Sulfnbk.exe po raz drugi

Kilka dni temu spore zamieszanie w Internecie wywołał e-mail, ostrzegający przed wirusem Sulfnbk.exe. Wtedy był to fałszywy alarm, jednak ponowna wersja tego samego ostrzeżenia zawiera w załączniku niebezpiecznego wirusa.

Kilka dni temu spore zamieszanie w Internecie wywołał e-mail, informujący o niebezpiecznym wirusie Sulfnbk.exe. W liście znajdowała się instrukcja, jak ustrzec się przed konsekwencjami jego działania. Wystarczyło usunąć z dysku twardego plik sulfnbk.exe, znajdujący się w katalogu Windows. Problem w tym, że ów plik jest standardowym elementem systemu Windows 98/Me - i pod żadnym pozorem nie należy go usuwać. Sprawę jednak w miarę szybko wyjaśniono, żart nie pociągnął więc większych konsekwencji.

Teraz może być inaczej. W Internecie krąży kolejny e-mail, zatytułowany sulfnbk.exe. List zawiera ponowne ostrzeżenie przed wirusem oraz dwa załączniki. Jednym jest ów osławiony plik sulfnbk.exe (nieszkodliwy), drugim zaś niebezpieczny wirus - W32Magistr@MM. Wirus ów - znany jako Magistrate - pierwszy raz pojawił się w Internecie 13 marca. Magistrate po uruchomieniu pliku samoczynnie rozsyła się do wszystkich osób, których adresy znajdzie w książce adresowej programów Outlook i Outlook Express. W pięciostopniowej skali, którą firma Symantec stosuje do określenia szkodliwości wirusów, Magistrate oceniono na 4. Oznacza to, że może on doprowadzać do zawieszania systemu oraz wysyłać przez Internet zastrzeżone informacje (np. hasła), które znajdzie na dysku twardym.

Większość programów antywirusowych ma możliwość wykrycia i zniszczenia go. Głównym jednak zagrożeniem jest w tym przypadku nie wirus (musi bowiem zostać uruchomiony), lecz sposób, w jaki tym razem się rozprzestrzenia. Przesyłanie go wraz z plikiem sulfnbk.exe oraz znanym wcześniej ostrzeżeniem sprawia, że internauci zapominają o ostrożności i bez namysłu uruchamiają załączony plik.


Zobacz również