Strona na piątym programie

Rachunki telefoniczne doprowadziły już niejednego internautę do rozpaczy. Podobnie jak superatrakcyjne strony, które otwierają się przez kilka minut. Operatorzy telewizji kablowej proponują rozwiązanie obu problemów. Bardzo możliwe, że niedługo spełni się marzenie milionów - Internet szybko i tanio.

Rachunki telefoniczne doprowadziły już niejednego internautę do rozpaczy. Podobnie jak superatrakcyjne strony, które otwierają się przez kilka minut. Operatorzy telewizji kablowej proponują rozwiązanie obu problemów. Bardzo możliwe, że niedługo spełni się marzenie milionów - Internet szybko i tanio.

Poranne wiadomości z sieci, a nie ze studia telewizyjnego to już chyba niedaleka przyszłość

Poranne wiadomości z sieci, a nie ze studia telewizyjnego to już chyba niedaleka przyszłość

Z pewnością Internet w kablówce będzie wielu szokował, a dla innych stanie się sposobem na życie. Niesamowicie tania i powszechnie dostępna sieć, a o takiej mogliśmy dotąd tylko pomarzyć, przyczyni się m.in. do upowszechnienia wspólnot blokowych (pojawią się kluby nastoletnich graczy sieciowych, stowarzyszenia osób o zainteresowaniach kynologicznych czy osiedlowa lista dyskusyjna o DVD, której subskrybenci wymieniają się filmami). Być może Internet będzie też kształtował poglądy polityczne i wzrośnie np. grono miłośników zjednoczonej Europy. Na pewno jednak ułatwi wszystkim korespondencję, bo za e-maile przecież nie trzeba płacić, nie mówiąc już o chodzeniu na pocztę. Czy jednak będą zadowolone osoby narzekające na ginącą już sztukę epistolografii? Trudno powiedzieć, natomiast niemal pewne jest, że założą newsgrupę (może pl.rec.epistolografia?), na której kilkanaście osób zacznie wspominać stare dobre czasy, a pozostali równie żarliwie będą chwalić nową sytuację. Prędkość transmisji u każdego abonenta kablówki wynosząca ok. 128 Kb/s wystarcza w zupełności do oglądania sieciowej telewizji.

Jak to osiągnąć?

Możliwości podłączenia jest (będzie) kilka. Po pierwsze, nieśmiertelne modemy telefoniczne, mające chyba same wady. Droga eksploatacja, powolny transfer, słaba jakość połączeń i przede wszystkim zajęta linia podczas surfowania. Nawet callback niewiele poprawia sytuację. Podobnie jak prywatni operatorzy, którzy na pewnych obszarach uruchomili już stały dostęp do sieci za zryczałtowaną miesięczną opłatą. Jednak zakres terytorialny jest jeszcze zbyt mały, a i w przyszłości nie ma gwarancji na jego rozszerzenie i objęcie całego terytorium kraju. Inną możliwością jest "Szybki Dostęp do Internetu" (www.sdi.pl), który - co prawda - szumnie wystartował, ale na tym się skończyło. Mimo wysokiej ceny instalacji (ponad 1000 zł) kolejki chętnych są dłuższe niż gdzie indziej, a o problemach z podłączeniem głośno w światku modemowych internautów. Plusem jest jednak dobry transfer oraz zryczałtowana opłata abonamentowa (160 zł).

Innym rodzajem dostępu do Internetu jest kabel... telewizyjny. Aby jednak nie było wątpliwości - nie wystarczy zamontować na balkonie anteny RTV i przerobić wtyczki na pasujące do komputera. Sprawa jest bardziej skomplikowana, ale osiągamy bardzo dobry transfer, niezależność połączenia od linii telefonicznej (czyli nie trzeba być nawet abonentem TP SA) oraz mamy dodatkowe funkcje wynikające z podłączenia do telewizji kablowej. Niestety, trzeba mieszkać na obszarze działania którejś z "kablówek". I to właśnie opóźnia wprowadzenie tej usługi na skalę masową. Mówiąc o telewizji, nie sposób nie wspomnieć o satelitarnych nadawcach cyfrowych planujących udostępnienie Internetu. Warto podkreślić, że taka możliwość jest właściwie nieograniczona terytorialnie - przynajmniej teoretycznie. W każdym miejscu kraju można zamontować na dachu antenę i cieszyć się... do czasu, aż uświadomimy sobie istnienie tzw. kanału zwrotnego. Ale to już inna bajka.


Zobacz również