Tańszy Windows nie dla wszystkich?

Bill Gates odbywa właśnie 'tourne' po krajach Południowo-Wschodniej Azji - twórca Microsoftu pojechał tam m.in. po to, by poprzez intensywne promowanie produktów koncernu zahamować choć trochę rosnącą popularność systemów z rodziny Linux. Jednym ze sposób walki z Linuksem jest dla Microsoftu zaoferowanie na niektórych lokalnych rynkach tańszej, ale za to okrojonej z niektórych funkcjonalności, wersji systemu Windows XP. Okazuje się jednak, że Microsoft nie zamierza wcale upowszechniać tego produktu.

Windows XP Starter Edition to "okrojona" wersja systemu Windows XP - edycja ta pozbawiona ma być pewnych funkcjonalności, które znajdziemy w pełnej wersji OS (niestety, na razie nie wiadomo co dokładnie zostanie z niej usunięte). Jej podstawową zaletą jest cena - edycja Starter kosztować ma ok. 35 USD.

Wiadomo już, że ta wersja systemu stworzona została z myślą o rynkach: malezyjskim i tajlandzkim - Starter Edition będzie dostępny tylko tam, w narodowych językach. Przedstawiciele Microsoftu tłumaczą, że powodów takiej decyzji jest kilka. Po pierwsze - w krajach tych poważnym problemem są stosunkowo niskie zarobki. Warto przy tej okazji wspomnieć, że zasadą Microsoftu jest oferowanie na całym świecie tych samych produktów w tych samych cenach - dlatego też dla obywateli tych państw pełne edycje systemów Windows są wyjątkowo drogie. Po drugie - zarówno w Malezji, jak i na Tajwanie znaczna część oprogramowania dystrybuowana i wykorzystywana jest nielegalnie. To, zdaniem Microsoftu, tłumaczy fakt, dlaczego akurat w tych dwóch państwach planowane jest zaoferowanie tańszych systemów.

Linux = zagrożenie?

Jest i trzeci powód, z tym, że przedstawiciele Microsoftu raczej nie mówią o nim oficjalnie. Mowa tu o popularności systemów linuksowych w danym kraju - im jest ona większa, tym chętniej Microsoft jest skłonny zaoferować tamtejszym użytkownikom tańszy system, by odwrócić ich uwagę od open source'owego konkurenta.

Problem jednak w tym, że krajów spełniających powyższe kryteria jest więcej - przykładem niech będą np. Chiny, czy kraje Europy Środkowo-Wschodniej. Niestety, w czasie swojej wizyty w Chinach Bill Gates rozwiał marzenia tamtejszych użytkowników o tańszym systemie Windows. "Nie wydaje mi się, żeby tańszy Windows był potrzebny w Chinach. Przed podjęciem decyzji o wprowadzeniu takiej wersji do naszej oferty zwykle analizujemy dokładnie sytuację na lokalnym rynku - pod uwagę bierzemy tu potencjalną wielkość sprzedaży, skalę piractwa oraz szereg innych czynników" - tłumaczył Gates na spotkaniu z dziennikarzami.

Alternatywa dla Windows

Impulsem, który zachęcił Microsoft do wprowadzenia na Dalekim Wschodzie tańszej wersji Windows mogło być także zawarcie przez rządy Japonii, Chin i Korei Południowej porozumienia, którego celem jest wspólne opracowanie opartego o Linuksa systemu operacyjnego, który stałby się na Dalekim Wschodzie alternatywą dla Windows. Porozumienia zakłada, że jego sygnatariusze będą wspierali wysiłki lokalnych firm, pracujących nad rozwojem nowego OS'a. Ich wspólne dzieło ma być darmowym, dystrybuowanym na zasadzie open source, systemem operacyjnym, który użytkownicy będą mogli dowolnie kopiować i modyfikować.

Kolejne postępowanie antymonopolowe?

Niechęć Microsoftu do udostępnienia chińskim użytkownikom tańszej wersji systemu Windows może mieć zresztą dodatkowe, 'pozarynkowe' uzasadnienie - na początku tygodnia pojawiły się doniesienia, że chiński Urząd ds. Przemysłu i Handlu podejrzewa Microsoft o wykorzystywanie dominującej pozycji na rynku do nieuczciwej walki z konkurentami. Gdyby chińskie władze zdecydowały się na podjęcie kroków prawnych przeciwko koncernowi, byłoby to już czwarte - po amerykańskim, europejskim (zakończonym zasądzeniem kary w wysokości pół mld euro) i japońskim - postępowanie antymonopolowe przeciwko Microsoftowi.

Polski wątek

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że również Polska wydaje się idealnym rynkiem dla "odchudzonej" wersji Windows - w naszym kraju wciąż poważnym problemem dla producentów oprogramowania jest piractwo, zaś możliwości finansowe większości obywateli polskich są zdecydowanie niższe niż obywateli np. USA.

Można to zilustrować prostym przykładem - za średnią polską pensję (ok. 530 euro) można kupić 2 kopie systemu Windows XP Home Edition (w cenie 1 045,15 zł brutto), zaś za średnią pensję w USA (2335 euro) można zaopatrzyć się w aż 10 kopii tego samego oprogramowania. Okazuje się więc, że idealnie spełniamy dwa pierwsze warunki wprowadzenia do sprzedaży Windows XP Starter Edition. Może więc Microsoft powinien rozważyć taką ewentualność?


Zobacz również