Sztuka wyłaniania wodzów

Jaka jest różnica pomiędzy szkoleniem zarządu a nauką przewodzenia firmie? Znaczna część amerykańskich firm jej nie dostrzega i uważa, że wystarczy wydać pieniądze na odpowiedni program.

Badanie, jakie przeprowadziła firma Bersin & Associates wśród 700 firm i 40 specjalistów HR dowodzi, że ponad połowa firm dostrzega u siebie niedostatek zdolności przywódczych, szczególnie wśród kierowników średniego szczebla. Najczęściej nie wiedzą też, jak tym brakom zaradzić.

Około 40% firm wdraża programy rozwoju cech przywódczych, traktując je jako gotowe rozwiązanie, mające zażegnać problem. Zbliżony odsetek firm wprowadza te programy, aby zredukować braki w umiejętnościach przywódczych na różnych szczeblach. Bersin & Associates ocenia, że tylko niespełna jedna trzecia firm stosuje te programy w sposób właściwy, a więc po to, żeby wychować nowe pokolenie przywódców. Programy te, zdaniem autorów raportu, powinny być nadzorowane i prowadzone bezpośrednio z samych szczytów korporacyjnej hierarchii, wymagają zaangażowania i poparcia osób na najwyższych stanowiskach w firmie.

Autorzy badania podkreślają, że powodzenie programów rozwoju przywództwa i ich wpływ na firmę nie zależy od zaangażowanych środków, ale od ich projektowania i wykonania. O słabości firm zaświadcza pośrednio fakt, że ponad jedna trzecia firm pozyskuje materiały do swoich programów rozwoju przywództwa w całości z zewnątrz. Tylko 13% potrafi zbudować takie programy w oparciu o własne zasoby, zgromadzoną wiedzę i doświadczenie.


Zobacz również