Strona Europejskiego Banku Centralnego zhakowana dla okupu

Kto jak kto, ale taka instytucja powinna mieć zabezpieczenia na najwyższym poziomie. Jak się jednak okazuje, haker zdołał dostać się do jej baz danych przez zhakowaną stronę.

Zdarzenie miało miejsce w czwartek, jednak jak uspokaja EBC, nie należy obawiać się o ważne dane marketingowe. Włamywacz dostał się na serwery, które gromadziły wyłącznie dane rejestracyjne uczestników konferencji i spotkań organizowanych przez Bank. Są one całkowicie oddzielone od serwerów z naprawdę istotnymi informacjami. Jednak informatycy Banku nie mieli pojęcia o włamaniu, dopóki... nie napisał do nich haker, żądając zapłaty za skradzione dane, a konkretnie - za ich nierozpowszechnianie.

Wśród tych danych znalazły się adresy e-mailowe oraz numery telefonów, a w niektórych przypadkach - adresy. Część tych informacji była zaszyfrowana, jednak nie wszystkie. Nie wiadomo, jaka była odpowiedź EBC na żądanie okupu, jednak pracownicy banku skontaktowali się z osobami, których dane mogły zostać skradzione, aby poinformować je o tym fakcie. W szybkim śledztwie ustalono, że haker działał z terenu Niemiec. Sprawą już zajmuje się tamtejsza policja.


Zobacz również