Sztuka kompromisu

Jeszcze pięć lat temu grafik nigdy nie kupiłby dla siebie skanera za pięćset złotych. Chociażby dlatego że tak tanich skanerów nie było. Dziś prosty model można kupić nawet za połowę taj sumy. I trzeba przyznać, że możliwości najtańszych urządzeń poprawiły się w stopniu imponującym. Postanowiliśmy sprawdzić, czy płaskie skanery za kilkaset złotych mogą się przydać w studiu graficznym.

Jeszcze pięć lat temu grafik nigdy nie kupiłby dla siebie skanera za pięćset złotych. Chociażby dlatego że tak tanich skanerów nie było. Dziś prosty model można kupić nawet za połowę taj sumy. I trzeba przyznać, że możliwości najtańszych urządzeń poprawiły się w stopniu imponującym. Postanowiliśmy sprawdzić, czy płaskie skanery za kilkaset złotych mogą się przydać w studiu graficznym.

Wystarczy wizyta w supermarkecie, by przekonać się, że sklepowe półki wprost uginają się od skanerów w cenie kilkuset złotych. Są to urządzenia od lat niezbędne w każdym szanującym się biurze, coraz częściej sięgają też po nie domowi użytkownicy komputerów.

Ta grupa urządzeń kusi funkcjami i rozwiązaniami, które najbardziej przydatne są właśnie w amatorskich zastosowaniach: oprogramowanie OCR, rozpoznające tekst w skanowanych dokumentach, klawisze szybkiego dostępu, wywołujące najczęściej używane programy, proste programy graficzne, wykorzystanie popularnych, ale zarazem powolnych sposobów komunikacji z komputerem.

Ale tanie skanery oferują też możliwości, które wykorzystać mogą jedynie bardziej zaawansowani użytkownicy, którzy są nieźle wprowadzeni w arkana grafiki komputerowej: spora rozdzielczość, dobra dynamika, wysoka głębia koloru. Coraz więcej skanerów, które nawet w grupie urządzeń niedrogich stanowią wyjątkową okazję, ma także wbudowaną przystawkę do slajdów.

Oczywiście, automatycznie nasuwa się pytanie: jak to możliwe, że rzeczy tak dobre są tak tanie? Na pewno duży wpływ na spadek cen miało wprowadzenie w komunikacji skanera z komputerem standardu USB.

Sama wymiana wtyczki nie spowodowała może spadku cen, ale przyczyniła się do popularyzacji tych urządzeń. Sposób komunikacji został ujednolicony dla różnych platform sprzętowych. Wszystko to razem przyczyniło się do znaczącego wzrostu produkcji i związanego z nim spadku cen. Pojawienie się USB w wersji 2 daje nadzieje, że ten trend będzie się dalej umacniać.

Skoro pojawia się tak szybki interfejs producenci będą mogli zrezygnować z innych standardów komunikacji, a w efekcie użytkownik otrzyma jeszcze lepszy skaner za jeszcze mniejszą cenę.

Jakość skanera zależy w największym stopniu od trzech czynników: przetwornika CCD, optyki i oprogramowania TWAIN, sterującego procesem skanowania. Producenci nie ustają w zabiegach, aby podnieść parametry tych części. Najbardziej spektakularny postęp dokonał się w rozdzielczości skanowania.

Coraz mniej jest skanerów, które oferują rozdzielczość 600 ppi. Standardem w tej grupie staje się 1200 ppi. Najdroższe urządzenia w tej grupie, których ceny zbliżają się do 1000 zł, mają jeszcze wyższe rozdzielczości, np. 1600 lub nawet 2400 ppi, choć należy zauważyć, że tu producenci zbliżają się do limitu technologicznego.

Po prostu trudno tak gęsto upakować elementy światłoczułe na listwie.

Przy rozdzielczości 2400 stosuje się już różnego rodzaju triki, takie jak rozmieszczenie czujników nie w jednym, ale w dwóch rzędach, przy czym rząd drugi jest przesunięty w stosunku do pierwszego o pół piksela.

Poprawę jakości widać także w przypadku innych podzespołów.


Zobacz również