Szybciej, więcej, ciszej

Twarde dyski końca XX wieku mierzone są w dziesiątkach gigabajtów pojemności. Producenci prześcigają się w coraz bardziej wyrafinowanych zabezpieczeniach napędów i szukają kolejnych słabych punktów urządzeń, by móc ogłosić światu następną "rewolucyjną technologię". Co czeka nas w najbliższej przyszłości?

Twarde dyski końca XX wieku mierzone są w dziesiątkach gigabajtów pojemności. Producenci prześcigają się w coraz bardziej wyrafinowanych zabezpieczeniach napędów i szukają kolejnych słabych punktów urządzeń, by móc ogłosić światu następną "rewolucyjną technologię". Co czeka nas w najbliższej przyszłości?

Najszybszy dysk na świecie - Seagate Cheetah XP - kręci się z prędkością 15000 obrotów na minutę.

Najszybszy dysk na świecie - Seagate Cheetah XP - kręci się z prędkością 15000 obrotów na minutę.

Wydawałoby się, że w dziedzinie twardych dysków trudno jest już czymś zaskoczyć. Rekordy gęstości zapisu, warunkujące pojemność talerzy, przestały szokować - pobijane są bowiem coraz szybciej. W zeszłym roku czołowym producentom napędów - IBM, Seagate i Fujitsu - udało się uzyskać gęstość powyżej 20 gigabitów na cal kwadratowy powierzchni (trzy-cztery razy więcej niż w dzisiejszym standardzie) To zaś oznacza, że w ciągu najbliższego roku do dwóch pojawią się pierwsze modele 120 GB. Na razie największe oferowane dyski mieszczą 60-73 GB danych.

Czy potrzebujemy takich pojemności? To zależy od zastosowań. W pracy biurowej dyski większe niż 5 GB są właściwie bezsensowną inwestycją, ale i tak producenci nie oferują teraz niczego poniżej 10 GB, bo jest to nieopłacalne. Natomiast komputer używany w domu gwałtownie pożera coraz większe połacie przestrzeni dyskowej. To zasługa rozpowszechnienia się najnowszych technologii multimedialnych audio i wideo. Pliki MP3, filmy DVD, aparaty cyfrowe, tanie karty z tunerem TV i przechwytywaniem wideo spowodowały, że w najniższym segmencie rynkowym nagle wzrosło zapotrzebowanie na bardzo duże pojemności.

Analitycy przewidują, że to zaledwie zapowiedź prawdziwej koniunktury na wielkie dyski ATA. Spowodują ją nie potrzeby rynku pecetów, lecz zastosowania w sprzęcie elektronicznym powszechnego użytku: cyfrowych magnetowidach, kamerach, telewizorach, przystawkach TV, wieżach hi-fi, a nawet w samochodach. I właśnie wymagania tej nowej kategorii zastosowań zmieniają świat twardych dysków.

Cicho wszędzie...

Pierwszym symptomem przygotowań producentów do podboju nieznanych terenów było pojawienie się technologii wyciszających dyski. Problem nieustannego szumu towarzyszącego pracy napędów był dotychczas zupełnie ignorowany, bo ważniejsze były milisekundy i megabajty. Lecz w przypadku elektroniki czysto użytkowej głośność urządzeń ma niebagatelne znaczenie - każdego przecież denerwuje zbyt donośny szum magnetowidu czy odtwarzacza CD. Producenci dysków za punkt honoru obrali sobie maksymalne wyciszenie twardzieli. Firma Quantum jako pierwsza wprowadziła technologię cichych dysków QDT (Quiet Drive Technology) początkowo zastosowaną w napędach Quick View przeznaczonych dla urządzeń powszechnego użytku. W grudniu zeszłego roku firma zaprezentowała pierwszy "biurkowy" dysk Fireball lct wykonany w technologii QDT. Dziś wyciszone są wszystkie napędy Quantum z popularnej serii Fireball, a także najbardziej wydajne modele Atlas V i Atlas 10K.

Radość Quantuma z najcichszego dysku nie trwała długo, bo Fujitsu właśnie wprowadza jeszcze cichsze modele "Silent Drive". Fireball lct wytwarza szum o natężeniu od 28 do 32 dB, natomiast dysk Fujitsu schodzi do poziomu 22 dB (ze względu na nieliniową charakterystykę natężenia dźwięku różnica wartość nawet kilku decybeli jest dla człowieka wyraźnie odczuwalna).

Tak doskonały rezultat uzyskano m.in. dzięki zastąpieniu w silniku tradycyjnych łożysk kulowych nowoczesnymi łożyskami płynowymi. Zawieszenie tego typu przy okazji doskonale chroni napęd przed uszkodzeniami mechanicznymi, bo łożyska kulowe mogą się zdeformować pod wpływem wstrząsu. Wówczas talerze się chwieją, co uniemożliwia odczyt danych, a czasem powoduje uderzenie głowicy o powierzchnię dysku i w konsekwencji zniszczenia nośnika.

W ślad za konkurentami również Western Digital wprowadził do nowej serii Caviar z talerzami 10,2 GB technologię Sound Logic, która redukuje hałas o 15 procent.

Nowe zastosowania twardych dysków wymusiły także zwiększenie odporności na uszkodzenia mechaniczne. Obecnie wszyscy producenci napędów stosują rozbudowane systemy ochronne oparte na rozwiązaniach sprzętowych (ulepszone mechanizmy, specjalne opakowanie lub obudowa) oraz programowych (diagnostyka i korekcja błędów, system SMART).

Na wysokich obrotach

Od napędów wymaga się jeszcze szybszej pracy i większego transferu danych, aby zaspokoić potrzeby multimediów. Pierwszym demonem prędkości jest najnowszy dysk Seagate Cheetah XP, którego 3,5-calowe talerze kręcą się z szybkością aż 15 000 obrotów na minutę (RPM). Zdaniem producenta, ten model jest o 30 procent szybszy od swego odpowiednika 10 000 RPM i mimo tak znacznego wzrostu wydajności nie wydziela więcej ciepła ani nie pobiera więcej mocy.

Cheetah XP charakteryzuje się czasem dostępu ledwie 3,9 sekundy i transferem do 48 MB na sekundę. Ponieważ ten dysk jest przeznaczony głównie do sieci pamięci masowych SAN, wyposażono go jest w interfejs Ultra 160 SCSI lub światłowodowy FC.

Wzrost szybkości twardych dysków będzie wymagał ulepszenia magistrali ATA. Już teraz producenci napędów przygotowują swoje wyroby do pracy z interfejsem UltraATA/100 o przepustowości 100 MB na sekundę: nowe dyski Maxtora DiamondMax 60 i VL30 wyposażono w magistralę UltraATA/66, ale według producenta łatwo będzie można je przestawić na UltraATA/100, gdy tylko standard zostanie zatwierdzony.


Zobacz również