Test projektorów przenośnych

Niewielkie rozmiary i spore możliwości. Ultramobilne projektory mieszczą się w kieszeni i wyświetlają obraz o przekątnej kilkuset cali. Dzięki swoim możliwościom mogą posłużyć jako magazyn danych czy przeglądarka internetowa i są całkowicie niezalezne od źródła sygnału i zasilania.

Projektory kieszonkowe to, do niedawna, kategoria urządzeń traktowana z lekkim przymrużeniem oka. Jak bowiem uzyskać wystarczającą mobilność gdy urządzenie korzysta z dużej, niewygodnej, drogiej, energochłonnej i wrażliwej lampy rtęciowej? Wszystko zmieniło się w chwili gdy do powszechnego użycia weszły diodowe źródła światła. Projektor LEDowy może mieć znacznie mniejsze rozmiary, lampa tego typu jest trwała i nie zużywa się tak szybko jak tradycyjna. Wprawdzie nie daje tak dużej jasności ale przecież w tym wypadku nie o to chodzi.Dzięki ledom na rynku błyskawicznie pojawiły się konstrukcje adresowane nie do profesjonalnych użytkowników ale raczej przeznaczone do zastosowań rozrywkowych. Wyposażone są we wbudowane pamięci, mają ładne, wygodne i proste w obsłudze graficzne interfejsy. Dzięki dołączonym bądź opcjonalnym akumulatorom uniezależniają użytkownika od zewnętrznego źródła zasilania. Tylko taki projektor można zapełnić ulubionymi filmami czy zdjęciami, zapakować do plecaka i zabrać na wyprawę poza cywilizowane obszary.

Kryteria doboru

Praktycznie każdy projektor, oprócz dużych i ciężkich modeli kinowych, które mocowane są na stałe w miejscu swojej pracy, to urządzenie przenośne. Wytyczenie granicy pomiędzy sprzętem mobilnym i niemobilnym jest trudne. Producenci prześcigają się w zachwalaniu swoich produktów, a mobilność jest jednym z popularniejszych haseł. Można przyjąć, że prawdziwie przenośne urządzenia mają oszczędne ledowe źródło światła, zwykle niewielką jasność ale i małą wagę. Można je zabrać w podróż do torby, często wyposażone są we własne źródło zasilania. Urządzenia tego typu traktuje się bardziej jak gadżety, mają wbudowane odtwarzacze multimedialne, pamięć do przechowywania plików, a nawet przeglądarkę stron WWW. Wyszczególnia się tu kilka różnych podgrup jak na przykład projektory kieszonkowe czy pico. Głównym kryterium doboru, jakie przyjęliśmy w naszym teście była jednak waga. Eliminowaliśmy przede wszystkim urządzenia o masie większej niż 1,5 kg.

Jakość obrazu

Od tak niewielkich urządzeń, wyposażonych w oszczędne źródła światła nie można oczekiwać wyników jak od sprzętu kina domowego czy biurowego. Większość projektorów wypełnia jednak doskonale postawione przed nimi zadanie. Najwięcej zarzutów można mieć do reprodukcji szczegółów. Brakuje detali w scenach, dokumenty pisane małą czcionka sa nieczytelne. O ile w oglądaniu filmów czy zdjęć to bardzo nie przeszkadza to w pracy, wyświetlaniu arkuszy kalkulacyjnych czy na przykład przeglądaniu dokumentacji technicznej już tak. Część tych kłopotów wynika z niewielkich rozdzielczości, jakie oferują niektóre projektory. Skalowanie lepszej jakości obrazu do poziomu 640x360 czy 854x480 powoduje utratę mnóstwa szczegółów, a często i ostrości, powstawania wielu przybliżeń i uproszczeń. Widoczne jest to zwłaszcza w różnych dokumentach, kinomani nie odczują najczęściej efektów tego zjawiska.Ostrość to kolejna pięta achillesowa niektórych produktów. Należy również zaznaczyć, że znaczący wpływ na jakość i czytelność wyświetlania mają mechanizmy korekcji zniekształceń. Ich włączenie pogarsza te parametry.  Część egzemplarzy ma także kłopot z reprodukcją barw, inne jednak radzą sobie z tym doskonale. W słabszych rozwiązaniach obraz jest często nierównomiernie rozświetlony, w niektórych partiach widoczne są przebarwienia. Jeszcze inne modele skonstruowane są tak, że światło lampy pada na ekran poprzez otwory wentylacyjne.  Prawie połowa testowanych egzemplarzy miała także problemy z geometrią. Wprawdzie nie były duże ale mimo wszystko widoczne. Sprzęt, który mieliśmy okazję używać  nie miał za to kłopotów z płynnością, kontrastem czy głębią czerni. Podsumowując, jakość obrazu, w relacji do przewidzianych dla tych urządzeń zastosowań, należy ocenić jednak pozytywnie.

Obudowa i elementy sterujące

Testowane przez nas projektory to bardziej gadżety niż profesjonalne rozwiązania. Użytkownicy mają w stosunku do nich inne oczekiwania niż od sprzętu kinowego czy biurowego. Tego typu urządzenia powinny być małe, lekkie, reprodukować przyzwoitej jakości obraz ale jednocześnie oferować rozwiązania uniezależniające je od źródeł sygnału czy zasilania. Dlatego regułą jest, że w każdym projektorze znalazła się wewnętrzna pamięć. Jej rozmiar jest zwykle zbyt mały i waha się od 1 do 4 GB ale mimo wszystko, rozwiązanie to pozwala zapisać w urządzeniu sporo zdjęć, dokumentów czy film. Szkoda, że zastosowane pojemności sa tak nieduże. Ich zwiększenie nie kosztowałoby dużo, a zancząco podniosłoby funkcjonalność i elastyczność zastosowań. Nieostatek wewnętrznego miejsca na dane niwelowany jest dodatkowymi, wbudowanymi czytnikami kart oraz rozbudowaną obsługą portu USB pozwalającą podłączać do niego huby oraz czytniki zewnętrzne. Tę ostatnią opcję zastosowano na przykład w Qumi Q5.

Wbudowane akumulatory to standard w mniejszych i mniej wymagających produktach. Wraz ze wzrostem wielkości, możliwości i jasności stosowanych źródeł światła drastycznie rosną rozmiary źródeł energii wystarczających do sensownej pracy. Wzrost wagi powoduje znaczące zmniejszenie mobilności, a tego wszyscy chcą uniknąć. Dlatego im większy model tym częściej baterie występują jako opcja, a w przypadku największych nie ma możliwości korzystania z tego rozwiązania. Miniaturyzacja pozwala uniezależnić się od zasilania ale wymusza za to konieczność eliminowania różnych typów wejść i zastępowania pozostałych ich mniejszymi wariantami. Często miniaturowy projektor nie ma złącz HDMI i USB, a zamiast nich użytkownik znajdzie miniHDMI i miniUSB bądź w ogóle wyposażony jest w gniazdo uniwersalne i zestaw przejściówek. Zmniejsza to elastyczność używania i zmusza do pamiętania o dodatkowych przewodach i różnych końcówkach. Bez nich oglądanie czegokolwiek może okazać się niemożliwe.

Każdy gadżet musi nie tylko zaspokajać określone potrzeby użytkowników ale także dobrze wyglądać. Zasada ta dotyczy także projektorów. Dlatego producenci ultramobilnych urządzeń kładą szczególny nacisk na elegancki projekt, stosowanie dobrych materiałów i precyzyjne wykonanie swoich produktów. Udało się to w każdym przypadku ale na szczególne wyróżnienie zasługuje Vivitek Qumi Q5, którego można nawet zamówić w różnych wersjach kolorystycznych. Nawet opcjonalna bateria dostosowana jest wyglądem do projektora i przypomina bardziej podstawkę czy stację dokującą, a nie akumulator.

Co wybrać?

W trakcie przebiegu naszego testu, początkowa rywalizacja odbywała się pomiędzy Philipsem 2480 i BenQ Joybee GP2. Pierwszy z nich jest tańszy, oferuje mniejszą rozdzielczość i jasność ale jest o połowę mniejszy od konkurenta. Obydwa są wygodne w obsłudze i dobrze wyposażone. Na korzyść Philipsa przemawia także większa pamięć wewnętrzna i wbudowany akumulator. Ten model to prawdziwie przenośne urządzeni, spełniające jednocześnie wymagania, co do wysokiej jakości obrazu. BenQ jest większy i jaśniejszy dlatego można go używać w gorszych warunkach oświetleniowych. Zwiększa to jego elastyczność. Także projekt odbiega od standardowych rozwiązań choć lepszy czy gorszy wygląd jest kwestią indywidualnych upodobań.

Na uwagę zasługuje także Nec. To jeden z większych projektorów, któremu bliżej do standardowych konstrukcji biurowych. Może dlatego mimo, że oferuje lepszy obraz, ma większe możliwości i otrzymuje lepsze noty w każdej kategorii od większości konkurentów, nie wzbudza już takiego dużego sentymentu. Sytuacja zmieniła się gdy do testów trafił nowiutki Qumi Q5. W swoim sprzęcie producent zawarł praktycznie wszystko czego oczekuje się od urządzeń tej kategorii. Jest tu prostota obsługi, niewielkie rozmiary, bogactwo funkcji i wygoda sterowania. W parze z możliwościami idą dobre parametry obrazu. Dopracowanego wyglądu, materiałów i wykonania nie powstydziłby się żaden inny model. Oczywiście udałoby się zapewne coś jeszcze poprawić, jak choćby linuksowy interfejs multimedialny czy mechanizm wykrywania źródeł (niewprawny użytkownik może mieć kłopot z uruchomieniem wyświetlania) ale mankamentów nie ma dużo.

Wyniki każdego testu rozpatruje się zwykle nie tylko pod kątem największych możliwości ale także uwzględniając kryterium relacji ceny do oferowanej jakości. W zestawieniu tym wygrywa zdecydowanie Philips PicoPix 2330 a zaraz za nim plasuje się Optoma PK320. Obydwa mają niską rozdzielczość i relatywnie małą jasność. Wyświetlany obraz ma sporo mankamentów. Lepsze mogłyby być kolory i ostrość, większa widoczność szczegółów, a przede wszystkim mechanizmy skalowania. Jeżeli jednak okazuje się, że obraz jest znośny, sterowanie wygodne, sprzęt można schować do kieszeni, a akumulator starcza na kilka godzin pracy, zmniejszają one swoje znaczenie. Gdy dodatkowo projektor, który pozwala oglądać obraz od dużej przekątnej nawet pod namiotem kosztuje poniżej 1000 złotych o wadach zapomina się całkowicie.

Vivitek Qumi Q5

Plusy

  • doskonały projekt, materiały i wykonanie
  • bardzo dobry obraz
  • wygodny interfejs oparty na wbudowanym systemie operacyjnym
  • dopracowane akcesoria opcjonalne

Minusy

  • brak kompletnego spolszczenia interfejsu multimedialnego
  • niedociągnięcia w geometrii
  • słaba reprodukcja detali w ciemnych partiach obrazu
Qumi Q5, nowy projektor kieszonkowy Viviteka, to obiecujący produkt. Doskonale zaprojektowany, wykonany i zapakowany, elegancki. Dostępność różnokolorowych wariantów obudowy to kolejny ukłon w stronę klienta. Wyposażenie sprzętu w system operacyjny oparty na Linuksie daje możliwość poprawy działających funkcji, optymalizacji, wprowadzania nowych rozwiązań. To jednak na przyszłość. A jak sprawuje się pierwsza wersja projektora po wyjęciu z pudełka? Q5 to bez wątpienia przemyślana i dopracowana w szczegółach konstrukcja. Opakowanie jest atrakcyjne, a wbudowane funkcje zadowolą najwybredniejszego użytkownika.

Qumi oferuje bardzo dobrą ostrość. Jasność, jak na tę kategorię urządzeń też jest bardzo dobra. Mimo dostępnych funkcji korekcyjnych nie można jednak prawidłowo ustawić geometrii. Reprodukowane kolory są bardzo ładne i naturalne, obraz czysty. Nie można również narzekać na płynność odtwarzania. Lepsze mogłoby być generowanie szczegółów. Kontrast jest bardzo dobry, nieco gorsza głębia czerni. Przede wszystkim brakuje szczegółów w ciemnych i zacienionych partiach obrazu. Aby poprawić jakość sygnału z wejścia kompozytowego zastosowano wzmocnienie. Projektor można używać do oglądania obrazu 3D.

Qumi Q5 oprócz swojej podstawowej funkcji, może posłużyć do wyświetlania zasobów internetu. Co ważne, w zadaniu tym spełnia nie tylko rolę monitora ale również komputera. Obsługuje klawiaturę, mysz i ma wbudowaną przeglądarkę stron WWW. Jedno gniazdo USB wymusza jednak zastosowanie huba, który nie jest częścią standardowego wyposażenia. Tym bardziej, że niezbędne jest także bezprzewodowe połączenie z siecią za pomocą zewnętrznej, opcjonalnej karty, która kosztuje około 200 złotych.

Aby projektor wypełniał dobrze funkcje odtwarzacza (odpowiedni interfejs został wbudowany) musi obsługiwać szeroką gamę różnych formatów. Dla Q5 to żaden problem. Lista rozpoznawanych standardów audio jest imponująca i obejmuje na przykład WMA, OGG, MIDI, AC3 czy MP3 o przepływności do 256 kbps. Jest tu nawet korektor graficzny. Równie szeroki zestaw wideo zawiera pliki RealVideo, WMV bądź DivX. Kodek H.264 obsługiwany jest do rozdzielczości 720p ale MPEG4 tylko do 640x480. Projektor wyświetla samodzielnie grafikę zapisaną w postaci bitmap, jpegów i plików png, radzi sobie z dokumentami MS Office i PDF-ami.

Projekt, wykonanie i użyte materiały nie budzą najmniejszych zastrzeżeń. W urządzeniu zastosowano dotykowe przyciski, co ułatwia utrzymanie go w czystości. Są nawet zaślepki mocowania statywu i zewnętrznego akumulatora (jest na wyposażeniu opcjonalnym i kosztuje około 450 złotych). Brakuje za to osłony obiektywu. Nie ma też regulacji wysokości, co utrudnia prawidłowe ustawienie urządzenia. Niewygodne i mało precyzyjne jest pokrętło regulacji ostrości. Wbudowane 4 GB pamięci to najlepszy wynik w teście choć przydałoby się więcej. Imponujący jest czas wyłączania. Urządzenie można spakować praktycznie po sekundzie od zakończenia projekcji. W porównaniu do starszej wersji Q2, w nowym modelu pojawiło się pełnowymiarowe złącze HDMI. Zniknął czytnik kart ale bez problemu można skorzystać z urządzeń podłączanych do portu USB. Minus - brak kompletnego spolszczenia interfejsu systemowego.


Zobacz również