Szwedzki podsłuch przed Trybunał Praw Człowieka

Niezależne szwedzkie Centrum Sprawiedliwości, wspomagane przez prawników i naukowców, złożyło skargę w Europejskim Trybunale Praw Człowieka. Organizacja twierdzi, że przyjęte w ubiegłym miesiącu prawo, zezwalające szwedzkiemu wywiadowi na podsłuchiwanie wszystkich rozmów telefonicznych i podpatrywanie e-maili, narusza Europejską Konwencję Praw Człowieka.

"Przyjęcie takiej ustawy oznacza, że wszyscy, nie tylko obywatele Szwesji, mogą być podsłuchiwani przez szwedzkie państwo" - mówi Clarence Crafoord z Centrum Sprawiedliwości.

Zdaniem organizacji ustawa nie precyzuje, w jaki sposób informacje mają być monitorowane, używane, przechowywane i wykorzystywane. Jej przedstawiciele pytają, jaki sens ma podsłuchiwanie, obok osób podejrzewanych o sprzyjanie islamskim terrorystom, biznesmenów, ekologów czy graczy giełdowych. "Niemożliwe jest przewidzenie konsekwencji wprowadzenia takich przepisów" - mówią członkowie Centrum.

Nowe szwedzkie przepisy przewidują podsłuchiwanie całej komunikacji w granicach państwa. Oznacza to, że podsłuchowi będą poddane miliony osób z całego świata, gdyż wiele ważnych łączy internetowych przechodzi przez Szwecję. Przeciwko tak skonstruowanym przepisom protestuje wiele osób. Do parlamentarzystów dotarło już ponad 6 milionów e-maili sprzeciwu. Ustawa nie podoba się byłym pracownikom SAPO (szwedzki odpowiednik FBI), Ministerstwa Sprawiedliwości i Europejskiemu Stowarzyszeniu Dziennikarzy. Opozycja już zapowiada, że przyszły rząd "wyrzuci ustawę do kosza". Zaniepokojenie wyrazili politycy z Danii, Finlandii i Norwegii, a TeliaSonera już przeniosła swoje serwery do Finlandii. Podobny ruch rozważa Google. Z kolei rosyjski operator telekomunikacyjny przygotowuje plany przekierowywania swoich rozmów tak, by uniknąć Szwecji. Wielu uważa bowiem, że prawdziwą przyczyną wprowadzenia ustawy o podsłuchu jest danie służbom specjalnym możliwości monitorowania komunikacji z Rosją.


Zobacz również