Superman ratuje Fiata

Roberto Colaninno, okrzyknięty przez „The Economist” supermanem biznesu, próbuje uratować Fiata. Colaninno musi zmierzyć się nie tylko z trudną sytuacją ekonomiczną, ale także skomplikowanymi układami personalnymi w otoczeniu firmy.

Niewesoły jest obraz wielkiej firmy tonącej w problemach i długach. Właściciele i wierzyciele przyglądają się nerwowo jak kolos zmierza ku marnemu końcowi – w najlepszym wypadku spodziewają się podziału na mniejsze spółki i sprzedaż zagranicznym inwestorom, w najgorszym zaś – bankructwa. Aż tu znienacka pojawia się wybawca: doświadczony szef, uzbrojony w gotówkę oraz plan naprawy sytuacji. Czy taki biznesowy Superman naprawdę istnieje? Zdaniem The Economist jest postacią realną i nazywa się Roberto Colannino.

Colannino, który prowadził przedtem Olivetti i Telecom Italia, teraz zastąpił w Fiacie Clarka Kenta. Postanowił ratować koncern, ryzykując przegraną i utratę biznesowej reputacji. Jednak w grę, jego zdaniem, wchodzi nie tylko zachowanie wielu tysięcy miejsc pracy, ale także zachowanie przy życiu ośrodka przemysłu samochodowego bardzo ważnego dla całych Włoch, a zwłaszcza dla Turynu.

Colannino kończy obecnie opracowywać plan ratowania Fiata. Jeśli uda mu się zyskać poparcie rady nadzorczej dla swoich pomysłów, będzie jeszcze musiał przekonać banki i rodzinę Agnelli, kontrolujące firmę. Fiat, zdaniem Colaninniego, może zostać uratowany nie tylko jako włoski koncern, ale także jako istotny gracz na globalnym rynku motoryzacyjnym. Rynki wysoko oceniają umiejętności potencjalnego wybawcy - cena akcji Fiata podskoczyła o jedną piątą, po informacji o możliwym przyjściu do spółki Roberto Colaninniego.

Aby wyprowadzić Fiata na prostą nowy szef będzie musiał zapewnić sobie mocne poparcie, także ze strony włoskiego rządu. Latem ubiegłego roku, kiedy to Colaninno zaczął prywatnie wyrażać zainteresowanie Fiatem, został natychmiast „zablokowany” przez Silvio Berlusconiego, włoskiego premiera i jednocześnie jednego z najbardziej wpływowych biznesmenów Italii. Berlusconi zmienił zdanie dopiero niedawno, gdy okazało się, ze jego własne rozwiązania nie uratują Fiata.

Największymi przeszkodami pozostają banki, rodzina Agnellich oraz biznes sam w sobie. Cztery największe włoskie banki mają decydujący wpływ na losy Fiata. Jeśli Fiatowi uda się uzyskać redukcję zadłużenia i zastrzyk gotówki ze sprzedaży samochodów, banki będą wspierać spółkę, a nawet udzielą jej nowych kredytów w 2005 r.

Banki proponują oddzielenie części Fiat Auto od reszty Fiata, zmniejszając w ten sposób negatywne działanie części samochodowej na grupę jako całość. Jednak do tego potrzebne byłoby trudne do uzyskania wsparcie General Motors, które posiada 20% udziałów w Fiat Auto i możliwe, że w przyszłym roku stanie się właścicielem całości. Plany banków prawdopodobnie nie odbiegają bardzo od propozycji przygotowywanych przez Roberto Colannino.

Rodzina Agnellich, posiadająca 34-proc. pakiet udziałów w spółce, wydaje się być w tej kwestii podzielona. Umberto Agnelli pragnął jeszcze w ubiegłym roku obsadzić stanowiska kierownicze osobami przyjaznymi Mediobanka (bankowi inwestycyjnemu z Mediolanu). Jednak pozostałe banki związane z Fiatem uznały to za afront i roszady nie doszły do skutku. Nieudane ruchy personalne negatywnie wpłynęły na autorytet Umberto. Jego siostra - Susanna Agnelli, której pozycja w rodzinie uległa wzmocnieniu, sprzyja natomiast Roberto Colaninniemu. Nadal jednak nie wiadomo, czy ostatecznie cała rodzina poprze go i czy sceduje na niego kontrolę nad firmą w zamian za jego inwestycję kapitałową w Fiata.

The Economist zastanawia się, w jaki sposób Roberto Colaninno zdoła przekonać zarówno banki jak rodzinę Agnelli do swojego programu napraw i czy dostanie szansę jego realizacji. Jak na razie złe zarządzanie doprowadziło koncern na skraj upadku. Mało atrakcyjne portfolio produktów, coraz słabsze udziały w rynku i wielki głód gotówki...

Co mógłby zrobić Colaninno, czego nie może zrobić nikt inny? Twierdzi, że jego wieloletnie doświadczenie w sektorze komponentów pomoże mu w rozwiązaniu problemów producenta samochodów. Zatrudni lepszych menedżerów i prawdopodobnie będzie o wiele bardziej zdecydowanie niż obecne władze Fiata obstawał przy zamykaniu nierentownych fabryk. Zwłaszcza jeśli uda mu się przekonać premiera Berlusconiego, że alternatywa bankructwa całej grupy jest jeszcze bardziej dramatyczna i spowoduje utratę jeszcze większej liczby miejsc pracy. Całe przedsięwzięcie, którego chce się podjąć Roberto Colaninno jest bardzo ryzykowne i zaiste wytrzymuje porównanie z interwencją Supermana.


Zobacz również