Stylowy styl cyfrowy

Powszechne wprowadzenie komputerów do naszego życia spowodowało przemiany w wielu dziedzinach ludzkiej aktywności. Na przykład co najmniej połowa Czytelników zapozna się z tym tekstem w postaci cyfrowej na stronach WWW. A więc słabo sformatowanej, bo style HTML są mało wyrafinowane. Przede wszystkim dlatego że nie wykorzystuje się w nich wysokiej rozdzielczości druku.

Powszechne wprowadzenie komputerów do naszego życia spowodowało przemiany w wielu dziedzinach ludzkiej aktywności. Na przykład co najmniej połowa Czytelników zapozna się z tym tekstem w postaci cyfrowej na stronach WWW. A więc słabo sformatowanej, bo style HTML są mało wyrafinowane. Przede wszystkim dlatego że nie wykorzystuje się w nich wysokiej rozdzielczości druku.

Różnica pomiędzy typowym ekranem (72 - 96 dpi) a najgorszym drukiem laserowym (300 dpi, obecnie raczej 600 dpi) oznacza więcej niż dziesięciokrotną różnicę w gęstości powierzchniowej punktów. Dla naszego oka jest to przepaść. Dlatego na stronach internetowych używa się na ogół krojów bezszeryfowych o średnich grubościach. Cienkie elementy liter nikną na ekranie, szczególnie jeśli jest on mały i ma większą gęstość punktów (laptopy).

To nie tylko technologia wymusza zmiany w formie komunikacji, a raczej nie wymusza bezpośrednio. Przekonuję się o tym ilekroć dostaję maile od mego Ojca. Sam fakt, że starszy pan nauczył się używać komputera, jest pokrzepiający na duchu. Ostatecznie mogę mieć nadzieję, że i ja w przyszłości też dam sobie radę z nowymi technologiami. Od samego początku usiłuję wytłumaczyć Ojcu, że stosowanie rozstrzelonego druku w nagłówku, umieszczanie daty i podpisu po prawej stronie listu oraz robienie wcięć akapitowych należą do przeszłości.

Na razie udało mi się zwalczyć rozstrzelenia, które jak mniemam były pozostałością z czasów pisania na maszynie z jednym jedynym krojem dostępnym przez cały czas, a więc banalnym i nudzącym się. Tak po prawdzie, to współczesna epistolografia umiera na skutek pośpiechu, a nie dlatego że technologia nie pozwala na indywidualizację.

Umieszczanie podpisu po prawej stronie listu jest nawykiem ciężkim do przewalczenia. Tradycyjny układ listu zakładał elegancką formę konstrukcji diagonalnej: od nagłówka po lewej stronie do podpisu na dole po prawej, oko było prowadzone po niewidzialnej, ukośnej osi symetrii. Data, umieszczona u góry listu po prawej oraz przypisy wypełniały tę oś symetrycznymi dodatkami. Nb. kto dziś wie, co oznaczają literki PS na dole listu? Wielu ludzi myśli, że to instrukcje PostScriptowe, które przez pomyłkę znalazły się w tekście... Możliwość poprawiania listu i dodawania nowych zdań spowodowała, że nie ma już potrzeby stosowania przypisu, który zwykle pojawiał się, gdy piszący list przeczytał go i zauważył, że zapomniał o czymś jeszcze poinformować korespondenta. Umarł przypis, niech żyje goły tekst!

Z kolei szybkość pisania na komputerze oraz natychmiastowe wysyłanie listów bez tematu (zdarza się nam, prawda?) skutkują licznymi błędami literowymi. Swoją drogą trudno zrozumieć, jak pisaliśmy listy w minionej epoce przedkomputerowej nie robiąc tylu literówek co obecnie. Czyżby pojawienie się hord dyslektyków było efektem komputeryzacji pisania?

O błędach ortograficznych nie wspominam, bo zapewne niektórzy Czytelnicy znają mój pogląd na konieczność rewolucji w tej dziedzinie (por. dawny felieton w CW, http://www.apple.com.pl/kuba/archiwum/26.html ). Przez ostatnie 15 lat zajmowaliśmy się wszystkimi możliwymi zmianami, ale polską ortografię pozostawiono w spokoju. Może w V Rzeczpospolitej uda się ją zmienić??? Sam nie mam problemów z zapamiętaniem obowiązującej pisowni, ale za każdym razem, gdy dostaję list z błędami, to odczuwam fizyczny ból w zębach. Z szacunku dla korespondentów odpowiadając na ich listy zwykle poprawiam najgorsze błędy, ale odnoszę wrażenie, że nikt tego nie zauważa. Niestety.

Można przewidzieć, że automatyczne słowniki pomogą rozwiązać problem błędów, zaś dalszy rozwój technologii, przede wszystkim poszerzenie pasma transmisji, spowoduje zwiększenie rozdzielczości ekranów, a co za tym idzie upowszechnienie papierowego wyglądu dokumentów internetowych. Ostatecznie już dziś jeśli ktoś chce, to może wysyłać listy jako pliki PDF. Sam wiem, jak nienawidzę czytać listów, które są załącznikami. Mają one w sobie coś z korespondencji oficjalnej i urzędowej, budząc naturalny sprzeciw. Może przyzwyczaiłem się do natychmiastowej dostępności maila na ekranie, bez potrzeby uruchamiania dodatkowego programu? Nie mogę zrozumieć i na pewno nie pochwalam tych, którzy wszystkie otrzymane listy drukują, bo wolą czytać je na papierze. Co za marnotrawstwo!

Koncentrując się na stylach słowa pisanego, nie mogę nie wspomnieć jeszcze jednej przemiany. Czy często zdarza się Państwu przeglądać nekrologi i czy zauważyli Państwo, że i tu zaszła zmiana? Miałem przyjemność obserwowania procesu przeobrażenia się tradycyjnego formatu polskiego nekrologu. Otóż 15 lat temu, robiąc makietę "Gazety Wyborczej", znany grafik Tomasz Kuczborski wpadł na świetny pomysł, aby teksty nekrologów były centrowane. Jak domyślam się, w epoce przedkomputerowej centrowanie tekstu było bardzo żmudnym zajęciem i dlatego nekrologi łamano jak zwykły tekst. W przypadku składu komputerowego taka zmiana sposobu justowania jest banalna i nie wymaga żadnego zachodu. Tymczasem efekt jest piorunujący! Proszę zresztą zrobić samemu test, biorąc dowolny tekst i zmienić kilka razy justowanie. Początkowo pomysł Tomka budził opory ludzi, którzy nie bardzo wiedzieli co się zmieniło, ale mieli świadomość, że nekrolog wygląda inaczej.

Dziś zdaje się wiele polskich gazet stosuje centrowane łamanie nekrologów, choć jako osoba, która gazety codzienne czyta tylko w wersji on-line nie jestem tego pewien. Wiem natomiast, że zaistniała spora luka, którą mam nadzieję szybko wypełni jakiś przedsiębiorczy młody człowiek. Otóż na sieci nie ma specjalnych stron poświęconych cyfrowym nekrologom. Wersje sieciowe najpopularniejszych polskich gazet, to jest "Wyborczej" oraz "Rzeczpospolitej", nie publikują nekrologów, zaś zagraniczne strony są po prostu katalogami nekrologów wydrukowanych już na łamach gazet. Jestem ciekaw, jaki styl należałoby przyjąć dla nekrologu internetowego? Myślę, że nim umrę będę mógł przekonać się o tym. Być może sam dostarczę zredagowany tekst poświęcony mojej osobie. Pora zacząć pierwszy szkic.


Zobacz również