Testujemy sklepy internetowe Czyli jak wydaliśmy 1000 dolarów w cyberprzestrzeni

Sklepy internetowe wyrastają jak grzyby po deszczu, a zakupy w nich stają się zjawiskiem powszechnym. Niestety, jak wykazuje praktyka, Polsce jeszcze daleko do światowej czołówki...

Sklepy internetowe wyrastają jak grzyby po deszczu, a zakupy w nich stają się zjawiskiem powszechnym. Niestety, jak wykazuje praktyka, Polsce jeszcze daleko do światowej czołówki...

Sklepy internetowe nie są dzisiaj czymś niezwykłym - można je spotkać w każdym zakątku cyberprzestrzeni. Pojawiają się też pierwsze polskie wirtualne placówki handlowe, jednakże sposób ich działania znacznie odbiega od standardów światowych. Kontrolowane zakupy, jakie przeprowadziliśmy w kilku z nich, dowodzą, że kliknięcie myszką w oknie sklepowej przeglądarki to dopiero preludium do mozolnych telefonicznych negocjacji. Niewiele ma to wspólnego z ideą elektronicznego handlu...

ZAPACH WIRTUALNYCH PIENIĘDZY

Pierwsze komercyjne zastosowanie Internetu ograniczało się jedynie do funkcji informacyjnych. Witryny WWW pozwalały niewielkim nakładem finansowym przedstawić atrakcyjnie ofertę firmy i dotrzeć z nią do milionów potencjalnych klientów. Taka forma prezentacji bardzo przypominała tradycyjne przesyłanie folderów informacyjnych bezpośrednio do klienta, była jednak znacznie tańsza zarówno pod względem kosztów produkcji, jak i dystrybucji. W chwili gdy strategie reklamowe i marketingowe zaczęły odnosić w Sieci pierwsze sukcesy, naturalnym, kolejnym etapem stała się możliwość dokonywania zakupów przez Internet. Oczywiście, w tym swoistym e-biznesie (electronic bussines) przodują firmy zza oceanu, ale też Europa (głównie Niemcy) powoli nadrabia zaległości. To oczywiste, że sklepy internetowe nieprędko wyprą tradycyjne supermarkety - pewne jest jednak, że z dnia na dzień obejmą coraz poważniejsze sektory rynku. Ponad połowa właścicieli sklepów on-line twierdzi, że ten rodzaj działalności handlowej opłaca się i przynosi realne zyski. W ubiegłym roku średni miesięczny przychód amerykańskiego internetowego sklepu szacowano na ok. 7 tys. dolarów.

Dzisiaj ponad 60% internautów odwiedza sklepy on-line, z czego prawie 25% pozostawia w nich pieniądze. Dodajmy, że wcale niemałe. Przewidywana wartość sprzedaży dokonywanej w Sieci (a więc znalezienie, zamówienie lub zakup towaru on-line) w 1998 r. wyniesie ok. 45 mld dolarów. To jednak dopiero początek - w roku 2000 wartość ta wzrośnie do prawie 220 mld, a rok później znacznie przekroczy 300 (czy są jakieś pytania?... dziękuję...). To naprawdę ogromne sumy, zważywszy że większość artykułów kupowanych przez Sieć to drobiazgi o wartości nie przekraczającej 10 dolarów. Warto jednak pamiętać, że już w 1999 r. drobiazgi takie będzie kupować ponad 200 mln internautów.

Przy ogromie sum ilustrujących dynamikę internetowego handlu, aż trudno uwierzyć, że pionierami w tej dziedzinie byli "sprzedawcy" erotyki... Opłaty za korzystanie z serwisów z "golizną" to jedne z pierwszych udokumentowanych transakcji w Internecie. Obecnie w sklepach on-line można kupić dosłownie wszystko. Najłatwiej, oczywiście, o oprogramowanie oraz wszelkie dokumenty i usługi dostępne w postaci cyfrowej (np. płatne serwisy informacyjne, prenumerata prasy w wersji elektronicznej, usługi związane z otwarciem i prowadzeniem witryny WWW, doradztwo prawne, ubezpieczenia itp.). W ofercie nie brakuje jednak towarów, których przesłanie (lub udostępnienie) drogą elektroniczną nie jest możliwe - tutaj w sukurs przychodzi tradycyjna poczta i firmy przewozowe.

W USA i Niemczech sprzedaż wysyłkowa stanowi 30% sprzedaży detalicznej, w Polsce zaledwie kilka procent. Według badań 21% Polaków kupiło jakiś produkt w domu wysyłkowym. Za kilka lat wskaźnik ten powinien dwukrotnie wzrosnąć. Może dlatego znane firmy wysyłkowe np. 3 Suisses coraz częściej oferują swe katalogi także w formie stron WWW. Czyżby od tradycyjnego domu wysyłkowego do sklepu online było aż tak blisko?

SIECIOWY KLIENT

Najbardziej "chodliwym" towarem w Sieci jest sprzęt komputerowy i oprogramowanie. Doskonale sprzedają się też książki, magazyny, płyty CD i wideokasety, bilety lotnicze, odzież, buty i... okulary przeciwsłoneczne. Jeśli wierzyć statystykom, typowy, modelowy klient internetowego sklepu "wychodzi" z niego w nowej bawełnianej koszulce, na nosie ma "bajerancko" zsunięte okulary - w ręku ściska książkę lub płytę CD, a w kieszeni wypchanej oprogramowaniem (najczęściej o wartości poniżej 50 USD) z trudem mieści mu się bilet lotniczy. Aby to wszystko miało sens, trzeba dodać, że tym klientem jest młody (najwyżej 30-letni) mężczyzna - Amerykanin z wyższym lub średnim wykształceniem (koniecznie rasy białej), spędzający przed ekranem komputera ok. 20-30 godzin tygodniowo. Za kilka lat on i jemu podobni będą dokonywać on-line 20% wszystkich swoich zakupów.

Z myślą o takich właśnie ludziach uruchomiono wiele inicjatyw, które mają na celu prawidłowy i bezpieczny wzrost internetowego handlu. W warunkach wirtualnego rynku nie można posłużyć się brzęczącą mamoną - jej rolę przejęły zatem przelewy bankowe, zaliczenie pocztowe i karty płatnicze. W ostatnim (a zarazem najwygodniejszym) przypadku najczęściej używanym sposobem zabezpieczeń elektronicznych transakcji jest protokół SSL (Secure Socket Layer), szyfrując połączenia między naszą przeglądarką WWW, w oknie której otwartą mamy witrynę sklepu o-line, a serwerem, tworzy on bezpieczny kanał umożliwiający przesłanie numerów karty płatniczej. Jego rozwinięciem jest SET (Secure Electronic Transaction), który w procesie transakcji umożliwia - a wręcz (dla prawidłowego jej przebiegu) wymusza - automatyczną autoryzację karty płatniczej ze strony banku. Pilotażowe instalacje oparte na protokole SET działają już w internetowych sklepach, jednak nie upowszechniły się jeszcze na duża skalę.

Aby usprawnić sieciowe płatności, powstało kilka niezależnych systemów, m.in. First Virtual, DigiCash, czy CyberCash, wykorzystujących klasyczne narzędzia Internetu (WWW, poczta elektroniczna) do realizacji zakupów i transferu gotówki z konta klienta. Producenci i pomysłodawcy tych rozwiązań gwarantują ich bezpieczeństwo - firma First Virtual twierdzi wręcz, że większy problem sprawia lawinowy przyrost towarów i klientów niż nieliczne próby włamania do systemu (zaledwie po dwóch latach jego działania obsługiwał on już ok. 2 tys. sklepów i ponad 160 tys. klientów). Codzienne doświadczenia wielu firm, w tym także polskiego producenta Supermarketu Internetowego (najtańszego programu do obsługi sklepów on-line w wersji demo na naszym CD-ROM-ie), zdają się potwierdzać fakt, że tego typu systemy uznać można za bezpieczne, jeśli tylko wsparte są mechanizmem potwierdzeń zakupów i dostatecznie częstymi sprawozdaniami na temat aktualnego stanu konta klienta.

Jak widać, internetowa kura znosząca złote jajka ma się dobrze i szybko obrasta w piórka. Dodatkowym hormonem wzrostu dla tego intratnego biznesu może być inicjatywa zmierzająca do uczynienia z Sieci strefy wolnego handlu. Projekt ten cieszy się dużym poparciem i - od strony prawnej - już jest opracowywany w Stanach Zjednoczonych (podobne działania w tym kierunku podjęła też Unia Europejska). W połowie tego roku mają być przedstawione pierwsze konkretne rozwiązania i ustalenia w tej dziedzinie. Być może dla elektronicznego handlu zielone światło wreszcie zabłyśnie pełną mocą...

Rozwojem handlu elektronicznego zainteresowani są wszyscy - i firmy i konsumenci. Na przeszkodzie stanąć może jednak rząd... Stanów Zjednoczonych. Władze zamierzają obciążyć każdy sieciowy zakup specjalnym podatkiem. Obecnie sklepy internetowe nie doliczają do kosztów produktów, czy usług żadnych podatków jeśli kupujący mieszka poza granicami kraju. Przy rosnącej skali zakupów online rzecz idzie o wielomiliardowe sumy. Koncepcja opodatkowania elektronicznego handlu jest sprzeczna z Internet Tax Freedom, ustawą zakładającą zniesienie wszelkich podatków na transakcje internetowe do 2004r, która ma na celu ochronę tej dopiero rosnącej gałęzi biznesu.

POLSKA RZECZYWISTOŚĆ

W jednym z ubiegłorocznych numerów CYBER-a (5/97) został opublikowany artykuł pt. "Zakupy w Sieci". Na fali przedświątecznej gorączki zakupów poświęciliśmy w nim sporo miejsca na omówienie sklepów on-line. Wielu z naszych Czytelników, zachęconych do odwiedzenia tych wirtualnych placówek handlowych, postanowiło podzielić się z nami wrażeniami z zakupów. Nie wszystkie opinie były pochlebne. Postanowiliśmy zatem dokładniej przyjrzeć się elektronicznemu handlowi w rodzimym wydaniu (dla porównania "zahaczając" też o sklepy zachodnie). Wyposażeni w okrągłą sumkę 1000 amerykańskich dolarów wyruszyliśmy w cyberprzestrzeń, aby przeprowadzić... zakup kontrolowany. ;-)

Polski "kawałek Sieci" może pochwalić się przed światem niewielką liczbą wirtualnych lad sklepowych. Największe krajowe internetowe centrum handlowe Zakupin (http://www.zakupy.supermedia.pl) zrzesza nieco ponad 300 handlowych placówek. Wyruszając na elektroniczne zakupy byliśmy jednak dobrej myśli.

Sklepy markowe, którym można bez problemu zawierzyć, to raczej domena firm zagranicznych. Są zabezpieczone przed kradzieżą numeru naszej karty płatniczej, oferują dodatkowe "bonusy" (np. pakowanie prezentów) oraz mają na prawdę olbrzymi wybór towarów. Serwisy profesjonalne na bieżąco informują o stanie realizacji naszego zamówienia - wysłaniu produktu i planowanym dotarciu do odbiorcy. Mniejsze placówki handlowe działają nieprofesjonalnie - nie mają tzw. koszyka, przyjmują zamówienia pocztą elektroniczną, a opłatę jedynie przekazem lub za zaliczeniem pocztowym.

Niestety niektórzy właściciele sklepów prawdopodobnie nie przewidywali dużej liczby kupujących i ustawiali je na moło wydajnych serwerach.

W efekcie czego, do niektórych polskich placówek handlowych w ogóle nie mogliśmy wejść. Wśród wielu z nich znalazły się i takie, które zawierały zaledwie kilka produktów i na miano sklepów wcale nie zasługują. Prawdziwy horror zaczyna się jednak dopiero wtedy, gdy rozpoczyna się zakupy - w wielu przypadkach ze sklepowych półek wieje pustką i... nudą. Częstokroć oprócz samych cen, nie znajdziemy tam absolutnie żadnych informacji o konkretnym produkcie, nie mówiąc już szczegółowym opisie czy poradniku. W jednym z internetowych sklepów na "półce" z artykułami spożywczymi znaleźliśmy jedynie ocet - starszym czytelnikom nie musimy chyba wyjaśniać jakie mieliśmy skojarzenia.

Idea elektronicznego handlu w naszym kraju dopiero raczkuje. Polacy, którzy jeszcze w latach 80. tłoczyli się w kolejkach po kartkową "wołowinę z kością", nie bardzo potrafią "przestawić się" na zakupy dokonywane przy użyciu komputerowej klawiatury. W końcu wciąż jeszcze niewielu z nich ją ma, nie wspominając o tym, że wielu rodaków miałoby kłopoty z odróżnieniem karty telefonicznej od kredytowej. W tych warunkach trudno o elektroniczny handel z prawdziwego zdarzenia.

Dodatkowym elementem, który zniechęca do kupowania w sklepach internetowych, jest chyba zrozumiały opór przed kupowaniem tzw. "kota w worku". Pod tym względem polskie sklepy znacznie odbiegają od światowej normy. Wielu właścicieli wirtualnych sklepów na świecie zadbało o to by towar był właściwie wyeksponowany i klient poznał wszelkie możliwe parametry artykułów, które go interesują. Być może tajemnicą ogromnego sukcesu handlu elektronicznego na świecie jest właściwe podejście do interesów, które objawia się chociażby w niewygórowanych cenach towarów. Dobrze zbilansowana cena potrafi pokryć tak naprawdę niezbyt duże koszty prowadzenia elektronicznego sklepu.

Rozwojem handlu elektronicznego zainteresowani są wszyscy - i firmy i konsumenci. Na przeszkodzie stanąć może jednak rząd... Stanów Zjednoczonych. Władze zamierzają obciążyć każdy sieciowy zakup specjalnym podatkiem. Obecnie sklepy internetowe nie doliczają do kosztów produktów, czy usług żadnych podatków jeśli kupujący mieszka poza granicami kraju. Przy rosnącej skali zakupów online rzecz idzie o wielomiliardowe sumy. Koncepcja opodatkowania elektronicznego handlu jest sprzeczna z Internet Tax Freedom, ustawą zakładającą zniesienie wszelkich podatków na transakcje internetowe do 2004r, która ma na celu ochronę tej dopiero rosnącej gałęzi biznesu.

NA ZAKUPY CHODŹCIE Z NAMI...

KSIĄŻKI

Amazon

http://www.amazon.com

Wybór książki w Amazonie nie jest łatwy bowiem jest to największa na świecie internetowa księgarnia większa niż 80% polskich bibliotek. Na szczęście do podjęcia decyzji możemy zasięgnąć porady fachowców - przeczytać recenzje, oceny, zobaczyć porównania z innymi podobnymi tytułami. Amazon jest prowadzona jak świetnie prosperującą księgarnia, a raczej supermarket z literaturą. Książki, które zamówiliśmy w tej najpopularniejszej internetowej księgarni, dotarły do nas pocztą kurierską już po dwóch dniach. Co więcej, były zapakowane dokładnie w taki papier, jaki sobie zażyczyliśmy. Przesyłka zawierała też kopertę z tekstem dedykacji, który wpisaliśmy w oknie przeglądarki podczas zwiedzania sklepu (niestety, brakowało polskich znaków, ale taką wadę z łatwością możemy Amazon wybaczyć). Zgodnie z naszą prośbą paczka nie była opatrzona ceną i nadawała się do wręczenia jako prezent - taki zresztą był cel zakupu.

Księgarnia Elektron

http://www.elektron.pl/nepo

Księgarnia "niby internetowa", bowiem nie dysponowała koszykiem, a zamówienie musieliśmy wnieść za pomocą poczty elektronicznej. Katalog książek, po zwiedzaniu superprofesjonalnego Amazona, był po prostu dramatyczny. Honorowane formy zapłaty to zaliczenie pocztowe i przelew. Do dziś nie otrzymaliśmy ani obiecanej lektury, ani nawet odpowiedzi pocztą elektroniczną. Cóż - książkę kupimy w zwykłej księgarni, stracą na tym tylko cybernetyczni pseudohandlowcy.

Liber

http://www.liber.com.pl

Internetowa witryna księgarni Liber przygotowana jest - jak na polskie warunki - bardzo profesjonalnie. Książki podzielone są według kategorii, nie brakuje szczegółowych informacji na temat interesujących tytułów. Zamówienie złożyliśmy wprost ze strony WWW, wypełniając stosowny formularz. Zamówioną książkę otrzymaliśmy z niewielkim opóźnieniem, ale za to z 10% rabatem - opłata za zaliczeniem pocztowym. Chyba się opłacało.

Jak korzystać z kart płatniczych przy zakupach online

- kupuj tylko w renomowanych sklepach o powszechnie znanej marce, takich, które umieszczają na swej stronie WWW właściwy adres oraz numer telefonu

- zwróć uwagę na ikonę zamkniętej kłódki w dolnej części ekranu przeglądarki WWW. Ikona ta oznacza, że handlowiec do szyfrowania ważnych informacji korzysta z technologii Secure Sockets Layer. Otwarta kłódka oznacza, iż system SSL jest wyłączony

- zawsze przechowuj wydrukowany zapis dokonanej transakcji. Wydrukuj stronę z informacją o zamówieniu zanim naciśniesz przycisk Submit (potwierdź/wyślij)

- zapytaj telefonicznie lub pocztą elektroniczną o spodziewaną datę doręczenia zakupów. Natychmiast skontaktuj się ze sklepem jeśli zamówienie nie dotarło na czas

- zrezygnuj z zamówienia jeśli czujesz się niepewnie. Poinformuj firmę odpowiedzialną za twoją kartę płatniczą jeśli wycofałeś się z zakupu.

HARDWARE

FF Computers

http://www.ffcomp.com.pl

Po zamówieniu przez WWW modułów pamięci RAM do naszych redakcyjnych komputerów i zaznaczeniu, że przesyłka dostarczona ma być pocztą kurierską, otrzymaliśmy telefoniczną prośbę o potwierdzenie zamówienia. Ta często stosowana procedura, mająca sprawdzić wiarygodność klienta, dosyć szybko zamieniła się w farsę. Przedstawiciel bielskiej centrali FF Computers, w którym złożyliśmy zamówienie, zasugerował, że wygodniej będzie skontaktować się z lokalnym, warszawskim oddziałem i otrzymać przesyłkę bezpośrednio od nich.

Po 30 minutach prób dodzwonienia się do stołecznego biura firmy, otrzymaliśmy informacje, że osobiście musimy przyjechać po odbiór zakupionych przez nas kości RAM. Okazuje się bowiem, że przesyłki "przychodzą" tylko z Bielska. Ostatecznie produkt, który mieliśmy otrzymać w jeden dzień od złożenia zamówienia, dotarł do nas z kilkudniowym opóźnieniem. Liczba telefonów, jakie musieliśmy wykonać, skłania nas do wniosku, że zakupu dokonaliśmy raczej przez telefon, a nie poprzez witrynę WWW.

Z testowania innych, komputerowych sklepów on-line zrezygnowaliśmy. Tego typu asortyment chyba znacznie lepiej wybierać osobiście zwłaszcza gdy nie bardzo znamy się na komputerach.

PŁYTY MUZYCZNE

Netmusic

http://www.netmusic.com.pl

Stosunkowo niewielki wybór oferowanych płyt nie zniechęcił nas do dokonania zakupów w tym internetowym sklepie muzycznym. Znów zamówienie na dysk CD musieliśmy przesłać pocztą elektroniczną. Nie poinformowano nas o przyjęciu zamówienia ani o przebiegu jego realizacji. Przesyłkę otrzymaliśmy pocztą z dużym opóźnieniem, a opłatę wnieśliśmy za pobraniem w urzędzie pocztowym.

CDNOW

http://www.cdnow.com

Dla odmiany ten profesjonalny zamorski serwis nie dość, że oferuje olbrzymi wybór płyt, to daje możliwość przesłuchania fragmentów utworów. Witryna wzbogacona jest o poradnik usprawniający dokonanie wyboru spośród konkretnych zespołów i gatunków muzycznych. Kupujący dysponuje koszykiem i ma możliwość wniesienia opłaty kartą kredytową. Sklep proponuje aż trzy możliwości doręczania (zależne od ceny i prędkości, z jaką przesyłka do dotrze do odbiorcy). Na bieżąco informowano nas o realizacji zlecenia. Po 2 tygodniach obiecaną płytę otrzymaliśmy (prędkość dostarczania przesyłek przez zagraniczny CDNOW była równa szybkości krajowego Netmusic).

Hirek Wrona CD-House

http://cdhouse.agsmedia.com.pl

Wybór tak jakby większy od Netmusic, ale ceny podobne. Opłatę można wnieść za zaliczeniem pocztowym, pobraniem oraz kartą płatniczą a produkty wkładać do koszyka. Na przesyłkę nie musieliśmy zbyt długo czekać ale po zakupach musieliśmy potwierdzić nasze zamówienie telefonicznie.

HitList

http://www.marketwave.com

Zakup oprogramowania to chyba najprostsza i najbardziej popularna dziedzina sieciowych zakupów. Program do analizy logów (połaczeń) na naszej stronie internetowej HitList Pro 3.5 kupiliśmy wnosząc opłatę przelewem bankowym. Po tygodniu otrzymaliśmy pocztą elektroniczną list z hasłem i adresem serwera, z którego mogliśmy ściągnąć stosowne pliki. W efekcie uniknęliśmy 22% cła nakładanego na przekraczający granicę nośnik - dysk CD-ROM.

Qoole

http://www.qool.com

Aplikacja Qoole, służąca do projektowania poziomów Quake'a, wydała nam się naprawdę łakomym kąskiem. Prawdę mówiąc, nie mogliśmy się oprzeć pokusie. Opłatę wnieśliśmy kartą kredytową - oczywiście - sklepowy serwer zabezpieczony jest przed hakerami. Dysk otrzymaliśmy pocztą (zaledwie po upływie tygodnia) - na szczęście celnicy nie nałożyli na nas haraczu.

Zakupy na nasze konto

Podawanie numeru karty płatniczej w Internecie jest równie niebezpieczne jak płacenie nią w zwykłym sklepie. Przecież sprzedawca podczas transakcji poznaje numer naszej karty, nie zawsze także zabieramy ze sobą rachunek. Warto zatem pamiętać, że ktokolwiek zna numer naszej karty może robić zakupy on-line na nasze konto. Na szczęście każdy klient sytemu kart płatniczych może odmówić zapłacenia rachunku jeżeli udowodni że transakcja nie została zawarta osobiście przez niego.

ARTYKUŁY SPOŻYWCZE

Hipermarket internetowy TOTU

http://www.totu.com

Największy obecnie w polskiej Sieci supermarket TOTU oferuje ponad 8000 produktów. Mieliśmy pewne problemy z dostaniem się do niego - strona (nie wiedzieć czemu) sprawiała niemiłosierne kłopoty naszej przeglądarce, okazuje się, że akceptowała ona raczej Internet Explorera. W sklepie zamówiliśmy artykuły spożywcze na sumę ponad 300 zł - trzeba przyznać, że wybór był ogromny, a wirtualne półki pełne ciekawych towarów. Podaliśmy (z dużym wyprzedzeniem) dokładny termin realizacji zamówienia (dzień, godzinę) i... niecierpliwie czekaliśmy na redakcyjną ucztę. Niestety, w dniu realizacji zamówienia nie dotarły do nas żadne smakołyki - od śmierci głodowej uratowały nas kanapki redakcyjnego kolegi.

Nie daliśmy jednak za wygraną - co kilka dni ponawialiśmy zamówienie (z braku nadziei na jego realizację, odejmując za każdym razem kilka produktów). Wreszcie udało się! W słuchawce telefonu usłyszeliśmy jak najbardziej realny głos "wirtualnego" sprzedawcy, który... o dziwo (!) nakłaniał nas do ponownego złożenia zamówienia drogą telefoniczną. Co więcej, namawiał też, aby w przyszłości zrezygnować z Internetu i realizować zamówienia telefonicznie - jest to bowiem pewniejsza i mniej skomplikowana metoda... Profesjonalizm w każdym calu - tyle że w tym przypadku cal ma jakieś 3 milimetry...

Ostatecznie po długich pertraktacjach dokonaliśmy zakupu - tyle że przez telefon.

AKCESORIA EROTYCZNE

Pieszczoszek

http://www.hbz.com.pl./pieszczoszek

Internetowy sex-shop skusił nas swoją nazwą i asortymentem. Anonimowość Sieci zachęca do tego rodzaju frywolnych zakupów, tym bardziej, że firma zapewnia estetykę opakowania, która w żaden sposób nie zdradzi jego zawartości. Po złożeniu zamówienia, dosyć szybko pocztą elektroniczną dotarła prośba o potwierdzenie. Mimo dokonania potwierdzenia, zamówionych akcesoriów nie otrzymaliśmy. Musieliśmy zatem pozostać przy... erotycznych fantazjach.

Co ciekawe, Pieszczoszek (i zalety kupowania on-line) prezentowany był w programie "Na każdy temat" (Polsat). Doprawdy po obejrzeniu tego telewizyjnego programu daliśmy się prawie nabrać, że ujrzymy wkrótce nasze erotyczne gadżety - niestety - z perspektywy monitora naszego komputera sprawy zakupów wyglądają znacznie gorzej.

ODZIEŻ

JCPenney

http://www. jcpenney.com

Z zakupem odzieży wiąże się wiele problemów, przede wszystkim brak możliwości przymiarki. Na szczęście w wielu sklepach jest ona bardzo starannie opisana, dostępne są też efektowne zdjęcia poszczególnych części garderoby. Postanowiliśmy odrobinę zaszaleć - kupiliśmy dwie koszulki polo, skarpetki i krawat w tej samej tonacji kolorystycznej. Płaciliśmy kartą kredytową - i po upływie prawie 3 tygodni, otrzymaliśmy przesyłkę. Wszystko było w najlepszym porządku - chociaż jak się okazało, rzeczywiste kolory garderoby nieznacznie odbiegały od tego, co widzieliśmy na ekranie.

PODSUMOWANIE

Na zakończenie chcielibyśmy wyraźnie zaznaczyć, że polskie sklepy internetowe w niczym nie przypominają wirtualnych domów handlowych z prawdziwego zdarzenia. Jeśli mielibyśmy polecać jakiś rodzaj towarów, które najłatwiej i najbezpieczniej nabyć przez Internet radzilibyśmy wybierać programy komputerowe, dyski CD oraz książki. Podejmując decyzję o takich zakupach trudno się pomylić. Nie dużo także stracimy jeśli pomyli się człowiek z drugiej strony wirtualnej lady sklepowej - najwyżej dostaniemy inną książkę, czy płytę. Gorzej w wypadku, gdy zakupimy niezbyt dobrze pasujący do naszego komputera komponent lub zbyt małe ubranie.

Przy dokonywaniu opłat klienci powinni podchodzić bardzo zachowawczo do proponowanej przez sklep formy - najwygodniej płacić za pobraniem pocztowym, a mniej za zaliczeniem. Opłaty kartami płatniczymi radzimy realizować raczej w sklepach zagranicznych. Oczywiście znacznie wygodniej jest dokonywać kolejnej transakcji kartą z tym samym sklepem - jesteśmy bowiem już zarejestrowanymi klientami a numer naszej karty nie musi być przesyłany po raz kolejny Internetem.

Pod "gorącym" numerem telefonu Citybank dowiedzieliśmy się, że zakupy przez Internet są uznawane jako stosunkowo bezpieczne - w uzasadninych przypadkach, klient ma nawet prawo do ubiegania się o unieważnienie internetowego rachunku. Odradza się jednak klientom przesyłania numerów kart kredytowych nieszyfrowaną pocztą elektroniczną i dokonywania zakupów w mało znanych sieciowych sklepach nie mających jeszcze ugruntowanej pozycji na rynku. Mogą być one siedzibą nieuczciwych handlowców i sieciowych naciągaczy. Może się zdarzyć, że kupiec nie będzie do końca uczciwy i postanowi (co i nam się zdarzyło) dwa razy uregulować ten sam rachunek z jakimś "frajerem".

W handlu on-line można trafić na oszustów i kombinatorów tak jak i w zwykłym osiedlowym sklepie- nie dowierzaj zatem w 100% żadnemu sprzedawcy - przecież za nabywany towar przekazujesz mu własne ciężko zapracowane pieniądze. Przed zakupem sprawdź, czy nie taniej jest w sklepie za rogiem.

Przed planowanym zakupem jakiegoś towaru poza granicami naszego kraju, radzimy zasięgnąć informacji w urzędzie celnym o wysokości cła nakładanego na towar do nas przysłany. Z informacji jakie udało nam się uzyskać od celników w przypadku płyty kompaktowej przesyłka według stosownego przepisu Kodeksu Celnego została zwolniona od wszelkich opłat gdyż jej wartość nie przekraczała 70 ECU lub 100 dolarow. Oczywiście inaczej sprawa przedstawia się w przypadku gdy prowadzimy dzialaność gospodarczą, wtedy obowiązują nas z pewnością bardziej rygorystycze przepisy celne.


Zobacz również