TOR pracuje nad pełną anonimowością użytkownika

Jak podawaliśmy 8 lipca, anonimowość użytkowników sieci TOR stanęła pod znakiem zapytania. Sprawcami tego Alexander Volynkin oraz Michael McCord, którzy na konferencji Black Hat mieli wskazać usterki umożliwiające identyfikację każdego użytkownika. Jednak niespodziewanie odwołali swoją prelekcję.

Miała ona nosić nazwę “You Don’t Have to be the NSA to Break Tor: Deanonymizing Users on a Budget” ("Nie potrzebujesz być NSA do złamania Tor: stać cię na ujawnianie użytkowników)". Z zapowiedzi wiadomo było, że można wskazać setki tysięcy użytkowników Tor, do czego potrzebna pomoc kilku mocnych serwerów oraz kilka gigabajtowych połączeń. Koszt takiej operacji to mniej niż 3 tysiące dolarów (jakieś 9 tysięcy złotych). Ale prelekcja, na której obaj panowie mieli wskazać luki, niespodziewanie została odwołana przez nich samych. Początkowo podejrzewano, że poprosili o to twórcy Tor, jednak aktualny szef projektu - Roger Dingledine - zaprzeczył temu.

Dodał jednak, że prawdopodobnie odnaleziono już lukę, którą wykryli Volynkin i McCord. Jeżeli nawet nie jest to ta sama, to i tak jej załatanie - nad czym trwają zaawansowane prace - pozwoli na zwiększenie prywatności użytkowników Tor. A jak wynika z dokumentów ujawnionych przez Edwarda Snowdena, zarówno amerykańskie NSA, jak i służby brytyjskie mają tą sieć na celowniku.


Zobacz również