Theocracy

Historia imperium Azteków sięga XIII wieku naszej ery. Wówczas plemię Tenocha, otoczone przez liczne wrogie szczepy, wkroczyło na terytorium dzisiejszej Doliny Meksyku. Według legend i podań, „Leworęki Koliber”, duch czczony przez Azteków, nakazał swym wyznawcom: „Idźcie, aż ujrzycie kaktus, na szczycie którego będzie stał orzeł z wężem w szponach".

Historia imperium Azteków sięga XIII wieku naszej ery. Wówczas plemię Tenocha, otoczone przez liczne wrogie szczepy, wkroczyło na terytorium dzisiejszej Doliny Meksyku. Według legend i podań, „Leworęki Koliber”, duch czczony przez Azteków, nakazał swym wyznawcom: „Idźcie, aż ujrzycie kaktus, na szczycie którego będzie stał orzeł z wężem w szponach. Osiądź, mój ludu, na tej ziemi, a wyrośnie na niej wielkie imperium”. Plemię osiedliło się na wyspie, pośrodku jeziora Texcoco (czyli Jeziora Księżycowego). Miejsce, w którym dziś wznosi się Mexico City, stało się domem jednego z najpotężniejszych mocarstw tamtych czasów. Czyż nie urocza historia? Nie jest to tylko kolejna legenda, o której możesz przeczytać. Dzięki najnowszemu produktowi Philos Labortories masz niepowtarzalną okazje ją przeżyć.

Theocracy bo o nim mowa, jest premierowym wytworem węgierskiej grupy Philos Laboratories. Jak już napisałem w wstępie, dzięki niemu mamy możliwość przeżycia elektryzującej przygody osadzonej w realiach wiecznego azteckiego imperium. Twoim życiowym celem, jest doprowadzenie do rozkwitu plemienia o dźwięcznej nazwie Altanie. Jeżeli sprawdzisz się jako władca, maleńka prowincja stanie się wielkim imperium – imperium zjednoczonych plemion.

Twój lud przez wiele setek lat był ciemiężony przez sąsiadów. Axcocopanie, posunęli się jednak o jeden krok za daleko - aresztowali twojego mlecznego brata z chęcią złożenia go w ofierze. Zebrałeś grupę ludzi, odbiłeś Jarakhi’ego i osiadłeś w prowincji „Dom Wolności”. Tak właśnie nastąpiła nowa era, era „Węża okrytego piórami”, którą przepowiadali kapłani Czasu.

Theocracy jest nader interesującą pozycją na rynku gier komputerowychze względu na niecodzienne połączenie kilku rodzajów gier. Motorem całego projektu jest wysłużony motyw Age of Empires. Autorzy doszli do wniosku że lepiej skorzystać ze sprawdzonych technologii. Sposób poruszania się jednostek, widok map, budowle są niemal identyczne jak w AOE. Na szczęście nie jest to produkt Microsoftu w wydaniu Azteckim. Swoją odmienność Theocracy manifestuje na mapie królestwa.

Królestwo podzielone zostało na prowincje, między którymi poruszamy się za pomocą karawan. Przypomina to przemieszczanie armii z gry Lords of the Realm. Kolejnym składnikiem tej „sałatki gatunków” jest element RPG. Każda z trzech jednostek bojowych (łucznik, szermierz, włócznik) opisana jest za pomocą pięciu charakterystyk: atak, obrona, doświadczenie, siła i odporność. Trzeba przyznać, że element ten jest rzadko spotykany w strategiach czasu rzeczywistego.

Pod względem ekonomicznym Theocracy prezentuje się nad wyraz okazale. Rozbudowany system gospodarczy może przysporzyć o ból głowy nie jednego gracza. Rozgrywkę rozpoczynamy z niezwykle niskim poziomem surowców (są nimi drewno, kamień, kukurydza, mięso oraz klejnoty) oraz niewolników. Przez cały czas musimy się martwić o regularne dostawy kukurydzy dla poddanych, mięsa dla zwierząt bojowych, zadbać o magazynowanie produktów i wiele innych rzeczy.

Sprawa rozwoju cywilizacji jest w znacznym stopniu uzależniona od ilości surowców ponieważ są one niezbędne do wznoszenia nowych budowli. Dodatkowo kapłani stale domagają się kolejnych ofiar z niewolników, czego efektem jest brak siły roboczej. A to dopiero wierzchołek góry lodowej. W miarę upływu czasu i podboju sąsiednich prowincji, problemy się mnożą.

Równie trudny jak ekonomiczny, jest również militarny aspekt gry. Wojna obok ekonomi jest tu najważniejsza. Rzecz jasna nie wszystko da się uzgodnić droga dyplomatyczną, a wówczas pomoże jedynie ogień i miecz. Cała zabawa polega na przydzieleniu dowódcy wyprodukowanych przez nas jednostek oraz ustawieniu ich w szyk bojowy. Formacji jest kilka, ale polecam zdać się na własną pomysłowość i stworzyć niepowtarzalną formacje. W tym celu autorzy przygotowali prosty panel podobny do szachownicy (jednostki ustawiamy tak jak pionki na planszy). Później wystarczy załadować wojsko do karawany i hola do wrogiej prowincji. Jeżeli nie mamy ochoty na przemieszczanie po mapie setek żołnierzy, możemy zdać się na łaskę komputera i poddać się symulacji. Komputer wyświetli wynik końcowy czyli informacje o wygranej lub przegranej. Ważnym parametrem w symulacjach jest ilość i rodzaj posiadanego przez nas wojska.

Niezwykle istotnym elementem gry są magia oraz kapłani. Zostali oni podzieleni na 5 sfer: Słońca, Księżyca, Gwiazd, Natury oraz Duszy. Każdy kapłan może rzucać tylko sobie przyporządkowane czary, których w sumie mamy do dyspozycji 30 (niektóre z nich są naprawdę imponujące!)

Szczerze mówiąc główny grafik Gabor Erdelyi nie wykazał się wielką inwencją. Graficznie Theocracy jest zbliżony do Age of Empires, choć naturalnie stoi na nieco wyższym poziomie. Nie jest to jednak żadna rewelacja, a tym bardziej rewolucja. Miłymi akcentem jest wprost niebiańsko wykonana fauna i flora. Mityczne kolorowe ptaki, piękna bujna zieleń sprawiają, że oczy nie męczą się wpatrując w ekran monitora. Na uwagę zasługują również niezwykle barwne ubiory kapłanów (najlepiej walory ich szat można dostrzec podczas składania ofiar na samym szczycie, równie pięknej piramidy).

Dźwiękowa strona gry prezentuje wyższy poziom od grafiki. Już na samym początku słychać piękną południowoamerykańską pieśń. Niestety melodia powtarza się i po pewnym czasie staje się nudna u męcząca. Jeżeli wyłączymy podkład muzyczny, będziemy mogli delektować się pięknymi odgłosami. Duże wrażenie robią dźwięki czarów, czy choćby codzienne odzywki niewolników pracujących w prowincji. Jeżeli oddalimy się od centrum prowincji i kursor zawiśnie gdzieś nad zielonym lasem, dane nam będzie posłuchać ćwierkania egzotycznych ptaków. Nie popadajcie jednak w zadumę, wróg tylko na to czeka!

Theocracy ma zadatki na grę przełomową, ale chyba taką grą się nie stanie. Wspaniała fabuła, dopieszczona muzyka i naturalnie element RPG, o którym wspominałem wcześniej, sprawiają że z pewnością można ją polecać. Szkoda, że ekipa Philos Laboratories nie potrafiła stworzyć własnego engine’u graficznego i podparła się rozwiązaniami Microsoftu. W końcowej klasyfikacji Theocracy traci również punkty za duży poziom trudności, choć dla niektórych może to być plusem. Na szczęście polska wersja Theocracy posiada bardzo przejrzysty podręcznik, z którego można wynieść wiele dobrych rad. Dla bardziej ”opornych” gra oferuje wbudowany „samouczek”, który poprowadzi za rączkę i pokaże co i jak. Fanów Age of Empires do zagrania przekonywać nie trzeba, jeżeli nie miałeś styczności z tym produktem Microsoftu to tym bardziej sprawdź Theocracy.


Zobacz również