Technologia Do Not Track "rozgrzeje do czerwoności" Kongres Stanów Zjednoczonych

Amerykański senator Jay Rockefeller postanowił ponownie spróbować wprowadzić przepisy, które pozwoliłyby amerykańskim internautom uniknąć śledzenia swojej aktywności w Sieci przez firmy internetowe.

W 2011 roku senator Jay Rockefeller (szef senackiej Komisji Gospodarczej) przy wsparciu senatora Richarda Blumenthala zaproponował wprowadzenie regulacji wymuszających na wszystkich firmach internetowych stosowanie technologii "Do Not Track" (Nie śledź mnie). Dzięki temu rozwiązaniu internauci sami decydowaliby, czy chcą (nie chcą), aby ich aktywność w Sieci była śledzona.

Wówczas projekt ten nie wyszedł jednak poza Komisję. W opublikowanej przez administrację USA "Karcie Praw" firmy internetowe zostały jedynie wezwane do tego, aby zapewnić konsumentom kontrolę nad zbieranymi danymi na temat ich sieciowej aktywności. Federalna Komisja Handlu w opublikowanym raporcie też zrezygnowała z dążenia do wdrożenia prawodawstwa dotyczącego technologii "Do Not Track" na rzecz dobrowolnych wysiłków, takich jak opracowanie dwóch standardów (techniczny aspekt dostarczania do internauty wiadomości "Do Not Track"; obowiązki strony internetowej odbierającej wiadomość "Do Not Track") przez World Wide Web Consortium (W3C) Tracking Protection Working Group.

Jak się właśnie okazuje, działania te nie zadowoliły w żadnej mierze Rockefellera, który postanowił jeszcze raz spróbować "rozgrzać do czerwoności" Kongres Stanów Zjednoczonych proponując wprowadzenie w życie zapisów projektu ustawy "Do Not Track Online Act" (miałaby ona być egzekwowana przez Federalną Komisję Handlu). Senator tym razem może jednak liczyć na większe wsparcie ze strony senatora Blumenthala, który obecnie zasiada w Komisji Gospodarczej.

Osoby kibicujące Rockefellerowi muszą jednak pamiętać, że nie ma on za wiele czasu. Na początku tego roku zapowiedział bowiem, że nie zamierza starać się o reelekcję w 2014 roku.

____________________

Oczywiście my pomysł senatora możemy obecnie rozpatrywać jedynie jako ideę, która, jeżeli nawet byłaby wprowadzona w życie, będzie obowiązywała wyłącznie mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Stanowi ona jednak prawdziwie rewolucyjne rozwiązanie, które ogromnie wpłynęłoby na działalność największych internetowych firm na świecie, takich jak np. Google. Osoby, którym zależy na prywatności z pewnością jej przyklasną i będą mocno trzymały kciuki za jej prawne umocowanie na zasadzie obowiązku, a nie dobrowolności.

Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?


Zobacz również