Szaleństwo na fortepian i orkiestrę

Życie cudownego dziecka nie jest łatwe. Młody David Helfgott jąkał się i moczył w nocy. Na początku się z niego śmiali, ale kiedy usiadł do fortepianu...

Życie cudownego dziecka nie jest łatwe. Młody David Helfgott jąkał się i moczył w nocy. Na początku się z niego śmiali, ale kiedy usiadł do fortepianu...

Nie był buntownikiem z wyboru, nie palił skrętów i nie został odkryty w wieku kilkunastu lat jako młody gniewny. Nie miał nawet swojego ulubionego fortepianu, który stałby się przedmiotem rodzinnego dramatu. Ale potrafił ulżyć swoim potrzebom w łóżku i skakał bez majtek na trampolinie. Ekscentryczny i utalentowany David Helfgott, genialne dziecko, które ojciec zatresował niemal na śmierć, dochodził do normalnego życia przez wiele lat.

Filmów opowiadających o młodych geniuszach było wiele. Zazwyczaj zyskują one sympatię publiczności jako wzruszające, nieskomplikowane historie, zakończone połowicznym happy endem. Co bardziej cenione, jak na przykład tegoroczny zdobywca czterech Oscarów Piękny umysł i opisywany tu Blask opowiadają o prawdziwych losach prawdziwych ludzi. Ich wartość mierzona jest często wiernością historii.

David - władca nut

W dzieciństwie nosił okulary i sztywną białą koszulę. Na konkursy pianistyczne wybierał się z ojcem i odgrywał z wirtuozerią dzieła największych kompozytorów. Ale nie zdobywał nagród. Albo nie zdobywał ich tyle, aby usatysfakcjonować ojca, który uczył go, że aby przetrwać, należy bezwzględnie wygrywać. Kiedy dostał stypendium i przyjęto go do doskonałego Royal College of Music w Londynie, jego ojciec - Peter Helfgott - zagroził, że się go wyrzeknie, jeżeli David zdecyduje się opuścić rodzinny dom. Decyzja nie była prosta, ale w college'u chłopak nauczył się pić, palić i żyć bez sztywnej "opieki" ojca. Tam pierwszy raz obudził się pod fontanną. Tam po raz pierwszy profesor Cecil Parkes dostrzegł u niego "iskry geniuszu" i zaufał jego grze. Na konkurs pianistyczny David przygotował utwór, którego "nie podejmują się nawet szaleńcy" - Trzeci Koncert Rachmaninowa.

Muzyka była dla Davida ośrodkiem czucia, sposobem na poznawanie i przeżywanie świata. Pozbawiony kontaktu z rówieśnikami, poświęcony ojcu i grze na fortepianie, żył w świecie krępujących zasad i dotknięć muzyki Rachmaninowa, Czajkowskiego, Szopena...

Siła muzyki w filmie Scotta Hicksa jest olbrzymia; to po udanym koncercie, kiedy David zagrał dzieło monument, kadr po kadrze widzimy go jak upada i traci przytomność. Muzyka jest tu namiętnością, rzuca go na kolana, ale i podnosi, wysysa z niego siły, ale daje natchnienie do życia. Niszczy go, ale i uzdrawia. Przez nią jest stracony dla życia, ale dzięki niej odnajduje miłość i ostatecznie się odradza.

Blask z muzyką w roli głównej wpisuje się w nurt takich dzieł, jak: Amadeusz Milo&##353;sa Formana, Pianistka Michaela Haneke, Music Lovers, czy nawet polski Chopin - pragnienie miłości Jerzego Antczaka. Tu należy jednak zauważyć za Zbigniewem Kałużyńskim, że Blask to jedyny film, w którym muzyka jest celem samym w sobie. Prowadzi to niejednokrotnie do psychologicznych uproszczeń, nie wiadomo na przykład, czy nietypowe zachowanie małego Davida to skutek wychowania pod ojcowską ręką, czy objaw wybitnego talentu muzycznego. Nie wiadomo do końca, czy na pewno jest to nietypowe zachowanie. Nielinearna struktura filmu skazuje widza na domysły i rodzi wiele pytań. Blasku także z całą pewnością nie można nazwać filmem do końca wiernym historii Helfgotta. Jego wartość jednak, nawet jako czystej, artystycznej wizji filmowej, jest wysoka z uwagi na niestandardowe ujęcie tematu - ukazanie artysty, którym dosłownie i w przenośni rządzi muzyka.


Zobacz również