Systemy telematyczne: producenci głęboko sięgną do kieszeni kierowców?

Systemy telematyczne mogą uratować życie tysięcy osób, które zostały poszkodowane w wypadkach samochodowych. Mogą też jednak niestety spowodować, że samochód naprawimy jedynie w autoryzowanych serwisach ponosząc przy tym znacznie większe koszty niż obecnie. Wolność wyboru kierowcy zostałaby praktycznie całkowicie ograniczona.

Dawno minęły czasy, gdy większość samochodów cechowała prosta konstrukcja, pozwalająca w razie awarii na przeprowadzenie koniecznej naprawy w garażu. Producenci zaczęli bowiem korzystać z systemów elektronicznych (z biegiem lat coraz bardziej zaawansowanych) nadzorujących i monitorujących działanie różnych elementów. Niestety obecnie wiemy już, że często przysparzają one wielu kłopotów. Wyglądająca niewinnie awaria wycieraczek czy mechanizmu elektrycznego sterowania szybą może okazać się bardzo kosztowna w naprawie (i wcale nie dotyczy to tylko luksusowych marek, ale również tych najpopularniejszych). Ponadto z niektórymi problemami nie są w stanie poradzić sobie warsztaty zajmujące się naprawą samochodów. Co więcej, znam też przypadki, że z wydawałoby się drobną awarią nie byli w stanie uporać się nawet mechanicy ASO.

Nowoczesne systemy elektroniczne mają jednak także wiele zalet, spośród których należy chyba przede wszystkim wymienić dbanie o bezpieczeństwo kierowcy i pasażerów. Wiele korzyści zapewnia też bohater tego artykułu, czyli wykorzystywany w transporcie system telematyczny. Niestety już w niedalekiej przyszłości może okazać się, że doprowadzi on do monopolu, za który wszyscy słono zapłacimy…

System telematyczny

Systemy telematyczne instalowane są w różnych pojazdach od ponad dekady. Korzystają one z danych zebranych przez magistralę CAN (powstała w latach 80. XX wieku; zaangażowane w jej rozwój były firmy Bosch i Intel). Zainstalowany GPS pozwala na lokalizację pojazdu, natomiast karta SIM umożliwia przesłanie zebranych informacji do miejsca, w którym zostają one poddane odpowiedniej procedurze analitycznej.

Systemy telematyczne wykorzystywane są głównie przez właścicieli flot samochodowych. Wspomniane dane po odpowiedniej obróbce prezentowane są w postaci raportów i wizualizacji zapewniających czytelny dostęp do wielu ważnych informacji użytkowych. Dzięki temu osoba je analizująca może np. wpływać na zachowanie kierowcy, co powinno pozwolić na redukcję kosztów (mniejsze spalanie) oraz zwiększenie bezpieczeństwa.

Podsumowując, system telematyczny pobiera wszelkie dane gromadzone przez komputer pokładowy (tu spływają informacje, które magistrala CAN zdobyła dzięki różnym czujnikom będącym na wyposażeniu samochodu) i przesyła je do zewnętrznego systemu poddającego je odpowiedniej obróbce. Oczywiście transmisja danych może się odbywać także w drugą stronę, czyli do monitorowanego samochodu.

Unijne regulacje

Zgodnie z przyjętymi pod koniec kwietnia 2015 roku przez Parlament Europejski przepisami od II kwartału 2018 roku wszystkie samochody osobowe będą musiały być wyposażone w system eCall, który w znaczący sposób usprawnić ma akcję ratowniczą, gdy dojdzie do wypadku. Jego zadaniem będzie bowiem automatyczne powiadomienie odpowiednich służb ratowniczych poprzez połączenie się z numerem 112 i przekazanie przede wszystkim takich danych jak czas i dokładne miejsce wypadku, kierunek jazdy, numer identyfikacyjny pojazdu, ilość podróżujących a także typ silnika (chodzi o rodzaj stosowanego paliwa). Według szacunków dzięki temu rozwiązaniu poszkodowani mogą liczyć na szybszą pomoc: czas reakcji na zgłoszenie wypadku w obszarach miejskich ma być skrócony o 40%, natomiast w obszarach wiejskich nawet o 50%.

Według Komisji Europejskiej system eCall może uratować rocznie nawet 2,5 tysiąca osób. Zapewniać ma też odpowiednią ochronę prywatności. Chodzi tutaj m.in. o to, aby nie można było śledzić pojazdów wyposażonych w eCall zanim dojdzie do wypadku i udostępniać przesłanych danych osobom trzecim.

Struktura pozwalająca na korzystanie z systemów telematycznych nie będzie się jednak skupiała wyłącznie na poprawie bezpieczeństwa. Posłuży bowiem również do powiadamiania o awarii na drodze, jak również zdalnej diagnostyki i oferowaniu usług serwisowych. I to właśnie tutaj może dojść do wprowadzenia mocno kontrowersyjnych rozwiązań. Alfred Franke, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych SDCM ostrzegł bowiem, że producenci samochodów mocno lobbują za wprowadzeniem zamkniętej platformy Extended Vehicle (ExVe). Co więcej, na takie rozwiązanie pozwala im obecne unijne prawo.


Zobacz również