Sydney 2000

2 października 2000 roku odbyło się uroczyste zamknięcie XXVII Igrzysk Olimpijskich. Tym razem sportowców z całego świata gościło australijskie miasto Sydney i choć rywalizacja dobiegła końca to dzięki firmie Eidos, możemy ponownie przeżywać wielkie emocje. A wszystko to za sprawą rewelacyjnej gry – Sydney 2000.

2 października 2000 roku odbyło się uroczyste zamknięcie XXVII Igrzysk Olimpijskich. Tym razem sportowców z całego świata gościło australijskie miasto Sydney i choć rywalizacja dobiegła końca to dzięki firmie Eidos, możemy ponownie przeżywać wielkie emocje. A wszystko to za sprawą rewelacyjnej gry – Sydney 2000.

W świat igrzysk wprowadza nas krótki film. Po jego obejrzeniu naszym oczom ukazje się menu główne. Do dyspozycji graczy oddano następujące tryby: „Coaching” - przyjemny głos lektora opowiada nam o poszczególnych konkurencjach. „Tutorial” – czyli test na prawdziwego olimpijczyka, w którym przyjdzie nam zmagać się z najlepszymi. „Arcade” – przeznaczony raczej dla początkujących graczy, jednakże każdy powinien znaleźć tu coś interesującego dla siebie. „Olimpic” – pod swoją opiekę dostajemy po jednym zawodniku z każdej dyscypliny. Naszym zadaniem jest wyszkolenie ich tak aby zdobyli jak największą ilość medali oraz „Head to Head” – tryb rozgrywki sieciowej. Spróbujcie wyobrazić sobie dramaturgię i napięcie towarzyszące rywalizacji ośmiu graczy podczas biegu sprinterskiego!

Co dokładnie oferuje nam recenzowana gra? Dzięki niej każdy z nas może sprawdzić swoje umiejętności w dwunastu średnio zróżnicowanych konkurencjach olimpijskich. Wśród nich dominuje lekka atletyka (bieg na sto metrów, bieg na sto dziesięć metrów przez płotki, rzut oszczepem, rzut młotem, skok wzwyż oraz trójskok). Oprócz Królowej Sportu dostępne są następujące dyscypliny: strzelanie do rzutek, pływanie na dystansie stu metrów, skoki do wody, slalom kajakowy, podnoszenie ciężarów oraz kolarstwo torowe. W większości konkurencji rola gracza sprowadza się do jak najszybszego naciskania kilku klawiszy. Warto dodać, że autorzy gry włożyli wiele wysiłku aby sterowanie zawodnikami było jak najbardziej intuicyjne. Co najważniejsze udało się to w pełni zrealizować.

Całość okraszona została bardzo ładną i miłą dla oka grafiką. Co prawda nie powala ona z nóg, lecz i tak znacznie wybija się ponad przeciętność. Bardzo dobrze wyglądają powtórki, ukazujące nasze wyczyny z kilku różnych kamer. Pod tym względem efekt końcowy jest jak najbardziej pozytywny.

Obok starannego wykonania wizualnego dużą wagę przyłożono do dźwięku. Naszym zmaganiom towarzyszą okrzyki publiczności a przede wszystkim doskonale przygotowany i nagrany komentarz. Od czasu do czasu pojawia się także muzyka, która ze względu na sportowy charakter gry jest mało znaczącym dodatkiem, aczkolwiek wykonana jest przyzwoicie. Dodatkowo posiadacze kart dźwiękowych SB LIVE będą mogli nacieszyć się dźwiękiem przestrzennym, którego obsługo została udostępniona w Sydney 2000. Efekt? Piorunujący!

Tak oto przyszedł czas na ostateczne podsumowanie. Muszę przyznać, że z braku konkurencyjnych tytułów tego typu, „Sydney 2000” jest zdecydowanie godna polecenia. Dzięki niej przypomniały mi się moje młodzieńcze lata gdy jedną z moich ulubionych gier na komputerze Atari był nieśmiertelny „Deacathlon”. Mimo, że obie te gry dzieli przepaść techniczna, to wciąż mają wiele wspólnego, w „Sydney 2000”nadal decyduje bowiem szybkość, siła i zręczność gracza (z tą różnicą, że teraz zamiast joysticka mamy klawiaturę). Niestety twórcą nie udało się ustrzec kilku wpadek, np. powinno być więcej dyscyplin, rozczarował mnie także fakt, że komputerowi zawodnicy, z którymi przychodzi się nam mierzyć nie posiadają prawdziwych nazwisk. Na szczęście tych niedoróbek jest bardzo mało i w ostatecznym rozrachunku gra wypada bardzo dobrze. Polecam!


Zobacz również