Technologiczny BlackJack w Las Vegas

Pojechaliśmy do Las Vegas na najciekawsze technologiczne targi tego roku. Warto było, bo na amerykańskiej imprezie nigdy nie wieje nudą, a producenci pokazują modele nie tylko użyteczne, ale i bardzo efektowne.

Las Vegas to stolica amerykańskich imprez targowych. Ogromne przestrzenie centrum konferencyjnego Las Vegas Convention Center praktycznie przez cały rok oblegane są przez tłumy uczestników różnego rodzaju sympozjów i imprez targowych. Od kilku lat stale śledziliśmy, co się dzieje na jednej z istotniejszych dla światowej branży technologicznej imprez - Comdex. W tym roku Comdex zawieszono. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta, kilkakrotnie przerósł je odbywający się kilka tygodniu później CES, czyli Consumer Electronics Show (wystawa elektroniki użytkowej). Mimo że w nazwie CES-u nie ma nic o produktach stricte komputerowych, przenikanie się techniki domowej i komputerowej jest już tak powszechne, że nie trzeba dublować ekspozycji na obu imprezach. Producenci komputerów, oprogramowania i innych peceto- i makopodobnych urządzeń postanowili więc dołączyć do grona producentów urządzeń CE i w ten sposób doczekaliśmy się niezwykle ciekawej imprezy, ściągającej z całego świata rzesze wystawców i odwiedzających.

IFA i CeBIT w opałach

Najważniejsze targi elektroniki użytkowej to wciąż odbywające się w Niemczech IFA, a komputerowe - CeBIT. Consumer Electronics Show coraz wyraźniej odbiera im widzów i wystawców, a z pewnością jest o wiele ciekawszy, jeśli chodzi o nowości. W tym roku po raz kolejny padł rekord liczby odwiedzających (ponad 140 tys.) i wystawców (ponad 2500 firm). Nudą nie wiało, o czym przekonasz się, czytając naszą relację.

Komputerowe ekrany były wszechobecne, chociaż nie sposób powiedzieć, co jeszcze jest ekranem komputerowego monitora, a co już np. telewizorem. Do niedawna sprawa była jasna. Telewizor nie miał wejść komputerowych (VGA czy DVI), oferował niską rozdzielczość i do obsługi komputera nadawał się przeciętnie. Teraz wszystko odwrócono do góry nogami. Ekrany HDTV mają rozdzielczość, którą osiągają tylko najlepsze, profesjonalne monitory LCD i CRT. W dodatku dysponują przekątnymi obrazu pozwalającymi na doświadczenie całkowicie nowych wrażeń wizualnych. Amerykanie mają do wyboru kilkadziesiąt kanałów emitujących obraz o wysokiej rozdzielczości i dźwięk wielokanałowy zakodowany cyfrowo. Przypominamy, że telewizja HDTV oferuje obraz o rozdzielczości do 1920x1080 pikseli (standard 1080p), czyli zdecydowanie lepszy niż ten, który oferują najlepsze nawet odtwarzacze DVD. W Europie boom na telewizję HDTV dopiero przed nami, lecz można liczyć, że po ustaleniu odpowiednich standardów pod względem technologicznym dogonimy Stany Zjednoczone i Azję. Ekrany HDTV różnego rodzaju widzieliśmy w Las Vegas na każdym kroku. Nie byłoby w tym nic nowego (w minionych latach też były widoczne), gdyby nie ich rozdzielczość i wielkość.

Oszałamiające przekątne, zachwycający obraz

Większość ekranów (plazmowych, LCD czy tylnoprojekcyjnych DLP) wyświetlała obraz w pełnej rozdzielczości 1080p. Tego wcześniej nie widzieliśmy. Najwięcej było ekranów wykonanych w technologii plazmowej, LCD i DPL. Właśnie ta ostatnia przeżywa swoje złote czasy. Ekrany DLP oferują oszałamiająca jakość obrazu, nie mają nic wspólnego z tylnoprojekcyjnymi telewizorami z ograniczonymi kątami widzenia czy kiepskim obrazem. Szkoda, że na razie niewiele modeli jest dostępnych w Europie, bo stosunek przekątnej ekranu w tych odbiornikach do ich ceny jest bardzo korzystny, nie zajmują wiele miejsca i... działają po prostu bajecznie.

Telewizor czy projektor? Wielkość obrazu taka sama!

Rozmiary ekranów zwiększyły się do tego stopnia, że niedługo plazma czy telewizor DLP będą, a właściwie już są alternatywą dla projektora! Samsung wzbudził podziw wszystkich zwiedzających (łącznie z konkurencją) ekranem plazmowym o... 102-calowej przekątnej. Oczywiście pracował z rozdzielczością 1080p i wyposażony w 12-bitowy przetwornik wideo znakomicie odwzorowywał barwy. Jest to na razie model "pokazowy", a ma kosztować 150 tysięcy dolarów. W amerykańskich sklepach jeszcze w tym kwartale pojawi się niewiele mniej imponujący model 80-calowy za 60 tysięcy dolarów. Bez liku było za to 50- i 60-calowych tylnoprojekcyjnych telewizorów DLP po 3-4 tysiące dolarów.

Projektor-zestaw kinowy

Dla tych, którzy na duży telewizor nie mają miejsca, a także chcieliby pooglądać filmy na dużym ekranie, producenci przygotowali bardzo ciekawe projektory z wbudowanymi odtwarzaczami DVD i głośnikami.

Najbardziej spodobał nam się MovieTime DV10 firmy Optoma. To ładne urządzenie zintegrowano z odtwarzaczem DVD, do którego płytę wkłada się od góry. Wielokanałowe nagrania audio są dekodowane przez wbudowane dekodery cyfrowe DD 5.1 oraz DTS 5.1. Serce projektora to panoramiczny przetwornik DLP o rozdzielczości 854x480 pikseli, DarkChip2, który w implementacji Optomy pozwala uzyskać imponujący współczynnik kontrastu 4000:1.

Trwałosć lampy generującej strumień światła o jasności 1000 ANSI lumenów wynosi 3000 godzin. Jakość obrazu z MovieTime DV10 jest rewelacyjna. Zadziwiające, jak naturalne barwy i doskonały kontrast może oferować ten niedrogi projektor (ma kosztować 1499 dolarów), który do sklepów trafi za 3-4 miesiące. Niecierpliwie czekamy, kiedy znajdzie się w redakcyjnych testach.

Obraz dodatkowo zyskuje dzięki temu, że wbudowany odtwarzacz DVD całkowicie cyfrowo przesyła sygnał wideo do projektora. Dwa wbudowane głośniki mają jednak większą moc niż zazwyczaj - 5 W.

Noś projektor... w kieszeni

Projektory z DVD to jednak nie koniec nowości technologicznych w tej dziedzinie. Producenci pokazali nam coś, co może spowodować rewolucję w branży: kilka projektorów DLP, m.in. Mitsubishi, Samsunga i BenQ, zasilanych bateriami i bez trudu mieszczących się w kieszeni kurtki.

Niewielkie wymiary procesorów DMD, które są sercem projektorów DLP, pozwalają na produkcję bardzo małych "rzutników", ale takich miniaturek, jak pokazane w Las Vegas, jeszcze nie widzieliśmy. Mają wymiary mniej więcej trzech paczek papierosów i do pracy nie wymagają zasilania z sieci. Są więc typowo przenośne, można je włożyć do kieszeni i wybrać się do znajomych w celu wspólnego obejrzenia filmu.

Koniec z lampą i efektem tęczy

W małych projektorach zastosowano kilka przełomowych rozwiązań. Po pierwsze, światło emitują nie tradycyjne lampy, lecz diody LED, w dodatku trzy, odpowiedzialne za trzy barwy podstawowe. Projektory nie mają też filtru barwnego, który powodował tzw. efekt tęczy (błędy w synchronizacji trzech obrazów RGB wyświetlanych sekwencyjnie i odbieranych przez ludzkie oko jako pełnokolorowy obraz). Miniatury pokazane na targach są w pełni dopracowane i już za kilka miesięcy powinny się pojawić w sklepach. Urządzenia Mitsubishi, Samsunga i BenQ oferują rozdzielczość 800x600 pikseli. Różnią się siłą emitowanego światła: od 15 ANSI lumenów generowanych przez BenQ do 35 ANSI lumenów z Mitsubishi. Jak widać, jasność jest niewielka, jednak w całkowicie zaciemnionym pomieszczeniu wystarczy do uzyskania wyraźnego obrazu. Żywotność diod LED szacowana jest na aż 20 tysięcy godzin. Maksymalna możliwa do uzyskania przekątna obrazu to około 50". Zasilanie bateryjne również różni się w zależności od producenta. Mitsubishi, z małym akumulatorem dołączanym od spodu projektora, pracuje, według producenta, przez 24 godziny (!), podczas gdy model Samsunga tylko 2 godziny. Mitsubishi ma kilka gniazd audio-wideo, natomiast Samsung komunikował się za pośrednictwem cyfrowego interfejsu HDMI. Projektory pokazywane na targach wyświetlały dobry obraz, o wystarczającej jasności i dobrej charakterystyce barw. Pracowały praktycznie bezgłośnie.

Dobra jakość, wysoka rozdzielczość

Jak już wspomnieliśmy, telewizory i projektory oferowały dobrą jakość obrazu nie tylko dzięki ich doskonałości technologicznej, ale również dzięki odpowiednio dobremu materiałowi źródłowemu. Taki nie znajdzie się na krążkach DVD-Video ze względu na ich niedostateczną pojemność. Wystarczającą do pomieszczenia materiału wideo o długości przynajmniej 2-3 godzin i rozdzielczości 1080p oferują nośniki HD DVD i Blu-ray. Niestety, trwa obecnie kolejna wojna formatów zapisu i nie wiadomo, jak potoczą się dalsze losy obu standardów. Każdy z nich popierają poważni producenci sprzętu oraz - co jest nowością - wytwórnie filmowe, przygotowane do wydawania filmów w nowych standardach. Nieoficjalnie mówi się o porozumieniu obu rywalizujących koalicji lub rozwiązaniu problemu przez wytwórców sprzętu, którzy zaproponują odtwarzacze i nagrywarki wieloformatowe HD DVD/Blu-ray. W Las Vegas można było zobaczyć całą plejadę komputerowych i stacjonarnych nagrywarek HD DVD i Blu-ray. Zanim je omówimy, przypomnimy kilka informacji o wspomnianych standardach. Pojedyncza, dwuwarstwowa płyta HD DVD może pomieścić do 30 GB danych. To pozwala na przechowywanie do 8 godzin materiału audio-wideo w wysokiej rozdzielczości HDTV. Specyfikacja mówi, że dysk HD DVD składa się z dwóch sklejonych dysków o grubości 0,6 mm. Z kolei jednowarstwowa i jednostronna płyta Blu-ray może pomieścić do 25 GB danych. Dwustronne krążki mieszczą do 50 GB.

Toshiba zaprezentowała stacjonarny odtwarzacz HD DVD, który radzi sobie także z płytami DVD-Video i CD. Urządzenie ma kosztować około 1000 dolarów i trafi do sklepów w Stanach Zjednoczonych pod koniec roku. Zaraz po nim w sklepach powinna się pojawić nagrywarka HD DVD tego samego producenta. Cena pierwszych odtwarzaczy HD DVD i Blu-ray -1000 dolarów - jest bardzo wysoka i analitycy nie spodziewają się wielkiego popytu. W 2007 roku światowa sprzedaż urządzeń obu nowych formatów ma sięgnąć 500 tysięcy sztuk. W tym roku sprzedanych zostanie około 20 tysięcy, z czego większość stanowić będą modele Blu-ray, od kilku miesięcy dostępne już w Japonii. Słyszeliśmy też pogłoski, że nowa konsola Sony PlayStation 3 będzie obsługiwała Blu-ray. Komputerowe nagrywarki z błękitnym laserem pokazał także Philips (który zaprezentował nawet model do notebooków) i NEC.

Trójwymiarowa nawigacja od NVIDII

Amerykanie nie są zadowoleni z dwuwymiarowej nawigacji samochodowej. NVIDIA, korzystając z własnego procesora 3D, montowanego m.in. w najnowszych telefonach komórkowych, opracowała system trójwymiarowej nawigacji drogowej, który pełni także funkcję cyfrowego centrum rozrywki w samochodzie. Może odtwarzać filmy DVD, pliki audio, a nawet pozwala na granie w zaawansowane gry z grafiką 3D.

NVIDIA nazwała swój system samochodowy 3D info-tainment. Opracowała bardzo prosty w obsłudze i atrakcyjny graficzne interfejs oraz wykorzystała wspomniany procesor 3D do generowania grafiki i sprzętowego dekodowania różnego rodzaju plików wideo. Mapy już dostarcza firma Pelican Mapping, a zagadnienia nawigacji samochodowej nadzorują także naukowcy z UCLA. Jeśli wszystko pójdzie po myśli NVIDII, a mapy zostaną szczegółowo przygotowane przez współpracujące firmy, to powstanie ciekawy system nawigacji samochodowej: kierowca nie tylko będzie podążał za strzałkami wskazującymi drogę, lecz na ekranie w samochodzie zobaczy trójwymiarowy obraz tego, co za chwilę napotka na ulicy.

Pozostałe elementy systemu prezentują się równie interesująco - będzie można precyzyjnie sterować klimatyzacją, korzystać z funkcji zaawansowanej kalibracji wielokanałowego audio w samochodzie oraz z sieci bezprzewodowej WiFI. Perspektywa pogrania w dość rozbudowane graficznie gry 3D wydaje się wyjątkowo kusząca.


Zobacz również