Torvalds: Ludzie za bardzo podniecają się Microsoftem

"Robię to co robię, bo uważam to za interesujące i warte uwagi, a nie dlatego, że jestem nastawiony anty-microsoftowo. Używałem kilku produktów tej firmy i nigdy nie odczuwałem do niej żadnej niechęci. Microsoft mnie po prostu nie interesuje. (...) Niektórzy ludzie trochę za bardzo podniecają się Microsoftem. Z drugiej strony jest to samo - niektórzy ludzie z Redmond pocą się na samą myśl o open-source" - mówi w rozmowie z IDG Linus Torvalds. Prezentujemy wywiad, przeprowadzony przez Petera Moona, dziennikarza brazylijskiego Computerworlda. Twórca Linuksa opowiada w nim m.in. o tym, dlaczego open-source ostatecznie zatryumfuje, o tworzeniu dobrych (i g*****nych) programów, sporach z Microsoftem oraz o... pewnym jeleniu, dewastującym ogród państwa Torvaldsów.

IDG: Na co liczyłeś udostępniając Linuksa. Na pieniądze?

Linus Torvalds: Na pieniądze na pewno nie - choćby dlatego, że pierwsza licencja była bardzo restrykcyjna w tym zakresie. To nie było GPLv2 - to była moja własna zasada "żadnych pieniędzy i oddajesz źródła".

Linus Benedict Torvalds

Linus Benedict Torvalds

Linus Torvalds urodził się 28 grudnia 1969 r. w Helsinkach, w rodzinie dziennikarzy. Prace nad jądrem Linuksa podjął w wieku 21 lat - jak sam mówił, dążył do stworzenia wydajniejszego środowiska typu UNIX. Pierwsze efekty jego prac ujrzały światło dzienne w 1994 r., kiedy to ukazała się wersja 1.0 Linuksa. Tworząc system, Torvalds przyczynił się do rozpowszechnienia oprogramowania dystrybuowanego na licencji open source, które - choć istniało wcześniej - znaczącą popularność zdobyło po premierze Linuksa.

W 1997 r. Torvalds - jako świeżo upieczony magister informatyki Uniwersytetu Helsińskiego - znajduje zatrudnienie w firmie Transmeta Corp. na stanowisku inżyniera oprogramowania. Pracował tam przez 6 lat. Jego współpracownicy z tamtego okresu wspominają m.in. jego duży talent menedżerski, pozwalający mu na sprawne i efektywne zarządzanie wieloosobowym projektem developerskim.

Obecnie Torvalds mieszka wraz z żoną Tove, byłą mistrzynią Finlandii w karate, i trzema córkami - Patricią Mirandą, Danielą i Celeste, w kalifornijskim mieście San Jose. Od 2003 r. pracuje w Open Source Development Labs, gdzie nadzoruje rozwój stworzonego przez siebie systemu i odpowiada za kontakty z tysiącami programistów, rozwijających kolejną wersję Linuksa.

Z sylwetką Torvaldsa możecie zapoznać się w artykule "Wizjonerzy czy szarlatani? Część 2: Linus Torvalds".

To może zrobiłeś to dla zabawy lub dla sławy? Wyobrażałeś sobie, jak przebiegnie rewolucja, którą zapoczątkowałeś?

Nie - nie sądziłem wtedy, że Linux stanie się tak "duży" i popularny, jak jest obecnie. Więc chyba nie dla sławy. Powiedziałbym raczej, że dla zabawy, bo ta odpowiedź jest najbliższa prawdy. Chciałbym jednak wyjaśnić, jak rozumiałem tę zabawę: samo udostępnienie nie było specjalnie zabawne, jednak obserwowanie wsparcia ze strony innych i ich komentarzy - owszem.

Gdy jesienią 1991 r. udostępniałem kod Linuksa, już wtedy przez większość życia zajmowałem się programowaniem - opublikowanie systemu było formą zabawy. Ja zwykłem szukać w programowanie poważnych problemów, wyzwań - czegoś, co mogłoby być ekscytujące. Stworzyłem wcześniej kilka gier, ale granie mnie w sumie nigdy za bardzo pasjonowało, więc cały czas szukałem jakiegoś interesującego, poważnego projektu, nad którym mógłbym się skupić i wciąż programować.

Wtedy zdecydowałem się na publiczne udostępnienie swojego dzieła - miałem nadzieję, że zapoznawszy się z nim, ludzie powiedzą mi czego oczekują, co wymaga poprawienia, i uczynią tym samym ten projekt odpowiednio interesującym. Gdybym tego nie udostępnił, popracowałbym pewnie nad Linuksem jeszcze trochę w samotności i z czasem zacząłbym szukać nowego projektu. Ale mój plan zadziałał pięknie - zajmuję się Linuksem od 16 lat, i to wciąż jest interesujące. Właśnie dlatego, że go udostępniłem i poprosiłem o wsparcie...


Zobacz również