Sukces i sukces wyjątkowy

Uderzyło mnie, jak prymitywne jest nasze postrzeganie sukcesu - napisał Michael Gladwell, amerykański publicysta (New Yorker, wcześniej Washington Post), autor bestsellerów "Punkt przełomowy", "Błysk" i "Poza schematem". O tej ostatniej książce, poświęconej źródłom i uwarunkowaniom indywidualnego sukcesu, opublikowanej w Polsce przez wydawnictwo Znak, z autorem rozmawia Vadim Makarenko.

Michael Gladwell

Michael Gladwell

Co Pana najbardziej zaskoczyło podczas pracy nad książką? Co było największym odkryciem?

- Myślę, że katastrofy lotnicze i ich uwarunkowania społeczne. To była prawdziwa niespodzianka. Nigdy nie sądziłem, że do katastrofy może dojść z powodów społecznych, kulturowych, a nie technicznych.

Pisząc o uwarunkowaniach kulturowych, które mogą utrudniać albo ułatwiać wykonywanie wybranego zawodu, przytacza Pan kazus koreańskich pilotów. Słabo sobie radzili, bo ich kultura komunikacji i poczucie hierarchii utrudniały im podejmowanie decyzji w trudnych sytuacjach. To brzmi jak wyrok: pewne zawody są dla ciebie zamknięte.

- Jeśli chodzi o pilotów z Korean Air, trzeba pamiętać, że udało im się ten problem rozwiązać. Podłoże kulturowe może sprzyjać lub przeszkadzać, ale to przeszkoda początkowa, a nie trwała. Koreańczycy mogą być równie dobrymi pilotami jak Amerykanie czy Niemcy. Jednak muszą być świadomi tego, że wymaga to od nich dodatkowej pracy nad komunikacją. Dziedzictwo kulturowe nie skazuje nas na wykonywanie określonych zawodów i nie eliminuje z innych. Jeśli jesteśmy świadomi ograniczeń, możemy je przezwyciężyć.

DZIEDZICZENIE SUKCESU

Co z głupimi dziećmi bogatych i wykształconych rodziców? Ich rodzice zapisują je do szkół muzycznych, a do nauki języków wysyłają za granicę. Najlepsze uczelnie stoją przed nimi otworem, a różne ścieżki kariery są na wyciągnięcie ręki. Dlaczego oni tak często nie odnoszą sukcesów?

- Nie myślałem o tej grupie ludzi zbyt dużo. Jeśli ktoś dostał wszelkie szanse i nic z nimi nie zrobił, to jest problem wyłącznie jego oraz jego rodziców. A nie społeczeństwa. Myślenie o takich ludziach to strata czasu i energii. Dużo bardziej interesują mnie ludzie, którzy nie mieli żadnych możliwości i dostali szansę.

Z Pana książki wynika, że sukces jest dziedziczony z pokolenia na pokolenie. W takim razie co z krajami Trzeciego Świata? Czy możliwe jest wyciągnięcie ich z biedy?

- Moja książka pokazuje, jak głęboko zakorzeniony jest sukces, ale uważam, że tym krajom można pomóc, tyle że to wyma ogromnego wysiłku. Naley wytworzyć tam kulturę, która promuje sensowną aktywność zawodową, i wprowadzić określone regulacje, które ściśle wiążą pracę z wynagrodzeniem. Żeby ludzie czuli, że jeśli pracują, to dostają coś w zamian. Myślę, że wyrobienie wśród ludzi takich oczekiwań jest bardzo ważne. A niektóre kwestie zaburzają związek między pracą i nagrodą, np. choroby zakaźne. Jeśli świat, który zbudowałeś, ciężko pracując, może w każdej chwili zostać zniszczony przez wirus, np. malarię, ludzie nie wierzą, że praca przyniesie im coś trwałego. Ich sukces może zniknąć w każdej chwili, dlatego należy zbudować regularność i porządek na ich stanowiskach pracy.


Zobacz również