Szybciej z tym euro!

Decyzja Polski, Czech i Węgier o odłożeniu w czasie przyjęcia euro do końca tej dekady może mieć negatywny wpływ na wzrost gospodarczy w tych krajach.

Ocenę taką przedstawił w środę Michael Deppler, dyrektor Międzynarodowego Funduszu Walutowego na Europę, o czym donosi PAP. Przedstawiciele rządów tych trzech państw, które wytwarzają łącznie 80% PKB tworzonego przez nowych członków UE, podali, że ich kraje chcą przyjąć euro najwcześniej w 2009 r. Tymczasem trzy mniejsze nowe państwa UE: Litwa, Estonia i Słowenia planują, przyjęcie wspólnej waluty euro nawet już w 2006 r. "Kraje, które wcześniej wejdą do strefy euro, robią lepiej", powiedział w środę w Waszyngtonie Deppler. "To właściwa strategia, aby spełnić kryteria wymagane do przyjęcia euro i potem odnosić korzyści dzięki euroregionowi" - dodał.

Kraje, które wstąpiły 1 maja do UE, aby przyjąć euro muszą spełniać kryteria z Maastricht: zbliżony do poziomu strefy euro poziom inflacji, stóp procentowych i oprocentowania obligacji długoterminowych. Ponadto, według kryteriów z Maastricht, dług publiczny nie może przekraczać 60% PKB, a deficyt budżetowy 3% PKB. Największe państwa wśród nowych członków UE prawdopodobnie przekroczą w tym roku te limity. Deficyt budżetowy Polski wyniesie 5,7% PKB. Czesi spodziewają się deficytu na poziomie 5,3%, a Węgrzy 4,6%. "Polska jest tym krajem, który musi najwięcej zrobić w kwestii dostrojenia fiskalnego" - ocenił Deppler.


Zobacz również