi dobrą ochronę optyki (szczególnie przed kurzem) po każdorazowym wyłączeniu aparatu.

Z tyłu kamer zostały umieszczone monitory LCD. Firma Sony ze względu na mniejsze wymiary aparatu zastosowała 1,5-calowy wyświetlacz o rozdzielczości 123 000 punktów. Producent Olympusa wbudował sporo większy, bo 1,8-calowy ze 114 000 punktami. Ten ostatni, mimo nieco mniejszej rozdzielczości, emituje dużo lepszy, bardziej czysty obraz. Na monitorze Sony dostrzegalne są niestety zakłócenia, szczególnie gdy fotografujemy w ciemnym pomieszczeniu. W górnej części obu aparatów znajdują się dodatkowe LCD informujące między innymi o aktywnych ustawieniach, liczbie wykonanych ujęć czy stanie baterii.

Omawiane cyfrówki mają gniazda zewnętrznego zasilania. W Sony umieszczono je na dole tylnej ścianki aparatu. Taka lokalizacja utrudnia fotografowanie w sytuacji, gdy aparat zasilany jest z sieci. Olympus pod tym względem prezentuje rozwiązanie trochę lepsze - gniazdo zasilania znaj-duje się po lewej stronie aparatu C-3030.

Optyka

Do aparatów zostały wbudowane obiektywy o zmiennej długości ogniskowej, regulowanej w zakresach od 39 do 117 mm (Sony) i 32 do 96 mm (Olympus), o jasności F2.8 (zarówno jeden, jak i drugi). W obu przypadkach mamy do czynienia z trzykrotnym zoomem - Olympus jest nieco bardziej szerokokątny. Efekt "beczkowania" (dystorsja) występuje w niewielkim stopniu. Aparaty dają możliwość powiększenia obrazu metodą cyfrową 2x (Sony) i 2,5x (Olympus). Minimalne odległości od fotografowanego obiektu wynoszą w trybach makro 10 cm (Sony) i 20 cm (Olympus). Przy fotografowaniu małych przedmiotów skuteczniejszy jest zatem aparat Sony DCS-P1.

Pamięć

Aparat Sony DSC-P1 zapisuje zdjęcia na karcie pamięci MemoryStick. W wyposażeniu standardowym znajduje się karta o pojemności 8 MB. Model Olympusa wykorzystuje inny nośnik - SmartMedia (3.3V). Do aparatu producent dołącza kartę o pojemności 16 MB (oraz 8 MB w słabiej wyposażonym modelu C-3000 Zoom).

Komunikacja

Parametry techniczne

Parametry techniczne

Przesyłanie danych z cyfrówki Sony do komputera może odbywać się tylko w jeden sposób za pomocą portu USB. Olympus obok tej metody zastosował także standardowy interfejs RS-232. Dzięki temu model C-3030 może komunikować się ze starszymi pecetami, które nie są wyposażone w magistralę USB. Aparaty pozwalają również na wyświetlanie obrazu na ekranie telewizora.

Funkcje

Pod względem liczby funkcji lepiej prezentuje się Olympus C-3030 z zaawansowaną metodą regulacji parametrów ekspozycji. Obok standardowego programu AE są jeszcze funkcje preselekcji czasów migawki oraz przysłony, a także ręczna regulacja obu tych parametrów. Sony DSC-P1 ustawia ekspozycję tylko automatycznie (program AE). Nie istnieje też możliwość zmiany czułości aparatu (aparat ustawiono na 100 ISO). Olympus pozwala na fotografowanie w jednej z trzech dostępnych czułości: 100/200/400 ISO. Zakres czasów migawki Sony to 2-1/2000 s, natomiast Olympusa 16-1/10000 s. Model C-3030 umożliwia ponadto punktowy pomiar światła, co jest bardzo przydatne, gdy w obrębie kadru znajdują się obszary o dużej różnicy jasności (na przykład podczas fotografowania pod słońce). Inna funkcja, której brakuje w aparacie Sony to ręczne ustawianie ostrości.

Obydwa urządzenia umożliwiają rejestrację krótkich sekwencji filmowych wraz z zapisem dźwięku (do DSC-P1 wbudowano także głośnik).

Wykonywanie zdjęć

Obsługa obu aparatów nie stwarza większych problemów. Funkcjami urządzeń steruje się za pomocą dość prostego w obsłudze menu, które pokazuje się na LCD na podglądzie kadru. Pod względem ergonomii wygrywa model Olympusa. W Sony przełącznik zoomu jest po prawej stronie aparatu. Olympus umieścił go w pobliżu spustu migawki, co może powodować opóźnienie. W aparacie Sony po przyciśnięciu przełącznika zoomu, obiektyw zmienia ogniskową skokami - trudno ją płynnie regulować. Olympus realizuje to trochę lepiej.

Ponadto DSC-P1 nie pokazuje dokładnie rejestrowanego kadru. Zapisuje znacznie szerszy obszar niż ten, który był pokazywany na LCD zarówno na podglądzie, jak i w trybie odtwarzania. Jest to spora wada, zwłaszcza gdy chcemy sfotografować tylko interesujący nas fragment rzeczywistości. W takim przypadku musimy liczyć się z koniecznością późniejszego kadrowania, co niestety wpływa na wymiary zdjęcia.

Aparaty po wykonaniu zdjęcia maksymalnej wielkości (JPEG) zapisują je na nośniku pamięci w ciągu 2,9 sekundy (Sony) i 5,4 sekundy (Olympus).

Jakość zdjęć

W obu testowanych modelach zastosowano takie same pod względem rozdzielczości matryce CCD. Obraz pochodzący z cyfrówki Olympusa jest trochę ostrzejszy, co widać, gdy powiększamy wykonane w naszym laboratorium zdjęcie testowe. Aparat Sony nieco lepiej radzi sobie z automatycznym wyrównywaniem balansu bieli (daje jednak trochę za dużo purpury). Olympus C-3030 - co widać na zdjęciu - zbyt mocno barwi na żółto i czerwono. Żaden z aparatów nie zarejestrował wiernie ani jednego koloru, jaki znajdował się na wzorcowej tablicy Macbetha. Pod względem poziomu szumów, które pojawiają się w ciemnych obszarach zdjęć, aparaty są porównywalne. Prezentują one dobry poziom w swojej klasie.


Zobacz również