Top 20 freeware

Odmiany licencji oprogramowania czy form marketingowych to prawdziwe panoptikum osobliwości - od całkiem poważnych, do zupełnie zwariowanych, jak sisterware czy beerware.

Odmiany licencji oprogramowania czy form marketingowych to prawdziwe panoptikum osobliwości - od całkiem poważnych, do zupełnie zwariowanych, jak sisterware czy beerware.

Jednym z ciekawszych pojęć marketingowych jest loss leader, oznaczający aplikację przeznaczoną "na straty", a zarazem będącą lokomotywą innych programów czy usług danej firmy. Mówiąc potocznie, to taka aplikacja, którą wypuszcza się na wabia. Typowym przykładem są czytniki prasy elektronicznej rozdawane za darmo, które razem z kilkoma bezpłatnymi prenumeratami mają zachęcać czytelników do płatnego zaprenumerowania innych tytułów, stanowiących właściwą ofertę firmy. Producent inwestuje pokaźne nakłady w zaprojektowanie czytnika, opłacając programistów, zaś wpływy mają pochodzić ze świadczonych usług, czyli w tym wypadku regularnie wydawanych numerów prasy elektronicznej.

Top 20 freeware

Top 20 freeware

Analogiczną funkcję pełnią wersje lite oprogramowania, które z jednej strony mają zachęcić do używania programu danej firmy, z drugiej zaś są na tyle okrojone, że ich posiadacze stale myślą o bardziej rozbudowanych możliwościach wersji komercyjnych. Wymaga to oczywiście utrafienia w swoisty punkt chybotliwej równowagi, w którym program jest prawie wystarczający, ale jednak nie do końca. Bardziej przemyślni producenci rozpowszechniają programy z pełnym interfejsem, ale wyłączają w nim funkcje zaawansowane - odmianą takiej taktyki jest udostępnienie pełnej wersji programu, w którym np. po 30 dniach czy 50 użyciach zaawansowane narzędzia samoczynnie się wyłączają, pozostawiając użytkownika w rozterce - ograniczyć się do wersji lite, czy też jednak wykupić pełną, do której już się przyzwyczaił?

Częstym przykładem są drukarki atramentowe, sprzedawane za przysłowiowe psie pieniądze (najtańsze modele kosztują przecież niewiele ponad 100 złotych). Niestety, ich prawdziwa cena wychodzi na jaw, gdy po wydrukowaniu kilkudziesięciu fotografii (od razu w pełnych kolorach, bez oszczędzania, dla całej rodziny i przyjaciół na dokładkę) nieszczęsny posiadacz urządzenia musi wędrować do sklepu, aby dokupić kolejny nabój z atramentem, kosztujący tyle, co cała drukarka. Niejeden miłośnik fotografii cyfrowej spotkał się z taką niemiłą niespodzianką i docenił od razu urok elektronicznych wersji fotoalbumów. Nie bez kozery znawcy tematu twierdzą, że producenci tanich drukarek żyją z tuszów.

Loss leader to zresztą pojęcie od dawna zakorzenione w praktyce marketingu i bynajmniej nie ograniczone do sfery sprzętu i oprogramowania komputerowego. Tanie mleko i cukier w danej sieci handlowej mają przyciągać klientów z nadzieją, że będąc już w danej placówce handlowej zechcą kupić i inne potrzebne im rzeczy, zamiast udawać się w męczącą wędrówkę do innego supermarketu. Firmy muszą zresztą stosować takie praktyki bardzo ostrożnie, aby nie narazić się na zarzut niedozwolonego w wielu krajach dumpingu.

kED 2.0.4.0

kED to polski edytor stron internetowych (autorstwa Konrada Leśniaka) pracujący w trybie tekstowym - program obsługuje języki HTML i XHTML, a dodatkowo także języki skryptowe PHP i JavaScript. Uwzględniane są popularne polskie strony kodowe, jak ISO-8859-2, Windows-1250, a także, co istotne, UTF-8 - to ważne, gdyż w dłuższej perspektywie witryny internetowe, zwłaszcza zgodne z językami wywodzącymi się z XML, będą się posługiwać uniwersalnym kodowaniem unikodowym, które zapewnia jednolitość kodowania znaków narodowych.

Nowy plik można szybko utworzyć z szablonu - uwzględnione są wszystkie wersje Document Type Definition do XHTML 1.0 i 1.1, a także HTML 4.01, WML (Wireless Markup Language) i kanały informacyjne RSS.

kED ma obszerne opcje konfiguracyjne (warto je dokładnie przejrzeć), m.in. pozwala utworzyć własne skróty klawiaturowe do najczęściej używanych funkcji. Ergonomii sprzyjają też takie narzędzia, jak autouzupełnianie poleceń czy automatyczne zamykanie nawiasów. Dzięki przemyślanej konstrukcji wszystkie niezbędne narzędzia są pod ręką - jednym kliknięciem uruchamia się tabelę encji czy paletę kolorów. Rzadkością w programach klasy freeware jest zawijanie wierszy - większość korzysta z nieco ułomnych modułów edycyjnych, a w kED mamy porządny edytor, z możliwością włączania i wyłączania zawijania. Aplikacja współpracuje z konwerterem i walidatorem Tidy, koloruje składnię języków webmasterskich. Możliwa jest też współpraca z lokalnym serwerem WWW (np. Apache), na którym testowane są dynamiczne elementy budowanego dokumentu.

W programie dostępne są też miniedytory ważniejszych funkcji, jak odsyłacz, grafika czy tabela, dzięki którym można łatwo wstawić odpowiednio sparametryzowane, szczególnie często używane elementy dokumentu HTML.

Wspomaganie XHTML i kaskadowych arkuszy stylów CSS jest też zawarte w tzw. ściądze, w lewym panelu edytora, gdzie znajdują się pełne listy poleceń z możliwymi wartościami. Wymagana jest zatem dobra znajomość składni, aby nie popełniać błędów przy wprowadzaniu poleceń.

Mimo naprawdę pokaźnego instrumentarium, kED jest zaskakująco mały (niecały megabajt objętości) i szybki, dzięki czemu może być zarówno podstawowym edytorem webmasterskim użytkownika, jak i wygodnym narzędziem do "retuszu" dokumentów tworzonych dużymi i powolnymi narzędziami. Można go także podpiąć do przeglądarek jako domyślny edytor pokazujący kod źródłowy oglądanej strony. To imponujące narzędzia, które szczerze polecamy wszystkim webmasterom, nawet jeśli na co dzień korzystają z komercyjnych programów.

Informacje http://www.freezone.fc.pl/

Rodzaj webmasterstwo

Time & Chaos 5.6.10

Niespodziankę sprawiła firma Chaos Software, znana od początku lat 90. ze swojego zarządcy danych osobistych (PIM) o nazwie Time & Chaos. Przez długie lata był on jednym z najpopularniejszych programów w swojej klasie (a także najchętniej "piraconych"), ale na przełomie dziesięcioleci z jego twórców wyraźnie "uszło powietrze", gdyż aktualizacje były raczej rzadkie i anemiczne. Rynek zdobywała w tym czasie konkurencja.

Chaos Software postanowił energiczniej zabrać się do roboty i zmienił generację programu na 6.x, natomiast istniejąca od kilku lat na rynku linia rozwojowa 5.x zyskała status freeware. Wersja sześć jest niewątpliwie nowocześniejsza, ładniejsza wizualnie i bardziej funkcjonalna, niemniej ta poprzednia jest w pełni użytecznym narzędziem.

Time & Chaos należy do kategorii PIM-ów hołdujących zasadzie umieszczania wszystkich istotnych informacji w jednym widoku, który zawiera książkę teleadresową, zadania do wykonania i terminy, a także kalendarz pozwalający uzyskiwać informację o pozycjach bazy związanych z konkretnymi terminami. Do wyboru mamy jednak wiele rozmaitych widoków, które można wybierać w zależności od potrzeb. Dane można tworzyć od początku lub importować informacje z pliku delimitowanego (TXT lub CSV), wskazując moduł, do którego są wczytywane dane.

Program może być wykorzystywany jako wersja dla wielu użytkowników - można utworzyć wiele odrębnych baz danych, każda oczywiście zabezpieczona hasłem chroniącym poufne dane. W preferencjach można utworzyć grupy robocze, zaś wspólny TimeBar jest miejscem, w którym "spotykają się" terminy rozmaitych zdarzeń zapisane przez różne osoby.

Program zawiera też narzędzie do tworzenia wersji mobilnej bazy, przenoszonej na dyskietce lub nośniku pendrive. Może to być wygodne dla osób posługujących się bazą w rozmaitych miejscach, np. w domu i pracy.

Niestety, nie ma tzw. mobilnej wersji programu, która pozwalałaby uruchamiać aplikację bezpośrednio z zewnętrznego, przenośnego napędu, przede wszystkim popularnego obecnie i wygodnego w użytkowaniu pendrive'a.

Niezaprzeczalna zaleta programu, to niewielki rozmiar i spora szybkość, jest dość prosty i ergonomiczny w obsłudze. Jego poważnym konkurentem jest darmowa wersja świetnego Essential PIM, ale oba programy różnią się zauważalnie interfejsem i sposobem obsługi, zatem o wyborze decyduje przede wszystkim wygoda pracy użytkownika. Time & Chaos jest na pewno godnym uwagi narzędziem.

Informacje http://www.chaossoftware.com

Rodzaj zarządzanie informacją osobistą

Netvue Image Finder 2.0

Aplikacja Michaela Lake'a jest prostym w obsłudze narzędziem do wyszukiwania grafik w Internecie. Wprawdzie są rozmaite wyspecjalizowane serwisy wyszukiwawcze w Sieci, ale program przeznaczony do ich obsługi jest na pewno wygodniejszy w pracy. Niestety, autor nie podaje, z jakich indekserów korzysta jego aplikacja.

Podanie jednego lub kilku wyrazów kluczowych (traktowanych jak suma logiczna) uruchamia proces wyszukiwania - domyślnie, partiami po 20 pozycji, choć można zdefiniować jednorazowe pobranie znacznie większej liczby. Znalezione grafiki są wyświetlane w panelu w postaci pokazu slajdów. Grafiki można zapisywać na dysku i wysyłać pocztą, a także zapisać jako pokaz slajdów lub ustawiać jako tapetę na pulpicie Windows. Jego zaleta to szybkość wyszukiwania. Program jest niewielki objętościowo, ale wymaga zainstalowania komponentów Microsoft .NET Framework.

Informacje http://www.netvue.com

Rodzaj wyszukiwarka sieciowa


Zobacz również