Sztuka biur(k)okr(e)acji

U płynęło ćwierć wieku od wymyślenia biurka jako metafory systemu operacyjnego. Model trzyma się mocno i nic nie wskazuje, aby mógł być zastąpiony innym. Myślę, że dzieje się tak z różnych powodów, które staram się opisać poniżej.

U płynęło ćwierć wieku od wymyślenia biurka jako metafory systemu operacyjnego. Model trzyma się mocno i nic nie wskazuje, aby mógł być zastąpiony innym. Myślę, że dzieje się tak z różnych powodów, które staram się opisać poniżej.

A. Biurokracja, czyli zarządzanie plikami

Specjaliści uważają zarządzanie plikami przez polecenia tekstowe za sposób najskuteczniejszy. Twierdzą, że kombinacja poleceń pozwala w jednej linijce zmieścić wyszukiwanie plików, przeszukiwanie ich zawartości oraz dokonywanie zmian. Ale przeciętny użytkownik komputera wcale nie potrzebuje tego typu działań. Nawet jeśli ma do wykonania podmianę zawartości kilku plików, szybciej wykona zadanie metodą kopiowania i wklejania niż skryptem (testowanie). Szybkość zależy od uporządkowania zawartości dysku. Wiadomo, że ludzie dobrze orientują się w bałaganie złożonym z mniej niż siedmiu obiektów. Obserwacje te potwierdzono badaniami mózgu ludzkiego - odliczanie do sześciu jest sztywno w nas zakodowane. Jeśli więc stosuje się zasadę tworzenia zagnieżdżonych katalogów w liczbie nie większej niż siedem, to człowiek ma szansę szybkiego znalezienia każdego pliku na biurku. Dokładnie tak samo wielu ludzi potrafi nawigować wśród stert pozornie nieuporządkowanych papierów, np. przygotowując zeznanie podatkowe. Oczywiście zawartość stosików zapomina się szybko. Dokumenty lepiej więc przechowywać w osobnych teczkach. Dlatego pomysł, aby biurko komputerowe zastąpić stosami plików nie może przebić się w masowych zastosowaniach. Proszę wyobrazić sobie ten bałagan, gdy zapomnimy sposób porządkowania. Biurokracja teczek jest górą.

B. Biurkokracja, czyli wątła władza komputera

Brak konkurencji to efekt monokultury biurkowej. Nie wymyślono nowych zastosowań komputerów. Pisanie listów, obliczenia zależne od parametrów oraz robienie rysunków znane są od lat. Rozszerzono je o tworzenie obiektów rozciągłych w czasie (animacje, edycja muzyki i filmów) oraz dynamiczny dostęp do baz danych.

Większość użytkowników pozostaje jednak w świecie papieru, tworzy na ekranie statyczne obrazki, które zostaną wydrukowane. Komputer osobisty produkuje dokumenty, które w efekcie końcowym znajdą się na prawdziwym biurku. Ludzie drukują maile oraz strony internetowe, choć przecież miały one oznaczać biuro bez papieru. Tymczasem konsumpcja papieru na głowę pracownika rośnie jak na drożdżach.

Widać mamy potrzebę czegoś trwałego i namacalnego - informacja musi mieć fizyczny, dotykalny nośnik. Informacje dziś produkowane zestarzeją się nim zostaną powielone. Łatwość, z jaką komputer pozwala na mnożenie kopii, powoduje bezmyślną lawinę. Obserwując samego siebie, zastanawiam się, po co trzymam listy otrzymane od nieznanych ludzi dziesięć lat temu i własne wypociny będące odpowiedziami?

Prostota przechowywania może uzasadnić moje nieracjonalne zachowanie. Do chwili, gdy zagubię się wśród płyt CD-R. Władza komputera nad rzeczywistością jest bardzo słaba. Jeśli nawet stworzę bazę danych wszystkich dokumentów, to w pewnym momencie większość czasu będę spędzał na porządkowaniu tej bazy. Może jest to rozwiązanie problemu emerytury: ludzie starzy będą spędzali końcówkę życia układając to co nagromadzili w czasie aktywnej pracy zawodowej. Tylko po co?!

C. Biurokreacja, czyli tworzenie prezentacji

Możliwość modyfikacji plików do ostatniej chwili przed użyciem zapewniła informacji ruchliwość godną życia biologicznego. Na co dzień chcemy ciągle coś komuś prezentować. Począwszy od szukania pracy, gdy załączamy pozytywny opis własnego życia (prezentacja samego siebie), aż do emerytury, na którą przechodzimy po przekazaniu doświadczeń w postaci zbiorczych dokumentów (prezentacja metod i procedur). Całe życie pokazujemy się z jak najlepszej strony. Kiedyś ładny charakter pisma oraz umiejętność rysowania były darem niebios, dziś każdy z pomocą wzorników oraz gotowców może zrobić przyzwoity, czyli czytelny dokument. Nic dziwnego, że fachowcy mają za złe amatorom zabieranie chleba. Brzydota wypiera rzeczy ładne, tak jak zła moneta wypiera dobrą. Niebieskie tło oraz żółte litery są kiczem. Proszę policzyć, ile razy w ostatnim tygodniu widzieli je Państwo na ekranie. Za kilkadziesiąt lat może okazać się, że czarny druk na białym papierze będzie równie staroświecki jak kaligrafia piórem. Na biurku zamiast kałamarza mamy już myszkę, a kolorowa drukarka jest bardziej dostępna niż redisówka. WYSIWYG stał się stuprocentowy, nawet jeśli kolorki na ekranie i na wydruku nie są dokładnie takie same. Przecież większość ludzi nie widzi subtelnych niuansów. Świat prezentowany w komputerze jest bardziej realny niż ten nas otaczający. Szczególnie jeśli wstawi się go do filmu - już dziś wszystko poza aktorami może być sztuczne. Całe szczęście, że komputery jeszcze nie potrafią same się zaprezentować.

D. Biurkokreacja, czyli nowe oblicze komputera

Czyżby jednak rzeczywiście nie potrafiły? Oczywiście w sensie dosłownym komputer nic nie potrafi, robi to, do czego go zaprogramowano i nic poza tym. Ale przecież to samo można powiedzieć o istotach żywych. Ewolucja doprowadziła do powstania myśli, czyli modeli świata. Czy ewolucja może doprowadzić do komputerów, które będą starały się odgadnąć nasz świat? Powoli już tak się dzieje. Komputer potrafi pamiętać wszystko co na nim robiono i na przykład wstawiać nasze nazwisko i adres w formularzach. Ponieważ większość działań człowieka jest powtarzalna, można wyobrazić sobie następną generację systemów operacyjnych, które nie tylko będą sugerowały, tak jak to obecnie robią niektóre programy, dalszy ciąg postępowania w przypadku np. pisania listu, ale wręcz odgadną, do kogo list ten piszemy, odnajdą adres tej osoby, wyślą go i upewnią się, że kopia została zachowana w odpowiednim katalogu. Może pojawi się komputer dla felietonistów, który zadany temat wypełni treścią, a nawet dowcipami. Zobaczymy, kto będzie w tej konkurencji lepszy. Na razie chyba jednak człowiek.


Zobacz również