Terroryści z PDA w dłoniach

Włoska policja przechwyciła ostatnio co najmniej dwa komputery "naręczne", wykorzystywane przez członków lewackiej organizacji terrorystycznej Czerwone Brygady. Wydawało się, że ta zdobycz umożliwi im "rozpracowanie" ogranizacji - niestety, dostępu do informacji o terrorystach skutecznie (jak dotąd) strzeże popularne oprogramowanie szyfrujące PGP.

Do tej pory policja nie zdołała złamać kodu, którym zabezpieczono informacje - nawet pomimo wezwania na pomóc ekspertów z amerykańskiego FBI.

Dwa PDA firmy Psion policja przechwyciła na początku marca - należały one do niejakiej Nadii Desdemony Lioce oraz jej towarzysza Mario Galesi. Ów mężczyzna został zastrzelony podczas próby aresztowania (zginął również jeden z włoskich policjantów). Wiadomo już, że co najmniej jedno urządzenie zawiera jakieś zaszyfrowane informacje

Oprogramowanie, przy pomocy którego zaszyfrowano owe informacje, to popularne wśród internautów PGP (Pretty Good Privacy). "Nie ma szans, aby komuś udało się tak po prostu złamać ten kod - nawet przy naszej współpracy. Ten system nie ma żadnej 'furtki'" mówi Phil Zimmermann, szef firmy PGP. Nie znaczy to jednak, że sytuacja jest beznadziejna - zdaniem Zimmermanna, policjanci powinni np. sprawdzić niezapisane obszary pamięci handheldów. Jeśli znajdą tam fragmenty niezakodowanego tekstu (który później został zaszyfrowany), to porówananie ich z zakodowanym tekstem może to okazać się kluczem do rozwiązania zagadki.

"Jest nam bardzo przykro, że kryptografia jest aż tak problematyczną technologią - ale nie możemy nic z tym zrobić. To jest narzędzie, które dajemy wszystkim użytkownikom - zarówno uczciwym, jak i, jak się właśnie okazało, kryminalistom. Proszę jednak pamiętać, że z PGP korzysta również każda organizacja walcząca o prawa człowieka - ta technologia ratuje życia" dodaje Zimmerman.


Zobacz również