Superkomputery: najciekawsze katastrofy Układu Słonecznego jeszcze przed nami

Dotychczas myśleliśmy, że Układ Słoneczny zachowa idealną stabilność przez następne 5 miliardów lat. W końcu niemal tyle samo mamy za sobą i, najwyraźniej, żaden niszczący naszą planetę kataklizm się nam nie przytrafił. A jednak! Przeprowadzone przez naukowców symulacje dowodzą, że nasza przyszłość wcale nie musi być aż tak spokojna.

Symulowanie zachowania się Układu Słonecznego to niezwykle złożony obliczeniowo proces. Raz, że jest w nim jedno centralne ciało i osiem oddziałujących ze sobą planet. Dwa, że prócz nich istnieje niezliczona liczba planetek i wszelkiej maści gruzu kosmicznego. Trzy, że w wypadku prognoz na miliony lat nawet 9. miejsce po przecinku przy szacowaniu ruchów ciał robi olbrzymią różnicę.

Dotychczas astronomowie utrzymywali - raczej wierząc niż dowodząc czarno na białym - iż Ziemia dotrwa do kresu życia Słońca, o ile oczywiście nie przytrafi nam się uderzenie komety lub planetoidy (patrz też: "Katastrofa tunguska - rozwiązanie zagadki po 99 latach").

Szansa na kosmiczną zagładę: 1-2%

Jacques Laskar z Obserwatorium Paryskiego wykonał aż 1001 symulacji komputerowych dotyczących planet. W każdej z nich warunki początkowe były nieco inne. Przez najbliższe 40 milionów lat nic poważniejszego się nam nie przytrafiało, ale później w 1-2% przypadków może nastąpić całkowita destabilizacja Układu Słonecznego.

Jak udało się wyliczyć, w ciągu 5 miliardów lat orbita Merkurego (pierwsza planeta licząc od Słońca) będzie się zmieniać, głównie z racji oddziaływania Jowisza. Może to doprowadzić do kolizji Ziemi z Marsem lub Merkurym właśnie.

Efekty innych obliczeń były równie zaskakujące: w jednej symulacji wyliczono, że po 1,3 miliardzie lat Merkury może spaść na Słońce; w innej okazało się, że po 820 milionach lat Mars zostanie wyrzucony z Układu, a 40 milionów lat później dojdzie do kolizji Merkurego i Wenus.

Źródło: New Scientist


Zobacz również